Szczęk broni coraz głośniejszy

13-03-2018, 22:00

USA dla potrzeb militarnych zużywają około 3 proc. rocznej produkcji stali, a całą resztę pochłania ich gospodarka cywilna.

Od czasu wstępnych zapowiedzi — do których odnosił się przypomniany poniżej tytuł komentarza sprzed trzech tygodni — szczęk handlowej broni ponad oceanami, w tym także ponad Atlantykiem, stał się wyraźnie głośniejszy. Prezydent Donald Trump znacznie szybciej, niż sygnalizował, podpisał już w miniony czwartek rozporządzenie nakładające cła na import stali w wysokości 25 proc., a aluminium — 10 proc. Owe metale z Kanady i Meksyku na razie nie będą obłożone w USA nowym haraczem, jako że przecież obowiązuje NAFTA (North American Free Trade Agreement). Notabene ta niewygodna dla Donalda Trumpa okoliczność umacnia jego polityczny wstręt wobec układów wielostronnych — wypowiedział TPP (Trans-Pacific Partnership), zamroził, czyli praktycznie również wyrzucił do kosza TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership), zaś zwarty obszarowo układ NAFTA zamierza radykalnie zmienić.

Zobacz więcej

Donald Trump pragnie, by stal z zagranicy realnie stała się dla amerykańskich odbiorców zdecydowanie droższa. Fot. Bloomberg

Kuriozalne jest oparcie się przez prezydenta na podstawie prawnej z roku… 1962. Ówczesna ustawa przyjęta została w epoce nie tylko zimnej wojny, lecz bardzo gorącego amerykańsko-radzieckiego kryzysu atomowego — wydarzenia najbardziej niebezpiecznego dla ludzkości po drugiej wojnie światowej. Przepisy całkowicie zasadne w tamtych czasach pozostały w amerykańskim obiegu prawnym i okazały się, jak znalazł — pozwalają prezydentowi na ograniczenie importu i nałożenie nieograniczonych ceł, jeśli przemawia za tym… bezpieczeństwo narodowe. USA naprawdę dla potrzeb militarnych zużywają około 3 proc. rocznej produkcji stali, a całą resztę pochłania ich gospodarka cywilna — jeśli jednak chce się uderzyć, to kij zawsze uda się znaleźć. Z powodów pozaustawowych, lecz zgodnie z lejtmotywem swojej prezydentury „America first” Donald Trump dorzucił jeszcze argument o ochronie miejsc pracy. Jego decyzja uderza przede wszystkim w Chiny, ale oczywiście również w Unię Europejską.

Nasza wspólnota reaguje po swojemu, niczym bardzo powolne koło zamachowe. Wczoraj na forum Parlamentu Europejskiego w Strasburgu Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej, zapowiedział obronę unijnych pracowników i przemysłu. Akcent położył nie na odwetowe sankcje wspólnotowe, lecz na reguły Światowej Organizacji Handlu (WTO), do której USA należą przecież od pierwszego dnia, czyli 1 stycznia 1995 r. (Polska weszła wtedy z półrocznym poślizgiem, od 1 lipca). Podkreślił jednak, że ewentualna reakcja odwetowa może być dla USA dotkliwa, dlatego zaapelował do Donalda Trumpa o potraktowanie UE analogicznie do sąsiadów ze strefy NAFTA. Pójście ścieżką prawną poprzez WTO otwiera jednak potencjalny nowy obszar konfliktowy wewnątrz UE — otóż WTO traktuje wszystkie państwa członkowskie jako odrębne podmioty prawa międzynarodowego. Zatem na tejże platformie USA niekoniecznie muszą traktować państwa UE jako jednolity blok…

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

USA

Puls Biznesu

Inne / Szczęk broni coraz głośniejszy