Szalik zamiast krawata

Rozmawiał Łukasz Ostruszka
opublikowano: 27-06-2019, 22:00

Branży potrzeba więcej skromności i pokory, również w ubiorze. Nie jestem zwolennikiem dawnego stylu bankowego — mówi Przemysław Gdański, prezes BNP Paribas Bank Polska

ŁUKASZ OSTRUSZKA: Skąd pomysł noszenia szalika? Stał się nieodłącznym elementem pańskiego ubioru.

Wyświetl galerię [1/2]

Przemysław Gdański

Fot. Marek Wiśniewski

PRZEMYSŁAW GDAŃSKI*: Nie lubię chodzić pod krawatem i nigdy za tym nie przepadałem. Ta część garderoby wywołuje u mnie dyskomfort, kojarzy mi się z ograniczaniem swobody w ubiorze. Szalik jest więc substytutem krawata, a ponieważ jest zdecydowanie kolorowy i radosny, rozjaśnia nudny strój urzędnika bankowego.

Korporacyjna kultura w bankowości kojarzy się właśnie z nudą i zapiętymi pod szyję koszulami.

Uważam, że minęły już czasy, w których sądzono, że bankowiec powinien występować wyłącznie w ciemnym, idealnie skrojonym garniturze i białej koszuli ze spinkami. Branży potrzeba więcej skromności i pokory, również w ubiorze. Nie jestem zwolennikiem dawnego stylu bankowego, który ma oczywiście swój urok. Wolę strojem manifestować pozytywną energię i otwartość. Nie różnimy się przecież od naszych partnerów i klientów, a oni też nie zawsze chcą nosić ciemne garnitury. Swój szalik traktuję więc jako naturalny pomost i próbę nawiązania relacji.

A co sądzi o tym branża? Czy jest pan w awangardzie?

Zauważyłem, że coraz więcej moich kolegów nie nosi już krawatów, choć garnitur i koszula nadal są standardem. Mam wrażenie, że banki niemieckie, francuskie czy brytyjskie są bardziej konserwatywne pod względem dress codu. Coraz częściej jednak dopuszczane są luźniejsze piątki i letni styl. Nie możemy oczekiwać oficjalnego ubioru w bardzo upalne dni. Myślę, że w tej kwestii najważniejszy jest zdrowy rozsądek, poczucie smaku i estetyki. To, jak wyglądamy, jest sygnałem, w jaki sposób traktujemy ludzi, więc ubiór wyraża też szacunek wobec innych osób.

Tradycyjne banki walczą dziś o młodsze generacje pracowników ze start-upami, fintechami, w których obyczaje biurowe są dużo luźniejsze. Ubiór jest sposobem na złowienie utalentowanych młodych specjalistów?

Byłem kiedyś w centrali Facebooka w Kalifornii i chyba przed tą wizytą dobrze się nie zastanowiłem, ponieważ włożyłem koszulę i marynarkę. Wszedłem do biur, w których pracuje kilka tysięcy ludzi, i byłem tam najbardziej elegancko ubraną osobą oprócz pracowników ochrony w mundurach. W branży technologicznej strój jest całkowicie wyluzowany. Banki nie powinny kopiować tego wzorca, ponieważ my pracujemy bezpośrednio z klientami. Milenialsi nie lubią jednak sztywnych reguł, twardych i konserwatywnych zasad, pryncypialnych standardów, więc staramy się być możliwie najbardziej tolerancyjni, nie tylko zresztą w kwestii odzieży, lecz także aranżacji biur i organizacji pracy. Najważniejsze jednak, by inspirować ich ciekawymi zajęciami i wyzwaniami, pokazywać, że to, co robią, ma sens i jest ważne. Młodym nie zależy tylko na tworzeniu rozwiązań, dzięki którym bank więcej zarobi. Wszystko musi mieć głębszy sens i prowadzić do rozwoju kreatywności. Banki są sformalizowane i silnie regulowane, jednak naszą przewagą jest stabilność i przewidywalność.

Zastanawiam się, gdzie kończy się pańska cierpliwość jako szefa…

Z natury jestem bardzo niecierpliwy i oczekuję od pracowników szybkich działań i decyzji, a także odwagi w podejmowaniu różnych kroków. Akceptuję popełnianie błędów, jeśli wyciągane są z nich konkretne wnioski. Zdecydowanie gorszy jest brak działania. Tego nie znoszę. W pewnych obszarach w ogóle nie mam cierpliwości…

Przykład?

Nie zgadzam się, gdy ktoś nie działa w najlepszym interesie banku albo traktuje swój obszar pracy jako coś wyjątkowego, niezależnego od innych. Bank jest jedną organizacją i nie ma w nim miejsca na myślenie prowadzące do podkopywania siebie nawzajem.

Wspomniał pan o Facebooku, lecz również pański bank jest częścią międzynarodowych struktur z lokalnymi uwarunkowania, stylami organizacji i zwyczajami. Co pana ostatnio zainspirowało w kulturze korporacyjnej innych krajów?

Nasza kultura jest bardzo inkluzywna, więc szybko można się odnaleźć w międzynarodowej społeczności pracowników. Sam tego doświadczyłem, gdy pierwszy raz pojechałem na spotkanie do Paryża. Brzmi to może nieprawdopodobnie, ale ma to nawet cechy rodzinne. Niedawno byłem w siostrzanym banku w Turcji i podoba mi się ich kultura szukania nowych rozwiązań, ciągłego próbowania, nieblokowanej niczym innowacyjności, korzystania z nowych technologii.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Bankowość jest skazana na nowe technologie. Obawia się pan konkurencji start- -upów?

