Polskie stocznie muszą współpracować z unijnymi, by obronić się przed dalekowschodnią konkurencją.
Po akcesji rodzimi producenci statków powinni unikać konkurowania ze stoczniami ,,piętnastki”.
— Głównym konkurentem dla krajowych firm są i będą stocznie dalekowschodnie. Nasze przedsiębiorstwa muszą nadal stawiać na produkcję statków specjalistycznych i wchodzenie w układy konsolidacyjne z firmami unijnymi. To szansa na rozwój dla polskich spółek — uważa Arkadiusz Krężel, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu.
Z drugiej strony, i Polska, i Unia stoją przed podjęciem jednej z najważniejszych dla branży decyzji. Warto przypomnieć, że w Unii funkcjonują dopła- ty bezpośrednie do produkcji stoczniowej. Termin ich obowiązywania jednak wkrótce mija. Polski nie stać na wprowadzenie bezpośrednich dopłat dla stoczni.
— Dlatego też konieczne jest ustalenie jednorodnych form wsparcia dla stoczni z państw unijnych i kandydujących. Nie może być tak, by stocznie unijne miały korzystniejsze warunki pomocy publicznej niż firmy z krajów kandydujących — podkreśla Arkadiusz Krężel.