Sytuacja na rynkach 3 listopada

Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ
opublikowano: 03-11-2021, 12:52

Środa przynosi cofnięcie się dolara na szerokim rynku po wczorajszych wzrostach.

Uwagę zwraca kontynuacja spadków rentowności amerykańskich obligacji (10-letnie zeszły do 1,5250 proc. wobec 1,70 proc. odnotowanych 21 października), co zdaje się pokazywać, że rynek nie obawia się nadmiernie "jastrzębiego" przekazu z Fed(?). Przypomnijmy - komunikat ze względu na zmianę czasu poznamy o godz. 19:00, a pół godziny później rozpocznie się konferencja prasowa Jerome Powell'a. Powszechnie zakłada się, że Fed poinformuje o rozpoczęciu procesu taperingu (redukowania skali comiesięcznych zakupów obligacji) w wysokości 15 mld miesięcznie i planach jego zakończenia w połowie 2022 r. Ostatnio pojawiły się oczekiwania, że druga połowa przyszłego roku może być dobrym momentem na pierwszą podwyżkę stóp procentowych - pytanie na ile wiarygodnie szef Fed będzie potrafił je tonować. Od dzisiejszej interpretacji wieczornego przekazu z Fed zależeć będzie zachowanie się dolara w kolejnych dniach, oraz innych klas aktywów.

Jeżeli chodzi o rynki akcji, to wczoraj indeksy na Wall Street ustanowiły nowe maksima. W Azji klimat uległ jednak pogorszeniu (chociaż Japonia nie pracuje), co można wiązać z informacjami z Chin. Władze przyznały, że tempo rozprzestrzeniania się COVID jest największe od 2020 r. i zaleciły ludności robienie zapasów żywności, a połowa lotów wewnątrz kraju została już odwołana. Można domniemywać, że rząd zdecyduje się na poważniejszy lockdown w ramach polityki "zero-COVID" przed zimowymi igrzyskami, jakie są zaplanowane na luty 2022 r. W efekcie nawet względnie przyzwoite dane PMI Caixin za październik (zaprzeczające słabym odczytom rządowym) nie poprawiły nastrojów. Niemniej globalnie wątek chiński może przyczynić się do korekty na rynku ropy (mniejszy popyt?) bardziej niż nawoływania prezydenta USA, aby OPEC+ zwiększył wydobycie surowca na najbliższym posiedzeniu.

W temacie pakietu infrastrukturalnego prezydenta Bidena, który po politycznych negocjacjach został okrojony do 1,75 bln USD, głosowanie nad ustawami zostało przesunięte na połowę listopada (wcześniej senator Manchin z umiarkowanego skrzydła przestrzegał przed tzw. trybem rekoncyliacyjnym), co nieco rozmywa jego pozytywny wpływ na amerykański rynek akcji (choć w dużej mierze został on już zdyskontowany).

Dzisiaj w gronie najsilniejszych walut są korony skandynawskie (powrót akceptacji ryzyka na rynki?), frank (wczorajsza korekta po danych o inflacji w Szwajcarii była krótka), oraz Antypody. Z Nowej Zelandii napłynęły niezłe dane z rynku pracy (w III kwartale zatrudnienie wzrosło o 2,0 proc. k/k, a stopa bezrobocia spadła do 3,4 proc.), chociaż szef RBNZ przyznał, że ich interpretacja nie będzie łatwa ze względu na podwyższoną zmienność w wyniku ostatniej fali pandemii. Po ostatnich spadkach nieco próbuje się podnosić funt, chociaż ryzyko polityczne pozostaje duże. Financial Times pisze, że władze w Londynie szukają innego podejścia prawnego do wątku protokołu irlandzkiego, chociaż nadal nie wykluczają skorzystania z narzędzia w postaci Art.16 umowy Brexitu. Jutro mamy posiedzenie Banku Anglii, które teraz może być ważniejsze.

EURUSD - w oczekiwaniu na impuls

Rozdającym karty jest teraz FED. Rynek już "przetrawił" przekaz z EBC w zeszłym tygodniu. Na wykresie EURUSD widać, że utkwiliśmy wokół 1,16. Co dalej?

