Akcje Swiss International, szwajcarskiej linii lotniczej, która powstała po upadku Swissair, poszły wczoraj w górę o 23 proc. To reakcja rynku na wieść, że British Airways zaprosi kulejącego przewoźnika do sojuszu.
Zarząd Swiss International decyduje, jaką przyszłość wybrać dla linii, która powstała w kwietniu 2002 r. z połączenia upadłego Swissair oraz regionalnego Crossair.
Najnowsze nowiny, czyli możliwość zaproszenia Swiss do aliansu oneworld zbudowanego wokół największej w Europie linii British Airways (BA), wywindowały akcje szwajcarskiej spółki o 23 proc., potem były o 19 proc. droższe i kosztowały 12,35 CHF (35,1 zł). Informacje o rozmowach potwierdzili Brytyjczycy.
— Trwają rozmowy ze Swiss — poinformował Michael Blunt z BA.
Sojusz oneworld był marzeniem Swiss.
Jednak w kwietniu BA poinformowała, że będzie koncentrować się na własnej podstawowej działalności i nie zamierza dodawać do aliansu nowych członków. Ale — jak informuje „SonntagsZeitung” — sytuacja się zmieniła, bo holenderskie linie KLM najprawdopodobniej wybiorą na sojusz Skyteam, do którego należą Air France i Delta Air Lines, a nie oneworld.
Na dodatek, American Airlines, drugi podstawowy członek oneworld, nie chciały, by szwajcarskie linie trafiły pod dach Lufthansy. Doniesienia, jakoby Niemcy chcieli kupić udziały w Swiss, pojawiają się już od ponad miesiąca. Lufthansa ustawicznie zaprzecza, jakoby złożyła ofertę.
Ale wciąż możliwy jest też scenariusz, zgodnie z którym Swiss będzie działać samodzielnie. W ubiegłym tygodniu firmie udało się osiągnąć porozumienie z byłymi pilotami Crossair — zgodzili się odejść z odprawami wysokości 80-140 tys. CHF (227,2-397,6 tys. zł). Pod koniec czerwca władze linii zapowiedziały restrukturyzację. Polega ona na ograniczeniu przewozów o 25 proc. (a linia latała do prawie 100 miast) i redukcji zatrudnienia z 10 do 7 tys. Jednak, aby działać samodzielnie, Swiss będzie musiał pożyczyć 500 mln CHF (1,4 mld zł), bo bez tego w przyszłym roku nie będzie mieć za co latać.