Świat zahamował, Pol-Inowex się nudzi

opublikowano: 24-09-2019, 22:00

Firma zajmująca się relokacją fabryk czeka na decyzje kilkudziesięciu klientów. Nowych brak, a przepisy obniżą jej konkurencyjność

Czy kryzys, czy gospodarczy boom, Pol- Inowex, lubelska firma, która przenosi fabryki, ma co robić. Firmy albo się zwijają ze zbyt drogich krajów, albo uruchamiają produkcję tam, gdzie jest popyt. Używane fabryki przenosi się z kraju do kraju, bo tak jest szybciej, niż zamówić i zainstalować nowe urządzenia. Ale także w tej branży czasem jest zastój. Właśnie trwa.

Mniej zleceń na przenoszenie fabryk, mniej polskich pracowników i mniej
dumy z bycia polską firmą — Bartosz Świderek, wiceprezes Pol-Inoweksu, nie ma
zbyt wielu powodów do radości.
Zobacz więcej

HIOBOWE WIEŚCI:

Mniej zleceń na przenoszenie fabryk, mniej polskich pracowników i mniej dumy z bycia polską firmą — Bartosz Świderek, wiceprezes Pol-Inoweksu, nie ma zbyt wielu powodów do radości. Fot. WM

Oby nie kryzys

— Czuję się jak w 2008 r. Zwykle firmy szybko podejmują decyzje, bo czas odgrywa dużą rolę w wykorzystaniu popytu, który akurat się gdzieś pojawia. Teraz mamy kilkadziesiąt projektów, które wygraliśmy, ale klienci wstrzymują się z realizacją i czekają na rozwój sytuacji ekonomicznej. Mam nadzieję, że nie będzie kryzysu — mówi Bartosz Świderek, wiceprezes Pol-Inoweksu.

Jego zdaniem firmy czekają, bo jeśli wybuchnie kryzys, będzie można kupić linie produkcyjne taniej, ale także dlatego, że nie mają pewności, co konkretnie się wydarzy. W Europie wielu przedsiębiorców mówi o brexicie, ale nie przekłada się to na relokację fabryk: ani nie są one przenoszone z Wielkiej Brytanii, ani do niej, co oznacza, że firmy nie spodziewają się zmian. W Azji natomiast przedsiębiorcy koncentrują się na chińsko- -amerykańskiej wojnie handlowej, która rozegra się na Pacyfiku i może zmienić układ sił, np. spowodować, że chiński eksport przejmą Wietnamczycy, Tajlandczycy lub firmy z Indii.

Własnymi siłami

Poza kilkudziesięcioma wstrzymanymi projektami Pol-Inowex nie walczy teraz o kolejne.

— Od początku roku ubywało potencjalnych projektów, teraz po prostu nie bardzo jest o co walczyć — przyznaje wiceprezes.

Firma, która na etacie zatrudnia około 130 osób oraz kilkadziesiąt na kontraktach, dotychczas korzystała z usług firm podwyko nawczych.

— Pracowaliśmy na 200 proc. i wynajmowaliśmy pracowników od innych firm. Teraz wystarczają nam nasi — mówi Bartosz Świderek.

Pol-Inowex realizuje projekty w Afryce, m.in. w Zimbabwe, w Hiszpanii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, a ostatnio przywiozła instalację z Włoch do rodzimego Lublina. Dużo dzieje się w Turcji, w której w ciągu roku waluta spadła o 30 proc., przez co zmniejszyły się koszty pracy, a bardziej opłacalny stał się eksport.

— Przenosimy z Niemiec do Turcji elektrownię do zakładów papierniczych rozwijanych z myślą o rynkach bliskowschodnich — mówi Bartosz Świderek.

Mniej polska

Choć firma ma w Polsce około 200 pracowników, to wkrótce ich liczba może drastycznie spaść. Właśnie weszła w życie unijna dyrektywa dotycząca delegowania pracowników.

— Robimy ekspertyzy. Nie ma jeszcze do niej przepisów wykonawczych, a kraje członkowskie mogą je wprowadzić w życie w sposób, który może być dla nas bardzo korzystny lub przeciwnie — bardzo zły. W drugim przypadku istnieje niebezpieczeństwo, że będziemy zmuszeni skoncentrować się na pięciu największych rynkach, w tym Holandii i Niemczech, założyć tam spółki i do nich przesunąć polskich pracowników. Niestety, oznacza to, że w tych krajach będziemy płacić podatki — mówi wiceprezes Pol-Inoweksu.

Firma już stała się mniej polska, ale nie ze względu na przepisy, lecz złe postrzeganie naszego kraju.

— Zawsze podkreślaliśmy, skąd jesteśmy, bo to gwarantowało dobrą jakość za rozsądną cenę. Teraz nie akcentujemy polskości, nawet domenę strony internetowej zmieniliśmy z „pl” na „com”. Wszystkie spotkania zaczynam od tłumaczenia się, dlaczego chętnie przyjmujemy unijne fundusze, jednocześnie nic nie dając UE. Nie bardzo mam argumenty, żeby przekonywać, że wszystko jest dobrze. Polska bardzo szybko utraciła dobrą opinię, którą budowała przez 20 lat — mówi Bartosz Świderek.

OKIEM EKSPERTA

Rośnie strach

GRZEGORZ PIECHOWIAK, partner zarządzający w firmie doradczej JP Weber, współzałożyciel globalnej organizacji Eight International

Spowolnienie gospodarcze zaczyna być coraz bardziej odczuwalne, co widać we wskaźnikach. Coraz częściej mówią o nim też nasi klienci, szczególnie działający w sektorach produkcyjnym i transportowym, który jako ważny element krwiobiegu gospodarki jest papierkiem lakmusowym sytuacji na rynku. Największy niepokój odczuwalny jest w Niemczech. Pogarszająca się koniunktura widoczna jest również w sektorze transakcyjnym, w którym działamy.

Nasi europejscy partnerzy z Eight International odnotowują nawet kilkunastoprocentowy spadek liczby obsługiwanych transakcji, choć trzeba podkreślić, że to spadek z bardzo wysokiego progu. Przewaga Polski nad innymi gospodarkami nadal jest znacząca, a z praktyki wiemy, że nadal decyduje o niej dostępność taniej siły roboczej. Na sile zyskiwać będą jednak inne czynniki, szczególnie stabilność polityczna. Ma ona bardzo duży wpływ na geograficzny wybór kierunków rozwoju naszych klientów. Z tego powodu żaden z nich w planach ekspansji zagranicznej nie bierze pod uwagę np. Turcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy