Szef Biotonu pozbył się akcji

Agnieszka Berger
opublikowano: 07-11-2008, 00:00

Kurs spółki spadał mocniej niż rynek, ale niekoniecznie z powodu sprzedaży akcji przez prezesa.

Kurs spółki spadał mocniej niż rynek, ale niekoniecznie z powodu sprzedaży akcji przez prezesa.

Na wczorajszej spadkowej sesji notowania Biotonu dołowały mocniej od rynkowej średniej. Kurs biotechnologicznej spółki spadł o 9,8 proc. Rano firma poinformowała o sprzedaży ponad 3 mln jej akcji przez prezesa Adama Wilczęgę. Jednak zdaniem Pawła Burzyńskiego, analityka BZ WBK, nie ma powodu, żeby doszukiwać się związku między tymi zdarzeniami.

— W przypadku Biotonu wystarczyłby 1 gr, żeby spadek kursu był zgodny z ogólną tendencją. Rano notowania spółki zachowywały się lepiej, choć już wtedy rynek wiedział o sprzedaży akcji przez prezesa — mówi Paweł Burzyński.

Jego zdaniem, w sprzedaży akcji przez Adama Wilczęgę nie należy doszukiwać się drugiego dna. Wyjaśnienie prezesa, że sprzedał akcje, bo potrzebował pieniędzy na spłatę kredytu zaciągniętego przed dwoma laty na ich zakup, jest wystarczające.

W opinii Przemysława Sawali-Uryasza z UniCredit CAIB, pozbycie się akcji przez osobę zarządzającą to zazwyczaj zła wiadomość. Można jednak również doszukiwać się pozytywnego związku między upłynnieniem papierów Biotonu przez szefa spółki a przyszłością negocjacji w sprawie jej przejęcia.

— Nie można wykluczyć, że Jerzy Starak po przejęciu Biotonu nie będzie kontynuował współpracy z Adamem Wilczęgą. W takich okolicznościach sprzedaż akcji przez prezesa byłaby czymś naturalnym i można by ją interpretować jako zapowiedź transakcji między Ryszardem Krauze a właścicielem Polpharmy — uważa Przemysław Sawala-Uryasz.

Decyzja w sprawie zakupu 33,3 proc. akcji przez spółkę Jerzego Staraka zapadnie, jak poinformował w środę inwestor, na koniec listopada.

W opinii Pawła Burzyńskiego, miesięczna zwłoka może się wiązać z tym, że inwestor chce poczekać na ogłoszenie wyników Biotonu za III kwartał, a przede wszystkim na decyzję w sprawie rejestracji przez londyńską agencję ds. leków EMEA preparatu z interferonem beta. Ta ostatnia sprawa może być kluczowa dla losów transakcji.

— Gdyby okazało się, że do rejestracji nie dojdzie, można być niemal pewnym, że Ryszard Krauze i Jerzy Starak ponownie usiądą do stołu, żeby renegocjować cenę — zwłaszcza w obecnych warunkach rynkowych — uważa Paweł Burzyński.

Przypomnijmy, że — zgodnie ze wstępnym porozumieniem — właściciel Polpharmy ma zapłacić za akcje spółki biotechnologicznej 450 mln zł i kolejne 50 mln zł, jeśli dojdzie do rejestracji interferonu beta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu