Szczęśliwego nowego rocznika

W oczekiwaniu na najmłodsze bordoskie wino eksperci podsumowują rynek w punktach. Region jest przewrotny, ale cenowy wykres wspina się pijackim krokiem coraz wyżej.

 

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

1. Bordeaux dostało miotłą

Z dominującej pozycji na rynkowym podium udział kolekcjonerskich bordoskich trunków został zamieciony do szufelki. Porządkami zajęły się tradycyjne châteaux z Burgundii, ale również zdobywające coraz więcej uwagi czerwone wina włoskie — jak podsumowuje najnowszy raport Liv-ex, w całej wartości ubiegłorocznej sprzedaży na winiarskiej giełdzie, skrzynkom z Bordeaux przypadło 68 proc. Dla inwestora nie jest to jednak problem, bo ich ceny wcale nie spadły, zwiększyła się tylko różnorodność — względem 2010 r. kolekcjonerskich win na platformie przybyło 182 proc., a są wśród nich i klasyki w kolorze bordo, i ciemne butelki z jasnymi bąbelkami.

2. Promocja na wina Rotschildów

Żart? Ostatnio wygląda na to, że raczej tak, bo idea tzw. Second Vin — drugich win — w obliczu ogromnego popytu zaczyna być odrobinę mniej uchwytna. Żeby poprawić płynność finansową, oprócz Grand Vins najznakomitsze bordoskie châteaux sprzedają też wina niespełniające aż tak surowych rygorów, dzięki czemu można zainwestować w butelkę z przykładowego Château Margaux, nie regulując rachunku w tysiącach złotych. Problem w tym, że pomysł tak spodobał się inwestorom szczególnie z Państwa Środka, że uśredniona różnica cen pierwszych i drugich win nigdy nie była tak niska. Przeciętnie, Lafite Rotschild wiąże się z wydatkiem 3,5 tys. zł za butelkę, według Wine Searcher, podczas gdy Carruades de Lafite — drugie wino — to okazja za 1,1 tys. zł, prosto ze strefy przyjaznych cen.

3. Zdrowie rocznika 2015

Plus 162 proc. to najwyższy zwrot, minus 17 proc. to najdotkliwsza strata — tak można uogólnić wyniki bordoskich win z rocznika 2015, z których niektóre wysoko ocenione etykiety istotnie podwoiły cenę od momentu wprowadzenia do obiegu. Prymusem okazało się Château Margaux, choć na sukces złożyło się więcej czynników: jakość wina zaskarbiła sobie łaskawość krytyków wyrażaną w notach, a popyt zachęciła dodatkowo specjalna limitowana edycja butelki — dla upamiętnienia zasłużonego dla winnicy Paula Pontalliera na czerni szkła zamiast zwykłej etykiety zalśniły złote litery. Owocem był cenowy skok na ponad 160 proc., przy czym warto odnotować, że drugie wino Margaux — Pavillon Rouge — zdrożało o połowę. Z półki Second Vins na żywsze oklaski zasłużyło natomiast wymienione poprzednio Carruades de Lafite ze zwyżką 94 proc., uderzającą spóźnialskich w portfel.

4. Kłamstewka w prospekcie emisyjnym

Podczas gdy branża odlicza już dni do najbliższej kampanii En Primeur — okazji do kupna wina zanim jeszcze zostanie zabutelkowane i oficjalnie wprowadzone do obiegu — natężenie szeptów narasta. Jak podaje raport Liv-ex, rocznik 2017 wcale nie musi być taki, jakim się wydaje, ale z pewnością nie będzie jednorodny, głównie przez grymasy pogody. Późnowiosenne przymrozki wyglądają co prawda malowniczo na fotografiach, bo stoki o brzasku rozgrzewa się ogniem, jednak tym razem były najsurowsze od 1991 r. Nagłówki w stylu „zabraknie bordoskiego wina” obiegły więc media w tempie godnym wiosennych burz, tymczasem zbiory istotnie zostały drastycznie przetrzebione, ale nie na terenach najlepiej położonych. Stoki znad lewego brzegu Żyrondy — apelacji Saint-Estèphe, Pauillac czy Saint-Julien — pozostają, według raportów, właściwie nietknięte. Cała podaż bordoskiego wina z 2017 rocznika może być wobec tego skromniejsza, ale przy takiej zależności wahań temperatury od bliskości rzeki pogoda rzeczywiście jest dla bogaczy, a dla niebogaczy prognozy złe.

5. Chciwość jest dobra albo nie

Szacunki, ile dojrzałych gron zostało delikatnie zebranych z gałązek, to jedno, ale najnowszy raport z Bordeaux zwraca też uwagę na stosunkowo nowy repertuar praktyk, jakimi producenci inwestycyjnego wina traktują rynek. Od ostatnich dwóch lat, podaje Liv-ex, kluczowe châteaux przeznaczają coraz mniej skrzynek do obiegu, pod różnymi pretekstami zatrzymując je w piwnicach na okres kampanii En Primeur. Skoro ostatni termin oznacza szansę na poprawę płynności, ale też sprzedaż młodego wina po niższych cenach, winiarze uznali, że bardziej opłacać się może upłynnienie zapasów po latach, gdy stawki będą już wysokie. Takie sterowanie podażą i ceną komentowane jest jednak jako gra ryzykowna — spekulacja, której wynik zależy od tego, czy instrument bazowy okaże się wyborny, czy cierpki.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Szczęśliwego nowego rocznika