Wykres dzienny EURUSD

Kluczowa będzie dzisiaj wieczorem interpretacja tego, co napłynie z FED. Skoro wątek taperingu jest już zdyskontowany, to do umocnienia dolara mogłyby przyczynić się dwie rzeczy - wyższa kwota taperingu (20-25 mld USD miesięcznie), która automatycznie jeszcze bardziej podbiłaby spekulacje, co do wcześniejszej podwyżki stóp procentowych (czyli w II połowie 2022 r.), oraz nieudolne tłumaczenia się Powella w kwestii zagrożenia inflacją, które nie zmniejszyłyby plotek wokół szybszego zacieśnienia polityki. Jeżeli po "tłumaczeniach" szefa Fed rynek podbije wątek stagflacji, to nie przysłuży się on rynkom akcji, nasilając tryb risk-off na globalnych rynkach. Zresztą warto się też zastanowić nad tym, jak zachowają się inwestorzy, jeżeli Chiny rzeczywiście za kilkanaście dni zaczęłyby przywracać rozwiązania znane z twardego lockdownu (to tak poza wątkiem Fed).

Technicznie rejon wokół 1,16 to opór (a konkretnie 1,1606-11), którego złamanie może być trudne. Większe prawdopodobieństwo tkwi w przetestowaniu październikowego dołka przy 1,1523.

OKIEM ANALITYKA - co może jeszcze wpłynąć na rynki?

Wygląda na to, że cały czas możemy sprzeczać się o to, czy światowa pandemia jest już za nami, czy będzie nam jeszcze towarzyszyć. Znaków, że COVID stanie się endemiczną chorobą jest coraz więcej, ale czy to oznacza też, że regularnie w okresach pojawienia się negatywnych statystyk nowych zakażeń będziemy wracać do spekulacji o skali przywrócenia obostrzeń mających powstrzymać transmisję wirusa? Władze krajów zachodnich są temu niechętne, mając świadomość, że to obniży zaufanie społeczne do procesu szczepień, którego pozytywne skutki są zauważalne (spadek odsetka przypadków śmiertelnych). Niemniej dopóki nie zostanie wprowadzone powszechne rozwiązanie w postaci obowiązku szczepienia (a stanie się to raczej nieprędko), to problem najpewniej będzie nawracał wraz z każdą kolejną falą zakażeń.

Co to ma to wątku gospodarczego i rynkowego? Otóż obecnie to, co jest najbardziej potrzebne, to stabilizacja i przewidywalność. Niewykluczone, że świat stoi przed problemem globalnej stagflacji, która będzie wynikiem błędów popełnionych w polityce monetarnej (nadmiernie rozciągnięcie w czasie ultra-luźnej polityki i tym samym doprowadzenie do wykreowania gigantycznej spekulacji na rynkach finansowych), oraz problemów, które trudno było wcześniej zdiagnozować (zakłócenia w łańcuchach dostaw). Każda kolejna fala COVID będzie zmniejszać szanse na pojawienie się wspomnianej stabilizacji i przewidywalności, a decydenci w bankach centralnych będą mieć niełatwe zadanie w postaci odpowiedzi w polityce monetarnej, która będzie adekwatna do panującej sytuacji.

Ciekawy wątek może za chwilę pojawić się w Chinach, które od początku pandemii trzymają się polityki "zero-COVID". Czy w obliczu wzrostu zakażeń w ostatnich kilkunastu dniach, oraz zaplanowanej już za trzy miesiące zimowej olimpiady, nie pojawi się pokusa wprowadzenia istotniejszych restrykcji? Lockdown is back? Decyzja nie będzie łatwa, gdyż chińska gospodarka znalazła się na równi pochyłej i tego typu działania mogłyby ten proces jeszcze bardziej przyspieszyć. Niemniej warto będzie ten wątek śledzić w nadchodzących tygodniach, gdyż może dać istotny wkład do rynkowej układanki na listopad poza decyzjami kluczowych banków centralnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane