Syndrom pierwszeństwa prowadzi na parkiet

Rafał Kerger
opublikowano: 2006-07-20 00:00

Dziś na warszawskim parkiecie pojawi się bodaj najmniejsza spółka. Ma trzech etatowców, w tym dwóch prezesów właścicieli.

Rodzina dwa plus jeden, nomen omen najpopularniejsza w ostatnim czasie nad Wisłą komórka społeczna. Roczne zarobki 400 tysięcy złotych, przy budżecie 1,6 miliona. Status społeczny: prezes, wiceprezes i sekretarka. Wakacyjne plany: dziś wchodzą na giełdę.

Do obrotu publicznego trafiło 40 proc. z 3,5 miliona akcji Inwest Consultingu. Do sprzedaży „za jakiś czas” może pójść nieco ponad 17 proc. (600 tys. walorów).

Oto krótka charakterystyka najmniejszej spółki, która notowana będzie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie — poznańskiego Inwest Consulting należącego fifty-fifty do Jacka Mrowickiego i Pawła Śliwińskiego. Gwoli ścisłości, spółka nie tylko trzema osobami stoi, pracuje dla niej wiele mądrych głów, ale nie na umowę o pracę.

Zaplanowali to sobie

Jacek Mrowicki i Paweł Śliwiński poznali się podczas wspólnej pracy w domu maklerskim Polinwest w połowie lat 90. Pierwszy jest biologiem molekularnym, skończył kilka biznesowych studiów podyplomowych, pisze doktorat. Drugi skończył poznańską Akademię Ekonomiczną, gdzie obecnie wykłada.

— Jacek, mimochodem chyba, przepowiedział już wtedy, podczas naszej wspólnej pracy w domu maklerskim, że będziemy razem mieli firmę. Powiedział mi: chciałbym w przyszłości prowadzić własny biznes, najlepiej z tobą. I co? Słowo stało się ciałem — śmieje się Paweł Śliwiński, oficjalnie wiceprezes Inwest Consulting.

Mrowicki i Śliwiński mają po 50 proc. akcji w spółce. Firmę przejmowali sukcesywnie. Historycznie jest to ten sam dom maklerski Polinwest, w którym kiedyś razem pracowali.

W 1996 roku Jacek Mrowicki został prezesem firmy Polinwest Consulting, która powstała po zaprzestaniu działania przez Dom Maklerski Polinwest. W tej samej spółce Paweł Śliwiński został dyrektorem inwestycyjnym. Rok później Polinwest przemianował się na Inwest Consulting. Na początku XXI wieku, gdy główni udziałowcy firmy Mostostal Ventures i Wyborowa SA nie bardzo już wiedzieli, po co mają utrzymywać konsultingową spółkę, która ani nie przynosi wielkich zysków, ani nie jest też dochodową przechowalnią dla członków rady nadzorczej — bo nie ma wielkich pieniędzy na ich wynagrodzenia — otrzymali od Mrowickiego i Śliwińskiego propozycję: kupimy to od was.

— I kupiliśmy, za kilkaset tysięcy [ile dokładnie, Jacek Mrowicki nie chce ujawnić — przyp. red.], czyli małą część wartego 2,5 miliona złotych kapitału założycielskiego. Negocjacje nie były łatwe, Paweł strasznie się wtedy napracował. Kluczem do sukcesu stało się namówienie na transakcję Mostostalu, który miał 80 proc. udziałów w firmie. Gdy to się w 2000 roku udało, z Wyborową poszło już prościej — opowiada Jacek Mrowicki.

Całość firmy poznaniacy przejęli w 2002 roku.

Pierwsi we wszystkim

Jacek Mrowicki jest pierwszym prezesem firmy, którego poznałem, a u którego w gabinecie tuż za plecami stoi piękny model XVII-wiecznego angielskiego frachtowca. Szef jest zapalonym żeglarzem morskim. Marzy o pływaniu po Morzu Północnym.

— Już bardzo blisko, bym dopiął swego — zapewnia Mrowicki.

Paweł Śliwiński jest z kolei pierwszym ekonomistą, którego poznałem, a który uwielbia niemieckie kino lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku.

— Zobaczyłby pan „M — Morderca” Fritza Langa, wiedziałby, o czym mówię — zachwala Paweł Śliwiński.

Drugą jego pasją są szachy.

— To gra strategiczna. A strategia przydaje mi się w pracy — mówi Paweł Śliwiński.

Inwest Consulting jest natomiast pierwszą firmą usługową, z którą się spotkałem, a która tak wiele rzeczy zrobiła pierwsza w dziedzinie, jaką się zajmuje.

W 2000 roku poznaniacy przygotowali pierwszą w Polsce emisję obligacji powiatowych (Środa Śląska). Rok później spółka zrobiła pierwszą w Polsce emisję obligacji wojewódzkich (Wielkopolska). W 2002 roku Inwest Consulting znów przygotował coś pierwszy — publiczną emisję obligacji komunalnych, sprzedawanych w formie oferty publicznej (Rybnik).

Rok później spółka doradzała Poznaniowi przy największym z dotychczasowych programów emisji obligacji komunalnych w Polsce — na 500 milionów złotych.

Inwest Consulting pomagał w 2005 roku w udanym wejściu na giełdę wojującemu maluchowi PC Guard. Przykład tej spółki na wsparcie tezy, że na GPW właśnie przychodzi czas na maluchów, przytacza co rusz Wiesław Rozłucki — były prezes i współtwórca potęgi warszawskiej giełdy.

Teraz Inwest Consulting stanie się pierwszym wśród małych na stołecznym parkiecie.

— Osiągnąć to wszystko nie było łatwo. Nim przeprowadziliśmy pierwsze emisje obligacji komunalnych, włożyliśmy ogrom pracy i czasu w edukację samorządów na temat jej zalet. Do dziś pamiętam, jak w 1997 roku podczas prelekcji sołtys zapytał, czy my, mówiąc o emisji rzędu 1,5 miliona złotych, mówimy o starych czy o nowych pieniądzach — uśmiecha się Jacek Mrowicki.

Po co im giełda

Inwest Consulting sprzedał milion akcji po 3,75 złotych. Pieniądze pójdą na inwestycje.

— Uruchomimy coś na kształt funduszu private equity wspierającego małe i średnie przedsiębiorstwa chcące wejść na giełdę — chwali się Paweł Śliwiński.

Ale z Mrowickim sprzedali też 400 tys. akcji po 4,20 i te pieniądze mają trafić na ich konta.

— Wciąż zachowujemy władzę w spółce. Mamy 60 proc. w większości uprzywilejowanych na WZA akcji, co daje około 78 proc. głosów — tłumaczy Jacek Mrowicki.

Czy to spodoba się inwestorom? Na razie nie mają nic przeciwko.

Okiem eksperta

Giełda dla doradców w przetargach

Giełda to droga przede wszystkim dla tych firm z branży konsultingowej, które startują w dużych przetargach publicznych, współpracują z samorządami lub z innymi instytucjami państwowymi. Środki mogą im się przydać choćby wtedy, gdy będą musiały składać zabezpieczenia, wadia lub gwarancje niezbędne zazwyczaj przy ubieganiu się o publiczne zamówienie.

Dla takich firm jak nasza, mimo że również moglibyśmy o debiucie myśleć, bo jesteśmy podobnej wielkości jak Inwest Consulting — wejście na giełdę nie jest rozwiązaniem. Doradzamy głównie zarządom dużych firm i przedsiębiorcom szukającym ciekawych firm na sprzedaż i nie potrzebujemy więc zewnętrznego finansowania działalności. Wiarygodność budujemy natomiast dzięki rekomendacjom.

Jacek Byrt

współwłaściciel firmy konsultingowej Azimutus Associates