Firmy, które korzystają z systemów wspomagających zarządzanie, dużą wagę przywiązują do zdolności współpracy z aplikacjami kooperantów.
Ostatnia dekada była dla krajowych przedsiębiorstw okresem intensywnej informatyzacji. Pierwsze systemy wspomagające zarządzanie, nazywane dawniej MRP, powstały jeszcze przed 1994 rokiem. Później nastąpiła integracja działających wyspowo programów. Druga połowa lat 90. to z kolei okres pojawienia się, obok programów księgowych i wspomagających procesy produkcyjne, aplikacji do zarządzania zasobami pozaprodukcyjnymi, w tym MRP II. Wejście do Polski światowych producentów software’u spowodowało napływ profesjonalnych systemów klasy ERP.
— Od tamtej pory wiele się wydarzyło na branżowym rynku. Części dostawców aplikacji dla biznesu, dawnych liderów, już nie ma. Ci, którzy pozostali, zdążyli zdobyć gruntowną pozycję i zaufanie odbiorców. Dawniej trudno było przekonać zarządy firm, że wydatek wielu milionów dolarów na ERP jest potrzebny. Jednak ci, którzy się na to zdecydowali, zyskali przewagę konkurencyjną i do dziś z niej korzystają — przekonuje Włodzimierz Sadowski, ekspert Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce.
Nieskończone inwestycje
Andrzej Dyżewski, analityk IT i prezes spółki DiS, wspomina, jak z biegiem lat systemy ERP stawały się coraz tańsze i dostępne dla mniejszych firm. Wiązało się to z zakończeniem amortyzacji poniesionych przez firmy informatyczne inwestycji oraz z postępem technologicznym.
— Dzisiejsze systemy są standardowe, tanieją i stać na nie również mniejsze firmy. Duże podmioty, które korzystają od dawna z ERP, rozbudowują swoje systemy, choćby o rozwiązania analityczne business inteligence, niesłychanie pomocne na przykład przy optymalizacji zasobów ludzkich. Rozbudowa dawnych instalacji jest procesem ciągłym. Jeśli ktoś uruchomił trzy moduły osiem lat temu, to nie zakończył jeszcze procesu wdrażania — mówi Andrzej Dyżewski.
Wzorem kontrahenta
Dla nowych przedsiębiorstw, które myślą o wdrożeniu systemów ERP i chcą iść śladem dzisiejszych dziesięciolatków, Włodzimierz Sadowski ma kilka rad.
— Należy wybierać systemy znanych, wiodących producentów, którzy zapewnią ich aktualizację przez wiele lat. Dodatkowo istotna jest możliwość wdrożenia aplikacji tego samego systemu, z którego korzystają kontrahenci. Jeśli ktoś dostarcza np. komponenty dla producenta samochodów, powinien wybrać system swojego odbiorcy. Wówczas zapewni sobie ciągłość zamówień, ponieważ partner będzie miał łatwy wgląd do jego zapasów magazynowych. Dodatkowo trzeba upewnić się, czy systemy posiadają moduły nowoczesnych metod analityczno-zarządczych —tłumaczy ekspert SMP.
Na potrzeby fuzji
Przyszłość systemów ERP według Andrzeja Dyżewskiego, będzie polegała na ich elastyczności. Obecnie w gospodarce zachodzą ciągłe procesy restrukturyzacji, w tym fuzje i przejęcia przedsiębiorstw. Jednym z problemów w takich warunkach jest dopasowanie systemów informatycznych obu podmiotów. Nawet jeśli firmy mają wdrożone inne wersje tego samego oprogramowania, nie są w stanie kooperować. Nabywcy ERP są gotowi wiele zapłacić za system, który będzie kompatybilny z innymi aplikacjami. Drugi aspekt rozwoju ERP to rozwój technik pozwalających na łączenie wewnętrznego oprogramowania przedsiębiorstw z sieciami typu ekstranet, co daje kontrahentom możliwość komunikacji, oraz połączenie ERP i rozwiązań mobilnych, takich jak mobilny handlowiec.