Nie uważam, żeby start-upy czy fintechy stały się w finansach tym, czym silnik spalinowy dla branży dorożkarskiej. Nie zepchną instytucji finansowych do skansenu, przeciwnie — ich pojawienie się uchroni nas przed nim, ponieważ zmusza do otwarcia się na nowoczesność, nowe technologie. Branża bankowa już zmieniła nastawienie, przestajemy się obawiać start-upów i fintechów, przestajemy je traktować z nieufnością jako zagrożenie, a w coraz większym stopniu widzimy w nich partnera.

Śledząc pańskie wpisy na portalu LinkedIn, zauważyłem, że jest pan wielkim fanem nowych technologii. Prowadzi pan tam konto samodzielnie, czy odpowiada za to sztab ludzi?

Mimo pewnych sugestii odmówiłem ludziom z naszego działu komunikacji podania hasła do mojego konta. Prowadzę je samodzielnie i uważam, że to najlepsze rozwiązanie. Stawiam na autentyczność i spontaniczność. Czasami, z perspektywy wizerunkowej, rezultaty nie są udane. Pamiętam, że po rebrandingu zrobiłem sobie zdjęcie przed jednym z warszawskich oddziałów. Dość szybko się okazało, że była to jedna z niewielu placówek, które nie zostały jeszcze przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Pojawiły się bardzo krytyczne komentarze pod tym wpisem, więc jeszcze tego samego dnia postawiłem ludzi na nogi, by rozpoczęli procedurę uzyskania zgód na przeprowadzenie i przyspieszenie takiej modernizacji. Pewnie gdybym skonsultował wpis z działem komunikacji, uniknąłbym takiej sytuacji, lecz taka jest cena autentyczności.

Korespondowałem ostatnio z pewnym prezesem na LinkedIn i dopiero po jakimś czasie się okazało, że po drugiej stronie nie było prezesa, lecz pracownik zarządzający kontem w jego imieniu. Nie było to transparentne i cały czas utrzymywany byłem w przekonaniu, że to jednak prezes odpisuje.

Mogę pana zapewnić, że samodzielnie prowadzę swoje konto na LinkedIn i nigdy nikogo do niego nie dopuszczę.

Zawsze chciał pan być bankowcem?

Decyzję o tym, że chcę pracować w bankowości, podjąłem w czasie studiów. Ogromny wpływ na mnie miał nieżyjący już prof. Edmund Pietrzak, który w sposób fascynujący prowadził zajęcia z przedmiotu rozliczenia międzynarodowe i opowiadał nam, jak wygląda zachodni system bankowy. Jeszcze w trakcie studiów pojechałem do Londynu trochę dorobić. Nie pracowałem w banku, lecz w sklepie. Odwiedzałem jednak oddziały różnych banków, zbierałem broszury, czytałem je wieczorami i marzyłem, że kiedyś też będę się tym zajmował.

To były lata osiemdziesiąte?

Końcówka lat 80. Pamiętam do dziś pewien epizod. Trafiłem na tydzień do sklepu z kanapkami w londyńskim City i pracowałem tam na zmywaku na poziomie minus jeden. Co jakiś czas wychodziłem na poziom zero, gdzie obsługiwani byli klienci. Widziałem tłumy nienagannie ubranych londyńskich bankowców. Wszyscy w tych garniturach, koszulach i krawatach. Wtedy pomyślałem, że chciałbym kiedyś wrócić do Londynu jako bankowiec również ubrany w garnitur — choć, jak widać, z czasem moje upodobania dotyczące ubioru się zmieniły — i zjeść sobie kupioną w tym sklepie kanapkę. Zrealizowałem to marzenie po paru latach. Całe życie przepracowałem w bankowości. Uważam, że to fascynująca dziedzina. Kiedyś była bardziej spontaniczna i przedsiębiorcza, dziś jest mocno regulowana, w rezultacie bardzo skomplikowana, nadmiernie obciążona różnego rodzaju zewnętrznymi kosztami. Wciąż jednak ważny jest komponent ludzki — bankowość to relacje między ludźmi.

Mówiliśmy wcześniej, że zmiany zachodzą dynamicznie. Jaka będzie bankowość za 10 lat?

Podobno świat jeszcze nigdy nie zmieniał się tak szybko i już nigdy nie będzie się zmieniał tak wolno. Prognozowanie przyszłości jest bardzo trudne, ponieważ prawdopodobnie powstaną rozwiązania, których dziś nie jesteśmy w stanie sobie nawet wyobrazić. Mimo rozwoju technologii nie sądzę, by zanikła potrzeba spotkania się z drugim człowiekiem, skorzystania z jego wiedzy, rady i wskazówek. Głównym kanałem dostępu do banku będzie smartfon lub to, co w przyszłości go zastąpi, sztuczna inteligencja będzie wspierała wiele decyzji, np. dotyczących inwestowania, a wewnętrzne procesy w bankach będą w pełni zautomatyzowane, zrobotyzowane i niewymagające papieru.

*Przemysław Gdański - prezes BNP Paribas Bank Polska, absolwent Wydziału Handlu Zagranicznego na Uniwersytecie Gdańskim i studiów MBA, związany z bankowością od ponad 25 lat. Przez wiele lat pracował w ABN AMRO Bank w Polsce, w Rumunii i w centrali w Amsterdamie, a także w BPH oraz przez blisko 9 lat do października 2017 roku był wiceprezesem mBanku. Od wielu lat konsekwentnie patronuje inicjatywom na rzecz propagowania różnorodności i równości płci. W 2018 r. otrzymał nagrodę specjalną Male Champion of Change przyznawaną przez Fundację Sukces Pisany Szminką. Członek i założyciel klubu Male Champions of Change.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu