Trudno jest mi zgodzić się z tezami zawartymi w artykule red. Jacka Kowalczyka: „O jedną dziesiątą od recesji. GUS zanotował największą wpadkę od lat” („PB” z 23 kwietnia br.). Większość ekonomistów jako recesję określa spadek PKB w dwóch kolejnych kwartałach. Tymczasem i w trzecim, i w czwartym kwartale 2012 r. wzrost gospodarczy był dodatni. Nawet gdyby w jakimś kwartale pojawił się spadek tempa wzrostu PKB, to o recesji można by mówić dopiero po drugim kolejnym kwartale spadku. Na razie mamy jedynie głębokie spowolnienie.

Szacowanie PKB jest skomplikowanym przedsięwzięciem, wymagającym wiele czasu. Dla zaspokojenia potrzeb informacyjnych urzędy statystyczne podają kolejne przybliżenia tempa wzrostu PKB. Rewizje poprzednich przybliżeń nie są dowodami wpadek ani niskiej wiarygodności informacji statystycznych, jak pisał red. Jacek Kowalczyk. Wręcz przeciwnie — jest to przejaw wiarygodności wynikający ze zwiększonej dostępności bardziej precyzyjnych informacji. Jest to też cena kompromisu między szybkością uzyskiwania informacji o wzroście gospodarczym a ich dokładnością.
W Stanach Zjednoczonych, w zdecentralizowanym modelu statystyki publicznej, PKB szacuje Biuro Analiz Ekonomicznych (Bureau of Economic Analysis).
Pierwszy szacunek tzw. annualizowanego tempa amerykańskiego PKB dla IV kw. 2012 r. podany w końcu stycznia wyniósł -0,1 proc., drugi, z końca lutego, 0,1 proc., a trzeci, z końca marca, 0,4 proc. Nie można wykluczyć, że będą kolejne rewizje. W USA wartości PKB koryguje się nawet po kilku latach. Tego rodzaju sytuacja w żaden sposób nie podważa zaufania do oficjalnych statystyk amerykańskich.
GUS obniżył roczne tempo PKB o 0,1 pkt proc., a w IV kw. 2012 r. o 0,4 pkt proc., zmieniając także nieco strukturę jego składowych, co w dużej mierze wynikało z korekty danych z 2011 r. Opinia publiczna i obserwatorzy gospodarki powinni przyzwyczajać się do tymczasowości pierwszych szacunków PKB.
ODPOWIEDŹ AUTORA
Podtrzymuję opinię, że GUS w ostatnich dniach zanotował wpadkę. Nie ma nic złego w tym, że urząd rewiduje wcześniejsze szacunki, jednak w tym przypadku wstępne dane okazały się wyjątkowo dalekie od rzeczywistości. Po pierwsze, tak dużej rewizji GUS nie dokonał od lat. Nowe, zrewidowane wyniki PKB pokazały, że wzrost gospodarczy był aż o 0,4 pkt proc. niższy, niż wcześniej podano, a przy obecnej niskiej dynamice nawet ułamek procentu robi sporą różnicę.
Po drugie, zrewidowane dane pokazały zupełnie inną strukturę wzrostu gospodarczego w Polsce, niż wynikało to z pierwotnych szacunków. Okazało się, że źródłem spowolnienia były inwestycje, a nie konsumpcja. To wprowadza spore zamieszanie w analizie ogólnej sytuacji ekonomicznej kraju. Na przykład głoszone przez część analityków tezy o tąpnięciu polskiej konsumpcji i budowane na tej podstawie prognozy okazują się teraz nieuprawnione.
Jacek Kowalczyk, dziennikarz PB