Syndyk serwuje Polskie Jadło

Część majątku krakowskiej spółki jest gotowa do sprzedaży. Do wzięcia są nieruchomości i znak towarowy.

Syndyk przystępuje do sprzedaży tego, co zostało po upadłym Polskim Jadle. Pod młotek idzie pierwsza część majątku stworzonej przez Jana Kościuszkę giełdowej spółki — wyceniona na 6,6 mln zł, choć rada wierzycieli chce podwyższenia ceny sprzedaży. Do wzięcia są dwie przydrożne restauracje, siedziba firmy i magazyny.

Zobacz więcej

Poprzedni biznes gastronomiczny, Chłopskie Jadło, Jan Kościuszko sprzedał w 2006 r. za ponad 20 mln zł. Drugie podejście nie było tak udane. Polskie Jadło, wycenione na 6,6 mln zł, sprzedaje syndyk. [FOT. BS]

— Przetargi powinny odbyć się na przełomie marca i kwietnia. Restauracje działają. Będą sprzedawane z całym wyposażeniem jako zorganizowane części przedsiębiorstwa. Wierzyciele rekomendują cenę 3,63 mln zł za punkt w Czechowicach-Dziedzicach i 2 mln zł za drugi — w Kolonii Poczesnej — mówi Dariusz Sitek, syndyk Polskiego Jadła. Cena wywoławcza siedziby firmy, położonej w pobliżu krakowskich Błoni, to 2,2 mln zł, a magazynów — 1,2 mln zł. Do kupienia jest też znak towarowy Polskie Jadło.

— Na znak ogłosimy konkurs ofert, który potrwa do skutku, czyli do czasu osiągnięcia ceny satysfakcjonującej wierzycieli — dodaje Dariusz Sitek.

Mały może mniej

— Przyjrzymy się lokalizacjom restauracji, natomiast potencjału w marce nie widzę — mówi Krzysztof Moska, inwestor giełdowy, który dwa lata temu zaangażował się kapitałowo w Polskie Jadło. Miał wizję zbudowania silnej grupy producencko-gastronomicznej,do której weszłoby jeszcze obecne na małym parkiecie Leśne Runo, nad którym sprawuje kontrolę. Nie znalazł jednak wspólnego języka z Janem Kościuszką, a Leśne Runo połączyło się z siecią barów Mr Hamburger i przejęło jej nazwę.

— Otwieramy obecnie kolejne punkty w tych częściach Polski, w których nas nie było. Jako akcjonariusz zawsze chętnie wesprę Mr Hamburgera kapitałem na kolejne inwestycje. Obecnie jest jednak na rynku sporo dobrych miejsc do kupienia czy wynajęcia, więc mamy w czym wybierać — zapewnia Krzysztof Moska.

Przyznaje, że Jarosław Frontczak, analityk PMR, w przydrożnej gastronomii, na którą stawiało też Polskie Jadło, Mr Hamburger to dzisiaj jedyny większy gracz.

— Restauracje typu Polskie Jadło tak naprawdę mierzą się jednak tylko z lokalną konkurencją — karczmami czy barami. Cenna dla inwestora może być wiedza, jak zorganizować logistykę sieci, albo baza kontaktów, ale trudno się spodziewać, żeby była to znacząca wartość w przypadku spółki zarządzającej zaledwie kilkoma restauracjami — komentuje analityk.

Starszy brat nie przygarnie

Zainteresowany miejscami z polskim jedzeniem mógłby być Sfinks Polska. Spółka, zarządzana przez Sylwestra Cacka, do której należą sieci restauracji Sphinx, Wook i Chłopskie Jadło, ogłosiła plany intensywnego rozwoju trzeciego konceptu. Co ciekawe, Chłopskie Jadło to marka stworzona właśnie przez Jana Kościuszkę, który po jej sprzedaży otworzył Polskie Jadło.

— W planie rozwoju sieci nie bierzemy pod uwagę przejęcia tych miejsc [po Polskim Jadle — red.] — ucina Sylwester Cacek. Jego zdaniem, potencjał rozwoju restauracji z polską kuchnią jest ogromny.

— Wszystkie badania pokazują, że jest to kuchnia najbardziej preferowana przez Polaków. Dlatego możliwości rozwoju Chłopskiego Jadła są bardzo duże. Nie można jednak na tej podstawie oceniać możliwości rozwoju sieci i wartości znaku Polskie Jadło. W ciągu ostatnich trzech lat w Chłopskim Jadle wykonaliśmy ogromną pracę marketingową i zarządczą związaną z rozwojem tego konceptu. Obecnie jest on w ostatniej fazie testowania, zbiera bardzo dobre opinie klientów i jest przygotowywany do dalszego rozwoju — także w ramach franczyzy — wyjaśnia Sylwester Cacek.

Twarde lądowanie

Wiosną 2012 r. Polskie Jadło zapowiadało zyski z EURO 2012, nowe restauracje, wejście do kolejnych sieci handlowych, zwiększenie eksportu i akwizycje. Jednak z końcem września 2012 r. spółka złożyła wniosek o upadłość, tłumacząc, że bank wypowiedział jej kredyt. Mniejszościowi akcjonariusze zarzucili Janowi Kościuszce działanie na szkodę spółki, inwestor zaś mówił o atakach spekulacyjnych na Polskie Jadło dokonywanych „przez fundusze i nie tylko”. Spółka próbowała zmian w zarządzie i radzie nadzorczej, ogłosiła też plan ratunkowy, który jednak się nie powiódł. Upadłość likwidacyjna uprawomocniła się w marcu zeszłego roku. Wysokość zobowiązań nie została jeszcze ustalona, długi szacowano na 17-20 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu