
W badaniu z udziałem prawie 44 tys. ochotników poziom ochrony przed umiarkowanym i ciężkim przebiegiem COVID-19 wahał się od 72 proc. w Stanach Zjednoczonych, przez 66 proc. w Ameryce Łacińskiej i tylko 57 proc. w RPA, skąd pochodzi jedna z nowych, bardziej zaraźliwych mutacji.
Wysoką poprzeczkę postawiły dwie zatwierdzone szczepionki firm Pfizer/BioNTech i Moderna, które były w około 95 proc. skuteczne w zapobieganiu koronawirusowi przy podawaniu w dwóch dawkach. Ich badania były jednak prowadzone głównie w Stanach Zjednoczonych, jeszcze zanim pojawiły się inne warianty wirusa.
Czołowy amerykański specjalista od chorób zakaźnych, Anthony Fauci, powiedział, że różnice w skuteczności na całym świecie podkreślają potrzebę zaszczepienia jak największej liczby osób tak szybko, jak to możliwe.
J&J planuje w przyszłym tygodniu ubiegać się o pozwolenie na stosowanie w nagłych przypadkach od amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków. Chce dostarczyć 1 mld dawek medykamentu w 2021 roku. Zamierza produkować go w Stanach Zjednoczonych, Europie, RPAi Indiach.
W przeciwieństwie do produktów Pfizera i Moderny, szczepionka Johnson&Johnson nie wymaga drugiego zastrzyku kilka tygodni po pierwszym ani nie musi być przechowywana w bardzo niskich temperaturach, co czyni ją silnym kandydatem do masowego stosowania w częściach świata, gdzie transport i magazynowanie w warunkach chłodniczych stanowią problem.