Szansa na zgodę w farmacji

Alina Treptow
opublikowano: 2013-11-13 00:00

Resort zdrowia złagodniał w dyskusji o kształcie przyszłorocznej listy refundacyjnej

Dla branży farmaceutycznej zapaliło się światełko w tunelu. Jeszcze miesiąc temu większość producentów leków nie wierzyła, że uda im się dojść do porozumienia z Ministerstwem Zdrowia (MZ) w sprawie cen na najnowszej liście leków refundowanych (brak konsensu może oznaczać wypadnięcie z refundacji). Do branży powrócił jednak optymizm. Przedstawiciele resortu wrócili do negocjacji w sprawie farmaceutyków, na które zostały podpisane tzw. protokoły rozbieżności.

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI: Urzędnicy Ministerstwa Zdrowia, którego szefem jest Bartosz Arłukowicz, prowadzili cenowe negocjacje dwa lata temu. Już wtedy udało się obniżyć stawki średnio o kilkanaście procent. Doprowadziło to do skurczenia się rynku o 2 mld zł. [FOT. WM]
POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI: Urzędnicy Ministerstwa Zdrowia, którego szefem jest Bartosz Arłukowicz, prowadzili cenowe negocjacje dwa lata temu. Już wtedy udało się obniżyć stawki średnio o kilkanaście procent. Doprowadziło to do skurczenia się rynku o 2 mld zł. [FOT. WM]
None
None

Chodzi o te przypadki, w których regulator i przedsiębiorca nie doszli do porozumienia. Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma i Izba Gospodarcza Farmacja Polska (IGFP) potwierdzają, że firmy farmaceutyczne ponownie usiadły do negocjacji, a wymagania stawanie przez urzędników budzą mniej kontrowersji. Przedstawiciele firm farmaceutycznych ze względu na zapisy o poufności nie mogą się wypowiadać. Nieoficjalnie potwierdzają, że rozmowy znowu się toczą.

— W niektórych przypadkach resort zgodził się na ceny zaproponowane przez firmę. W innych negocjacje nadal trwają. Oceniam zmianę stanowiska MZ jako powrót do normalności, ponieważ jego oczekiwania co do obniżek były nie do zaakceptowania — mówi przedstawiciel jednej z zagranicznych firm farmaceutycznych, który zastrzega anonimowość.

Ponad miesiąc temu na łamach „PB” Irena Rej z IGFP alarmowała, że proponowane przez MZ obniżki, sięgające nawet„kilkudziesięciu” procent, są nie do przyjęcia. Skarżyli się również producenci, którzy tłumaczyli, że w niektórych przypadkach nowe, niższe ceny nie pokrywają kosztu produkcji. Część firm znalazła się w bardzo trudnej sytuacji — protokoły rozbieżności podpisała nawet dla połowy swoich produktów. Zdaniem Ireny Rej, takie absurdalne wymagania mogły być drastyczne w skutkach.

— Brak porozumienia mógł zakończyć się wypadnięciem z listy nawet 30 proc. produktów — twierdzi Irena Rej. Zdaniem Zdzisława Sabiłły, eksperta z firmy konsultingowej Pharma Business Administration, powrót do negocjacji to bardzo dobra wiadomość.

— Resort zdrowia uświadomił sobie, że proponowane obniżki są zbyt drastyczne. Gdyby MZ uparcie się ich trzymało, firmy mogłyby decydować się nie tylko na wyjście z refundacji, ale także z Polski, bo lek bez publicznej dopłaty — z powodu zbyt wysokiej ceny — mógłby być dla pacjentów zbyt drogi. Taka polityka mogłaby być niebezpieczna dla całego systemu ochrony zdrowia — uważa Zdzisław Sabiłło.

MZ nie komentuje sprawy do zakończenia rozmów. Eksperci zwracają uwagę, że poprzednie megaobniżki cen leków (sprzed dwóch lat) były fatalne w skutkach. Doprowadziły do zwolnień blisko 20 tys. osób w całej branży oraz do wstrzymania inwestycji.