Światowe plany polskiego szejka

Paweł Janas
opublikowano: 2011-11-10 00:00

Efir Energy, spółka założona przez nafciarza z PGNiG, ma apetyt na własne złoża ropy i gazu w Azji i Afryce

Piotr Gliniak, geolog i wiertnik z dyplomami Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Górniczo-Hutniczej. Dwadzieścia kilka lat doświadczenia w branży poszukiwawczo-wydobywczej w Polsce i na świecie. Przez prawie cały czas związany z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG), gdzie do 1 października był dyrektorem departamentu poszukiwania złóż. Współodpowiedzialny za przygotowanie strategii spółki. Negocjator wielu umów PGNiG, w tym o współpracy z Petrolinvestem (dziś nierealizowana).

W końcu postanowił wykorzystać zdobyte w branży doświadczenia i rozpocząć pracę na własny rachunek. Podstawą działalności stała się powołana w 2009 r. mała spółka konsultingowa Efir Energy, zatrudniająca zaledwie trzy osoby.

Dziś, licząca już 28 geologów, geofizyków, inżynierów naftowych, finansistów i prawników, postanowiła wypłynąć na szerokie wody. — Pracujemy nad zdobyciem aktywów wydobywczych ropy naftowej i gazu ziemnego. Liczymy, że pierwszy kontrakt podpiszemy już na początku 2012 r. — mówi Piotr Gliniak, prezes Efir Energy.

Fundusze na zapleczu

Brzmi nieprawdopodobnie? Niekoniecznie. Za doświadczonym geologiem i opracowanym przez niego biznesplanem stoi kilka funduszy inwestycyjnych, które objęły już 75 proc. udziałów w Efir Energy.

Ich nazwy biznesmen nie ujawnia. Zapewnia natomiast, że nie chce się porywać z motyką na słońce. Wyklucza więc kupowanie złóż, na których od dawna trwa wydobycie ropy czy gazu. To zbyt ryzykowne. Nie ma także zamiaru iść drogą Petrolinvestu, który zdecydował się na żmudne i obarczone dużym ryzykiem poszukiwania węglowodorów. Wybrał trzecią drogę.

— Interesują nas zakupy złóż już odkrytych, z których możliwe jest komercyjne wydobycie ropy, gazu lub kondensatu. Złoża te wymagają rozwiercenia i zagospodarowania, czyli przede wszystkim zbudowania naziemnej infrastruktury wydobywczo-przesyłowej — mówi Piotr Gliniak. Efir Energy zainteresowany jest złożami do 20 mln ton węglowodorów. To mniej więcej dwukrotnie więcej niż złoże ropy i gazu znajdujące się na pograniczu województw zachodniopomorskiego i lubuskiego, w pobliżu miejscowości Barnówko, Mostno i Buszewo. Uważane jest za największe w Polsce.

Robota dla naszych

Firma prowadzi już rozmowy na temat kilku potencjalnych projektów na terenie Azji i Afryki. Gdzie konkretnie i z kim — tego prezes nie ujawnia. Ta ostrożność nie dziwi. Nie on jeden wpadł na podobny pomysł, a okazji do zakupu takich złóż jest kilka, może kilkanaście rocznie. Najczęściej są to złoża, które ze względu na wielkość nie pasowały do portfolio dużym koncernom lub nie chciały one mieć złóż rozproszonych po świecie. Od zakupu złoża do rozpoczęcia jego eksploatacji minie jednak trochę czasu.

— Na zagospodarowanie złoża będziemy potrzebowali 3-4 lata. Wydobycie ruszy więc najwcześniej w 2015 r. — przyznaje Piotr Gliniak. Przy zagospodarowywaniu złóż Efir Energy chce współpracować z wyspecjalizowanymi polskimi firmami, np. z grupy PGNiG. Zamierza także zainteresować tymi projektami PBG czy Controll Process.

Raczej Londyn niż Warszawa

By inwestować we własne złoża, nie wystarczy jednak zdobyć choćby najbogatszefundusze. Ważne jest generowanie własnych przychodów. Te na razie ma zapewnić spółce działalność konsultingowa, przygotowywanie projektów wydobywczych, projektowanie badań sejsmicznych, projektowanie otworów wiertniczych czy nadzór projektowy dla prowadzonej działalności. Dla branży poszukiwawczo-wydobywczej. pierwsze kontrakty są już realizowane. Klientami Efir Energy są firmy prowadzące działalność poszukiwawczo-wydobywczą w Turcji, Turkmenistanie, Mauretanii, Kazachstanie i na Filipinach.

W Kazachstanie nie jest to Petrolinvest, choć Piotr Gliniak nie mówi nie. Nie chce ujawnić wielkości kontraktów ani nazw firm, dla których pracuje. Mówi jedynie, że klientami są średniej wielkości koncerny. Czy zamierza pójść w ślady Petrolinvestu i Kulczyk Oil Ventures i zadebiutować na warszawskiej giełdzie. — Na razie jesteśmy zbyt mali. Poza tym warszawski parkiet niezbyt rozumie specyfikę naszej branży Jeśli kiedyś zdecydujemy się na ten krok, prędzej będzie to Londyn — zaznacza Piotr Gliniak.

OKIEM EKSPERTA

Projekt ma sens

JAKUB KORCZAK

wiceprezes ds. relacji inwestorskich i dyrektor operacji w Europie Środkowo-Wschodniej Kulczyk Oil Ventures

Geneza powstania Kulczyk Oil Ventures była podobna. Kilku ludzi mających za sobą lata pracy w międzynarodowych koncernach naftowych, ogromne doświadczenie zebrane na wielu koncesjach i specjalistyczną wiedzę postanowiło rozpocząć pracę na własny rachunek. Takie inicjatywy mogą być bardzo zyskowne. Należy jednak pamiętać, że zagospodarowanie już odkrytego złoża jest o wiele bardziej kosztowne niż początkowe prace poszukiwawcze. Wydatki na zagospodarowanie mogą przekroczyć nawet kilkadziesiąt milionów dolarów. Łatwiej jest jednak o zdobycie finansowania, bo też ryzyko jest znacznie mniejsze.