Czytasz dzięki

Szafka kusi, żeby ją posprzątać

opublikowano: 05-04-2020, 22:00

Praca wprowadziła nam się do salonu, musimy komunikować się elektronicznie i skupiać, choć wokół hałasują dzieci. Jak przetrwać, radzi Wojciech Pokój, psycholog z Centrum Medycznego Damiana

„PB”: Strasznie ciężko pracuje mi się z domu, chociaż moje dzieci nie krzyczą mi nad głową, są już duże, uczą się w swoich pokojach. Wszystko mi przeszkadza. Czy to normalne?

Wojciech Pokój: Tak. Sytuacja jest trudna. Dom przestał być azylem, do którego wcześniej stres nie miał dostępu. Teraz praca dosłownie wprowadziła nam się do salonu i związany z nią stres może nam ciągle towarzyszyć.

A jest jakiś sposób, żeby go uniknąć?

Należy znaleźć w domu miejsce, w którym tylko odpoczywamy. Jeżeli salon stał się nagle centralą naszej firmy, dobrze, żeby praca nie miała dostępu np. do sypialni. Obowiązkowo należy przestrzegać higieny pracy. Jeżeli mamy umowę, że pracujemy od 9 do 17, to po 17 nie należy włączać telefonu, sprawdzać mejli czy starać się coś nadrobić. Życie w stałym stresie sprawia, że poziom kortyzolu jest ciągle wysoki. Ludzie są przygotowani na stres, może być nawet silny, ale krótki. Problemy psychiczne często zaczynają się, gdy stres trwa ciągle, nie ma momentu relaksu dla umysłu i ciała. Moment, w którym możemy się wyłączyć, jest niesamowicie ważny.

Zauważyłam, że jak pracuję w domu, to łatwo się rozpraszam. Budzę się nagle o 18, czyli o godzinie, o której zwykle wychodziłam z pracy, i okazuje się, że mam do zrobienia coś dużego i siedzę nad tym do 21.

Możemy próbować to analizować dwutorowo. Dla niektórych osób praca z domu może być błogosławieństwem. To osoby, których chronotyp nie zgadza się z harmonogramem pracy. Jeśli ktoś ma chronotyp wieczorny i najbardziej wydajny jest w godzinach 17-21, czy nawet później, to w trybie pracy zdalnej może przestawić się na wykonywanie obowiązków w późniejszych godzinach. Dla takiej osoby męką byłaby próba wtłaczania się w ramy 9-17.

A druga rzecz?

W domu funkcjonuje dużo rozpraszaczy. Może być trudno się skupić. Może się okazać, że jakaś szafka kusi, żeby ją posprzątać.

Nigdy żadna szafka mnie do tego nie kusiła…

Albo możemy znaleźć sobie dużo innych zadań potencjalnie ciekawszych lub odciągających od pracy. Musimy wówczas znaleźć sposób, który pozwoli nam się skupić. Być może należy wykonać jakieś czynności, żeby wejść w tryb związany z pracą, na przykład ćwiczenia fizyczne. Po godzinie siedzenia krążenie bardzo spada i wtedy dużo trudniej utrzymać koncentrację. Warto robić sobie 10-15-minutowe przerwy, wstać, rozciągnąć się.

b960cf00-66b9-11ea-bc55-0242ac130003
Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Kłopot sprawia mi też kontakt z ludźmi za pomocą mejli i komunikatorów. Złoszczą mnie niektóre osoby, irytują zdawkowe odpowiedzi. W realu nie ma takich sytuacji.

Może tak być, bo w realu mamy dostęp do pozawerbalnych informacji w komunikacie. Gdy dostajemy zdawkowego mejla „tak”, „nie”, „nie wiem”, „sprawdź”, możemy sobie wyobrażać, że nadawca miał na myśli coś więcej, np. odnosił się do nas z poczuciem wyższości. Trzeba to sprawdzić, zadzwonić, dopytać, co ta osoba miała na myśli. Komunikaty internetowe sprawiają, że nie mamy dostępu do mimiki, tonu głosu. Informacja werbalna to jedynie do 30 proc. wartości komunikatu, reszta to mowa ciała.

A kontakty w rodzinie? Nagle moja czteroosobowa rodzina i pies jesteśmy cały czas razem. Zastanawiam się, ile z tej kwarantanny będzie dzieci, a ile rozwodów.

Ale jakie jest pani pytanie?

Jak ludzie, którzy widują się zwykle godzinę rano i trzy godziny wieczorem, powinni zadbać o relacje. Żeby nie okazało się, że się nie cierpimy, mamy dosyć oglądania filmów, gry w tę samą planszówkę, żeby radośnie spędzić wspólny czas. Dawniej się czekało na weekend, teraz weekend jest co wieczór.

Adaptacja do nowych warunków to duży wysiłek. Warto stworzyć zasady, przegadywać, rozmawiać o kwestiach, które mogą doprowadzić do tarć. Robimy naradę rodzinną raz w tygodniu. To czas, w którym każdy może powiedzieć, co mu przeszkadzało w zachowaniu innych osób. Dzięki temu jesteśmy na bieżąco z komunikatami. To może zapobiec kłótniom, bo czasem nie ma przestrzeni, żeby coś komuś powiedzieć, i buduje się napięcie, niewypowiedziana złość, która kiedyś może nieoczekiwanie się wylać. Ktoś np. nie pozmywał naczyń i nagle dostaje „wypłatę” za dwa tygodnie zachowania. Jeśli tę bombę gdzieś wcześniej uda nam się rozbroić dzięki profilaktyce, spotkaniom rodzinnym, wymianie szczerej informacji, do takich sytuacji nie dojdzie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane