Firmy, które informatyzują kasy chorych, twierdzą, że wcześniejsze inwestycje nie pójdą na marne. Możliwe jednak, że zmiana struktury ich organizacji spowoduje konieczność modyfikacji systemów. Nie wiadomo, co się stanie z przetargami na systemy kart elektronicznych.
Na komputeryzację kas chorych wydano już co najmniej 60 mln zł. Główny przetarg na dostawę systemów, który rozstrzygnięto dwa lata temu, wygrały Computerland i Kamsoft. Obie firmy informatyzowały po osiem kas, a wartość zlecenia wyniosła 30 mln zł. Potem do wygrania było wiele drobniejszych zleceń i pilotaży różnych systemów. Wreszcie w kwietniu 2001 r. rozstrzygnięto przetarg na system kart elektronicznych dla ŚRKCh, którego wartość wyniosła 22 mln zł. W sumie kasy wydały więc przynajmniej 60 mln zł na systemy i sprzęt informatyczny. Analitycy zastanawiają się, czy po restrukturyzacji organizacji służby zdrowia te pieniądze nie pójdą w błoto.
— Nie sądzę, żeby w przypadku kas doszło do rewolucji. Z zapowiedzi ministra zdrowia wynika, że chodzi o poprawienie ich funkcjonowania i zmiany organizacji, zmniejszenie liczby, ale nie likwidację. Jak będą się nazywać, nie ma znaczenia. Jestem przekonany, że infrastruktura informatyczna zostanie wykorzystana w nowej organizacji. Nie ma przeszkód technologicznych — twierdzi Krzysztof Grojecki, prezes Computerland Zdrowie.
— Nasz system jest zbudowany w sposób hierarchiczny, przystosowany do centralnego zarządzania i może być wykorzystany w nowej strukturze — wtóruje mu Zygmunt Kamiński, prezes Kamsoftu.
Zdaniem Krzysztofa Grojeckiego, system podstawowy nie będzie wymagać większych zmian. Niewielkie modyfikacje mogą czekać moduły finansowo-księgowe czy kadrowo-płacowe.
— 80 proc. systemów służy do ewidencji usług medycznych, kontaktów między instytucją a świadczeniobiorcą, a to nie ulegnie zmianie — dodaje Krzysztof Grojecki.
W świetle propozycji ministra pozostaje pytanie, czy będzie realizowany projekt elektronicznej identyfikacji pacjentów. Kilka tygodni temu ogłoszono kolejny — po ŚRKCh — przetarg na system kart elektronicznych w kasach małopolskiej i podkarpackiej. Wiadomo, że oferty złożą CL i Prokom, prawdopodobnie też poznański Emax. Wartość projektu jest podobna do tego, który jest realizowany w ŚRKCh (około 20 mln zł), obejmuje dostawę 5,7 mln kart, 2,7 czytników oraz urządzeń i oprogramowania.
— Nie sądzę, żeby ewentualne zmiany w kasach chorych miały wpływ na przesunięcie przetargu. Koalicja SLD-UP miała w programie rozwiązanie sprawy ewidencji usług i kart elektronicznych. Nie przypuszczam, żeby ten projekt mógł być zawieszony — mówi Krzysztof Grojecki.
Tyle tylko, że według szacunków ekspertów, rozwiązanie problemu elektronicznej ewidencji wraz z dodatkowymi pracami może kosztować podatników 600 mln zł. Analitycy pytają, czy to nie za dużo na podziurawiony jak ser budżet.