Światełko normalności

opublikowano: 13-11-2019, 22:00

Inauguracyjne posiedzenia izb parlamentu przekłuły balon politycznego napięcia.

Wybory nie tylko samych marszałków, lecz także prezydiów potwierdziły, że stan rozgrywki o władzę ustawodawczą wynosi 1:1. W prezydium Sejmu PiS może — dzięki rozstrzygającemu głosowi marszałek Elżbiety Witek — przeforsować wszystko co zechce. W prezydium Senatu odwrotnie, osamotniony wicemarszałek Stanisław Karczewski może co najwyżej wylewać żale. Tak zwana dobra zmiana pozostaje w szoku po zebraniu przez marszałka Tomasza Grodzkiego dokładnie 51 głosów. Okazało się, że żaden senator paktu opozycyjnego się nie… Dlatego specyficzne wyrazy uznania należą się śląskiemu radnemu Wojciechowi Kałuży, który jako symbol zdradzenia własnego elektoratu skutecznie odstraszył ewentualnych naśladowców.

W rywalizacji o fotel marszałka Senatu chirurg Tomasz Grodzki pokonał 51:48 chirurga Stanisława Karczewskiego.
Zobacz więcej

W rywalizacji o fotel marszałka Senatu chirurg Tomasz Grodzki pokonał 51:48 chirurga Stanisława Karczewskiego. Fot. Mateusz Włodarczyk / FORUM

Wiele razy pisałem, że Senat w unitarnej Polsce jest organem całkowicie zbędnym. Teoria państwa i prawa dawno rozstrzygnęła, że drugie izby parlamentarne sprawdzają się tylko w ustrojach federalnych. U nas odtworzenie Senatu było stricte politycznym plonem Okrągłego Stołu. Eksperyment świetnie spełnił swoją rolę w kontraktowej kadencji 1989-91, ale potem stał się bezsensowny. Opcja, która w Sejmie przodowała — zawsze zdobywała w Senacie większość bezwzględną. Taka jest prawidłowość wyborów większościowych przy wielkiej liczbie kandydatów. Dopiero 13 października 2019 r. stał się cud, który będzie tematem doktoratów z politologii — bezwzględny zwycięzca Sejmu przegrał Senat dzięki skoncentrowaniu głosów po drugiej stronie. Było to nawiązanie do pomysłu drużyny Lecha Wałęsy z 4 czerwca 1989 r., która zdobyła aż 99 ze 100 mandatów. Idea tegorocznego paktu nieprzypadkowo zrodziła się właśnie 4 czerwca podczas obchodów 30. rocznicy tamtych wyborów, a rzucili ją Donald Tusk i samorządowcy.

Trudno uniknąć déją vu — zbędny ustrojowo Senat znowu zapala polskie światełko normalności. Jego rola w systemie stanowienia prawa jest jednak ograniczona. Sejm odbija senackie poprawki, a także uchwałę o odrzuceniu całej ustawy, łatwą do osiągnięcia przez PiS bezwzględną większością głosów. Będzie to jednak wymagało niezawodnej obecności w Sejmie rządowej większości, dlatego ciekawe, czy np. tłum posłów PiS znowu obejmie posady wiceministrów.

Generalnie treść ustaw finalnie trafiających do prezydenta może być wersją tylko Sejmu. Na pewno jednak skończy się tak powszechne w kadencji 2015-19 gwałcenie zasad dobrej legislacji i traktowanie Senatu niczym partyjnego podnóżka, który na rozkaz prezesa puszcza w kilka godzin bardzo ważne ustawy bez jakichkolwiek poprawek. Druga izba nie ma żadnego wpływu na powoływanie/odwoływanie rządu, ale współdecyduje przy obsadzaniu wielu stanowisk państwowych. Na starcie kadencji niezwykle ciekawie zapowiada się kompromisowe wybranie nowego prezesa Najwyższej Izby Kontroli. No, chyba że w zmienionej sytuacji Marian Banaś nagle okaże się w oczach PiS czystszy od żony cezara i będzie trwał sześć lat…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu