Syndyk serwuje inwestorom Malmę

Upadły producent makaronów w końcu idzie pod młotek. Cena – 86 mln zł, wartość marki – nieznana, a chętni po cichu oglądają spółkę

Polskiej Malmie nie pomógł magnetyzm włoskiej piękności Sophii Loren, która przed dziesięciu laty przekonywała Polaków do zakupu wysokiej jakości makaronów z pszenicy durum. Spółka ostatecznie zbankrutowała. Produkty marki Malma zniknęły ze sklepowych półek jesienią ubiegłego roku. Jednak marka — choć upadła — wciąż kusi branżę spożywczą.

W końcu będzie wystawiona na sprzedaż, bo uprawomocniła się wycena przedsiębiorstwa. — Przystępuję do sprzedaży majątku przedsiębiorstwa w związku z tym, że upadły nie zaskarżył jego wyceny — mówi Jacek Ryncarz, syndyk Malmy, który jednak nie chciał przedstawić żadnych szczegółów tej sprawy.

To czas Malmy

Z naszych informacji wynika, że przetarg ma odbyć się jeszcze latem. Majątek spółki wyceniono na 86,6 mln zł, jednak sam znak towarowy Malma nie był przedmiotem dokładnych analiz. Majątek spółki nie musi być sprzedany w całości — może zostać podzielony według dwóch miejsc produkcji, czyli Wrocławia i Malborka (patrz obok).

Wtedy jednak znak towarowy będzie przypisany do głównej siedziby firmy, a więc do Malborka.

— To ciekawa marka. Ma dużą rozpoznawalność, więc choć nie ma jej już na półkach, to mogłaby się przełożyć w przyszłości na dobre wyniki sprzedaży — mówi Paweł Nowakowski, prezes Makaronów Polskich.

Zdaniem Jacka Sadowskiego, prezesa agencji Demo Effective Launching, nadchodzą lepsze czasy dla Malmy niż te, w których działała kiedyś.

— To marka, która zajęła sobie miejsce w segmencie premium. To wprawdzie mały rynek, ale drogi i teraz nadchodzi czas walki o tę kategorię. Polski konsument dojrzał, już wie, co to jest durum, i szuka lepszych jakościowo produktów, a to było zawsze królestwo Malmy. Króla w kategorii medium już mamy i jest to Lubella. Tu reaktywowana Malma nie będzie miała nic do powiedzenia, ale wśród makaronów z najwyżej półki może rywalizować jak równy z równym z produktami włoskimi. Oczywiście jej sukces będzie w dużym stopniu zależeć od precyzyjnego odrestaurowania i właśnie odpowiedniego ulokowania — mówi Jacek Sadowski.

Cicha kolejka

Oficjalnie żaden z dużych graczy nie chce się przyznać do zainteresowania spółką. Dowiedzieliśmy się jednak, że o informacje o obu zakładach prosiło kilkanaście podmiotów — firm spożywczych i funduszy.

Czy będzie to makaronowa wojna? Lider tego rynku w ujęciu wartościowym — Maspex Wadowice produkujący Lubellę, odmówił komentarza.

— My obecnie takiej akwizycji nie rozważamy — mówi prezes Makaronów Polskich, które są pierwsze w udziałach liczonych ilościowo.

— Jeszcze 3-4 lata temu, nim Malma po raz pierwszy zniknęła z półek, na pewno cieszyłaby się większym zainteresowaniem, ale teraz też znajdzie się kupiec. Spodziewam się dużego gracza, np. zagranicznego, nie tylko z branży makaronów, ale innego segmentu sektora spożywczego — twierdzi anonimowo jeden z menedżerów z sektora makaronów.

Mniejsi gracze są bardziej rozmowni.

— Ten, kto się zdecyduje na reaktywację, musi pamiętać, że to był produkt z wysokiej półki robiony z pszenicy durum, więc powrót do produkcji musi oznaczać też powrót do takiej jakości. Nasze zainteresowanie tą marką zależy od ceny — dodaje Marek Dąbrowski, prezes An Marko.

Walka w sądach

Długi Malmy sięgają 220 mln zł. Kiedy kilka lat temu producent zaczął podupadać, jego właściciel Michel Marbot wydzierżawił całe przedsiębiorstwo na 25 lat obywatelowi Czech, który następnie poddzierżawiał je kolejnym podmiotom. Umowy były jednak tak skonstruowane, że do Malmy nie trafiały żadne pieniądze z czynszu.

W 2010 r. sąd ogłosił upadłość spółki. W uzasadnieniu decyzji napisano, że działania właściciela „nakierowane były na ucieczkę z majątkiem, by udaremnić egzekucje komornicze i tym samym zaspokojenie wierzycieli".

Były właściciel złożył zażalenie. W styczniu 2011 r. decyzja o upadłości ostatecznie się uprawomocniła, a w połowie ubiegłego roku Michel Marbot został skazany za przywłaszczenie zboża wartego 5,9 mln zł na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć.

24,6

mln zł Na tyle wyceniono zakład Malmy w Malborku z dwoma liniami do produkcji makaronów...

62,1

mln zł ...a na tyle zakład Malmy we Wrocławiu z liniami do produkcji pierogów i linią do produkcji makaronów oraz dwoma nieruchomościami o łącznej powierzchni 12 ha.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Syndyk serwuje inwestorom Malmę