Symptomy bankructwa widać rok wcześniej

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2020-08-11 22:00

W tym roku co piąty upadający podmiot był działalnością prowadzoną jednoosobowo, w 2019 — co czwarty.

Pierwsze oznaki niewypłacalności firm, które zbankrutowały w pierwszej połowie tego roku, pojawiły się wiele miesięcy wcześniej — wynika z analizy przeprowadzonej przez ekspertów Krajowego Rejestru Długów (KRD). Przyjrzeli się historii 286 podmiotów, w stosunku do których sądy ogłosiły upadłość w okresie od stycznia do czerwca 2020 r. Większość z nich miała poważne problemyfinansowe na rok przed bankructwem.

— W rejestrze widniało wówczas 37 proc. przyszłych bankrutów, mających już wtedy prawie 32 mln zł długu. Pół roku później ten odsetek wzrósł do ponad 53 proc. a kwota zadłużenia sięgnęła ponad 44,5 mln zł. Na trzy miesiące przed ogłoszeniem decyzji o bankructwie w KRD widniało już prawie 64 proc. firm, mających do spłaty ponad 48 mln zł długu. Natomiast w dniu ogłoszenia upadłości prawie trzy czwarte upadających firm było wpisanych do naszej bazy danych — mówi Adam Łącki, prezes KRD.

Według danych KRD, na liście wierzycieli późniejszych bankrutóww pierwszym półroczu tego roku znalazły się podmioty niemal z każdego sektora gospodarki. Najwięcej, bo prawie 16 mln zł, dłużnicy byli winni przedsiębiorcom z branży budowalnej. W tym prawie 11 mln zł wynosiły niezapłacone rachunki za materiały budowalne. Kolejnym dużym wierzycielem są instytucje finansowe — banki, firmy leasingowe czy ubezpieczeniowe, którym bankruci nie zapłacili 8,5 mln zł. Natomiast przedsiębiorstwa transportowe mają do odzyskania 2,3 mln zł. Najwięcej upadłych firm, aż jedna czwarta, prowadziło działalność produkcyjną. Ich łączne zadłużenie wobec 282 wierzycieli wynosiło prawie 18 mln zł. W zeszłym roku upadające przedsiębiorstwa przemysłowe znajdowały się na trzecim miejscu, z długiem wynoszącym 2,1 mln zł.

— To efekt epidemii. W marcu nastąpiło całkowite zamrożenie gospodarki. Wiele firm, zwłaszcza produkcyjnych, zmuszonych było zawiesić działalność. Nie było mowy o eksporcie towarów. Zamówień na różnego rodzaju produkty wytwarzane w Polsce było zdecydowanie mniej. Widzimy ostre spadki produkcji przemysłowej w marcu, kwietniu i maju, co mogło być gwoździem do trumny niektórych firm — mówi Adam Łącki.

Firmy z branży handlowej nie oddały wierzycielom4,7 mln zł, a budowlane 1,04 mln zł. Z analizy KRD wynika także, że wśród bankrutów coraz mniej jest jednoosobowych działalności gospodarczych. Jeszcze w zeszłym roku była to co czwarta upadająca firma, obecnie co piąta. Łączna kwota zadłużenia takich podmiotów sięga ponad 7,5 mln zł. Natomiast długi spółek prawa handlowego wynoszą w sumie prawie 43 mln zł. Najwięcej dłużników-bankrutów jest na Mazowszu, ale najwyższe długi mają podmioty z województwa małopolskiego.

Choć stanowią niecałe 5 proc. bankrutów to zaległe od nich zobowiązania są warte łącznie 13 mln zł. Drugie pod względem najwyższego zadłużenia firm jest województwo mazowieckie (8 mln zł), a kolejne — śląskie (7 mln zł). Jakub Kostecki, prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, radzi, żeby monitorować sytuację swoich kontrahentów i reagować jak najszybciej.

— Najwyższą skuteczność w odzyskiwaniu należności na etapie polubownym osiągamy w przypadku zaległości nie spłacanych w ciągu 90 dni. Odzyskujemy nawet 85 proc. takich spraw. Im dług starszy, tym mniejsze szanse na odzyskanie pieniędzy — mówi Jakub Kostecki.