Sympatia kupowana za dolary

Janusz Lewandowski
opublikowano: 29-01-2007, 00:00

Wśród miliardów dolarów, jakie krążą po świecie, szukając korzystnej lokaty, szczególny strumień stanowią petrodolary. To inny pieniądz, aniżeli oszczędności milionów ciułaczy, gromadzone i lokowane poprzez rozmaite formy zbiorowego inwestowania. Dla arabskich szejków jest to asekuracja rodzinna. Wiedzą, że kiedyś skończy się naftowe eldorado. Zrozumiały motyw, który skłania do atrakcyjnych, zdywersyfikowanych i bezpiecznych lokat.

Zupełnie inne pobudki napędzają rosyjskie gazo- i petrodolary. Jest to pieniądz z misją. Chodzi o zasoby Gazpromu i Łukoila oraz magnatów pokroju Mordaszowa i Abramowicza. Skala tego pieniądza odpowiada rocznemu wolumenowi inwestycji zagranicznych w Polsce (10 mld dol.). Rachuba polityczna przesłania ekonomiczny rachunek. Nie tylko futbolowa pasja kieruje ten pieniądz w stronę klubów Chelsea czy FC Schalke. Czyż nie jest to sposób na ocieplanie wizerunku Rosji w kręgach detalicznych odbiorców ropy i gazu? Jeśli koncerny, słusznie postrzegane jako imperialne ramię Kremla, uparcie łowią zachodnie sieci przesyłowe i dystrybucję w energetyce, to zamysł strategiczny jest czytelny jak na dłoni.

Atutem tych szczególnych inwestorów jest otwartość europejskich rynków — bez wzajemności. Liberalna demokracja jest nieporadna i prawie bezbronna w konfrontacji z systemem odmiennych reguł. Unia Europejska wobec Rosji (także wojowniczego islamu) przypomina trochę starożytne Ateny wobec Sparty. Oczywiście, przyjemniej żyło się w Atenach...

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane