Sygnały nadchodzącej korekty

DWS TFI
opublikowano: 2011-01-05 10:11

Nie będzie fajerwerków związanych z początkiem nowego roku. Efekt stycznia będzie rozczarowujący - uważają specjaliści DWS TFI. Ich zdaniem, bardzo prawdopodobna wydaje się dwumiesięczna korekta, która rozpocznie się...

Patrząc, z jakim uporem rynki akcji, szczególnie w USA i w Niemczech, kontynuują swoje wzrosty lub co najmniej nie chcą spadać, można odnieść wrażenie, że celem samym w sobie było utrzymanie wysokich poziomów indeksów giełdowych przynajmniej do końca roku. Wydaje się, że siłą rozpędu pierwsze sesje nowego roku również mogą być dla uczestników rynku łaskawe. Biorąc jednak pod uwagę skalę dobrego sentymentu wśród inwestorów giełdowych - i to zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych - trudno jest przypuszczać, by rynek był w stanie kogoś pozytywnie zaskoczyć. Dlatego nie spodziewamy się żadnych fajerwerków związanych z początkiem nowego roku. Efekt stycznia, nawet jeżeli do niego dojdzie, będzie rozczarowujący. Jak to zwykle bywa w podobnych sytuacjach, coś musi rozbić jednomyślność inwestorów oczekujących dalszych wzrostów.

Tym czymś będzie dłuższa niż ostatnio korekta spadkowa, która będzie zajmować giełdowych graczy w I kwartale nowego roku. Nie zakładamy, by była ona większa niż 10 proc., licząc od górki do dołka, więc nie powinna znacząco nadszarpnąć portfelami inwestorów, ale jej najważniejszą cechą będzie długość. Powinna być proporcjonalna do czasu trwania ostatniej fali wzrostów, która w gruncie rzeczy trwa – z dwiema małymi przerwami – od początku lipca ub.r. W związku z tym za wielce prawdopodobne można uznać wystąpienie 2-miesięcznej korekty, która rozpocznie się zapewne w połowie stycznia. Tym bardziej, że poziom ryzyka na amerykańskim parkiecie mierzonego implikowaną zmiennością (VIX) indeksu S&P500 doszedł do historycznie niskich poziomów.

Taka sytuacja nie może trwać wiecznie. Nadszedł czas, by ryzyko istniejące na rynku akcji zostało ponownie zauważone, w nieco bardziej spektakularny sposób niż to miało miejsce w sierpniu lub listopadzie ubiegłego roku. Nie musi to oznaczać drastycznej fali spadków. Podczas długiego trendu wzrostowego w latach 2003 - 2007 momenty widocznego zwiększenia zmienności rynkowej nie należały do rzadkości. Za każdym razem jednak skala przeceny była stosunkowo umiarkowana, a główny trend wzrostowy był kontynuowany w kolejnych miesiącach. Aby jeszcze bardziej unaocznić problem zbyt wygórowanych oczekiwań inwestorów w stosunku do rynku akcji, można pokusić się o połączenie obu kluczowych wskaźników sentymentu ze wskaźnikiem zmienności rynkowej (VIX) i pozycji zajmowanej przez graczy na rynku opcji na akcje (put/call ratio). Okazuje się, że poziom osiągnięty w ostatnich tygodniach 2010 r. przez tak skonstruowany wskaźnik znajduje się na poziomach najwyższych od 5 lat.

Ponieważ w dalszym ciągu uznajemy, że rynek akcji w Ameryce podąża z grubsza ścieżką nakreśloną w latach 2004/2005 - w czasie poprzedniego cyklu gospodarczego - porównując obecny stan nastrojów wśród inwestorów oraz przebieg notowań indeksów akcji widzimy dość interesującą zbieżność z początkiem 2005 r. W tamtym okresie, w ciągu pierwszych 4 miesięcy roku, nastąpiła długa, ale niespecjalnie bolesna, fala korekcyjna. Wydaje się, że podobny scenariusz może zdarzyć się w najbliższych tygodniach.

Nie tylko wskaźniki sentymentu rynkowego mogą świadczyć o ograniczeniu potencjału dalszych wzrostów na rynkach akcji. Również wskaźnik szerokości rynku liczony dla amerykańskiej giełdy zaczął pokazywać względną słabość w stosunku do trendu panującego na głównych indeksach akcji. Może to świadczyć o wyczerpywaniu się siły do dalszych wzrostów. Również w naszym kraju ostatnia fala zwyżek indeksów była zasługą kilku spółek, m.in. KGHM i PKN. Dodatkowo, wyraźna słabość rynków wschodzących w stosunku do giełd światowych widoczna w ostatnich dwóch miesiącach może stanowić sygnał nadchodzącej korekty.

Opublikowany tekst, autorstwa specjalistów DWS Polska TFI, pochodzi z tygodniowego biuletynu informacyjnego na okres 3.01.2011 - 9.01.2011.