Dwie grupy składające się z 11 potężnych i wysportowanych facetów biegają po wartym setki milionów dolarów stadionie, a obserwują to prawie całe Stany Zjednoczone. W najbliższą niedzielę kolejne Super Bowl, czyli finał rozgrywek futbolu amerykańskiego o mistrzostwo nasiąkniętej bogactwem ligi NFL.

To coś, co naprawdę kochają i potrafią zrozumieć, chyba tylko sami Amerykanie. Popatrzmy więc na ten mecz z innego punktu widzenia.
Reklamowy szał
Super Bowl to nie tylko rodzinne święto, ale także wielka okazja do pokazania siebie w reklamie. Skorzystać mogą z tego jednak tylko najwięksi i najbogatsi.
Za 30 sekund czasu reklamowego podczas tegorocznego meczu firmy płacą średnio 4 mln USD. To kwota wyższa od zeszłorocznego rekordu, kiedy inkasowano 3,5 mln. Ceny reklam rosną od pierwszego wielkiego finału w 1967 r., kiedy jeden spot kosztował w telewizji NBC 37,5 tys. USD, a w CBS 42,5 tys. Czas reklamowy taniał w zasadzie tylko na początku tego wieku i po wybuchu ostatniego kryzysu ekonomicznego. Rok temu finał oglądało 111 mln osób.
Reklamowe szaleństwo zaczyna się już zresztą wiele tygodni przed finałem. W sieci powstają rankingi spotów i zaczyna się dyskusja, kto najlepiej się przygotował. Koncerny często chcą zaczekać z pokazaniem kart do samego końca. Dlatego popularne są "zwiastuny" reklam.
Co zobaczą kibice w tym roku? Producent piwa Budweiser będzie kusił widzów długimi nogami modelki. Relacje damsko-męskie są też głównym motywem reklamy nowego dezodorantu Axe. Sieć barów Taco Bell udowadnia, że starsi ludzie potrafią się bawić, a agencja nieruchomości Century 21 chwyta się starego numeru z przerażającą teściową. Motoryzacyjny gigant Volkswagen chwali się, że niemiecka inżynieria sprawia radość, a jego konkurenci Hyundai, Kia i Toyota postawili na klipy o tematyce rodzinnej. Z kolei Audi ma zabawny spot o balu maturalnym. Fiat pokaże jedną z kilku reklam - we wszystkich sporo Włoszek i włoskiego seksapilu.
Najgłośniej do tej pory było jednak o Mercedesie, który zatrudnił znaną modelkę Kate Upton. Piękność pojawia się u boku piosenkarza Ushera i ma zwiększyć sprzedaż luksusowych aut w USA. Przed Super Bowl Niemcy pokazali też kontrowersyjny spot, w którym Upton ma się zająć myciem nowego modelu niemieckiej marki. Klip został już w sieci okrzyknięty najgorszą reklamą Mercedesa w historii, a internauci piszą, że gorąca dziewczyna i świetny samochód to za mało.
Zysk czy strata?
Według Kantar Media podczas zeszłorocznego finału 30 proc. reklam zamówiły firmy, które debiutowały na Super Bowl. W tym roku wśród tych, którzy zdecydowali się na taką promocję pierwszy raz są takie marki jak Oreo Cookies i BlackBerry, które "wstrzeliło" się w finał z debiutem swoich nowych smartfonów.
Eksperci w tej sprawie skuteczności reklam są podzieleni. Przykładem sukcesu jest internetowe biuro maklerskie E*Trade, które zanotowało 32-proc. wzrost liczby nowych rachunków w tydzień po wyemitowaniu reklamy podczas Super Bowl 2008. Z kolei według Brada Adgate'a, dyrektora badań w Horizon Media, aż 42 proc. firm internetowych zbankrutowało w rok po wykupieniu reklamy w 2000 r. Wtedy jednak żniwo zbierała pękająca "bańka internetowa".
Kasa, kasa, kasa…
Królem tegorocznych inwestycji jest chyba Mercedes. Producent samochodów wyłożył pieniądze nie tylko na Kate Upton i czas reklamowy. Mecz finałowy zostanie rozegrany w Nowym Orleanie na stadionie o nazwie Mercedes-Benz Superdome. Agencja Bloomberg podaje, że koncern podpisał dwa lata temu umowę z właścicielem obiektu na 10 lat, a jej wartość sięgnęła 100 mln USD.
Zdobycie miejsca na stadionie "imienia Mercedesa" graniczy zresztą z cudem. Wejściówki są tradycyjnym prezentem dla gości organizatorów, samej ligi i jej sponsorów. W zeszłym roku najtańsze bilety na portalach aukcyjnych można było kupić za ponad 2 tys. USD, a najdroższy sprzedany na oficjalnym NFL Ticket Exchange "poszedł" za ponad 16 tys. USD. Według doniesień mediów w środę dostępnych było ciągle ponad 5,5 tys. biletów, których średnia cena wynosiła nieco ponad 3 tys. USD.
Takie ceny sprawiają, że Super Bowl to przede wszystkim przedsięwzięcie telewizyjne. I tutaj zaczyna się kręcić kolejny biznes. Według ankiety National Retail Federation, Amerykanie kupili na zeszłoroczny mecz ponad 5 mln nowych telewizorów. W tym roku wyniki będą pewnie podobne, choć prawie 90 proc. obywateli ma już odbiorniki HD. Telewizory to nie jedyna żyła złota. Jeszcze większym biznesem jest jedzenie.
Amerykanie w ten jeden finałowy wieczór dosłownie pożerają miliardy dolarów. W zeszłym roku wydali na jedzenie, pamiątki i gadżety około 11 mld USD. Najpopularniejsze są skrzydełka kurczaków, słodycze i pizza, głownie pepperoni. Departament Rolnictwa USA podkreśla, że Amerykanie spożywają więcej jedzenia jedynie w Święto Dziękczynienia i w komunikatach przekonuje obywateli, że warto w Super Bowl pamiętać o bezpiecznym jedzeniu.
Mecz na giełdzie
Super Bowl ma też wpływ na Wall Street. Ekonomiści od lat badają wpływ finałowego meczu na gospodarkę, dane makro, ale doszukują się też mniej twardych dowodów na to, że Wall Street jest zależne od futbolu.
Powstała na przykład tzw. teoria Super Bowl, która zakłada, że po wygranej w finale zespołu ze starej, oryginalnej NFL indeksy rosną, natomiast jeśli wygra ekipa, która należała do ligi AFL (połączyła się później z NFL), to indeksy spadają. W tym roku poszukiwanie śladów teorii jest trudniejsze, bo Baltimore Ravens to zespół założony dopiero w 1996 r., a San Francisco 49ers wprawdzie było w NFL przed dołączeniem do niej zespołów z AFL, ale na samym początku istnienia w latach 40-tych, klub grał w tzw. All-America Football Conference.
W niedzielny wieczór inwestorzy nie będą jednak myśleli o giełdowych słupkach i procentach. To święto sportu, telewizorów i jedzenia i dolarów, które Amerykanie wydają na konsumpcyjne szaleństwo.
Poniżej kilka ciekawych spotów przygotowanych na Super Bowl
