Szef rzemieślników usłyszał zarzuty

opublikowano: 03-02-2015, 00:00

Zdaniem prokuratury, Związek Rzemiosła Polskiego stracił przez Jerzego B. ponad 36 mln zł. On sam zapewnia, że jest niewinny

Trzy tygodnie temu Jerzy B. (nie zgodził się na podanie nazwiska) spotkał się z prezydentem Bronisławem Komorowskim, by wspólnie z ministrem pracy, przedstawicielami innych pracodawców i związkowcami rozmawiać o nowej formule kulejącej dziś Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych.

Jak ustalił „PB” — już wtedy był nie tylko prezesem Związku Rzemiosła Polskiego (ZRP) i wiceszefem komisji trójstronnej, ale też… podejrzanym.

— Potwierdzam, że czterem osobom, pełniącym w różnych okresach funkcje dyrektora generalnego i prezesa ZRP: Elżbiecie Z.-Ł., Wiesławowi F., Bogusławowi W. i Jerzemu B., przedstawiliśmy zarzuty działania na szkodę związku — mówi Agnieszka Muł, szefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ.

Dymisja niekonieczna

Sprawa dotyczy opisywanej przez „PB” niekorzystnej umowy wynajmu przez ZRP powszechnie znanego w stolicy budynku — Domu Towarowego Braci Jabłkowskich (DTBJ), w którym jeszcze półtora roku temu mieścił się Traffic Club, największy w kraju salon z książkami, prasą i multimediami.

Zarzuty wobec Jerzego B. dotyczą tego, że od 2001 r., kiedy został prezesem ZRP, aż do 2009 r. kontynuował przynoszącą straty umowę i nie dochodził w należyty sposób płatności od najemców oraz że pod koniec 2008 r. podpisał z nimi niekorzystne porozumienie. W ten sposób, zdaniem śledczych, miał wyrządzić związkowi łączną szkodę na, bagatela, ponad 36 mln zł. Zgodnie z Kodeksem karnym grozi mu za to od roku do 10 lat więzienia.

— Zarzuty są bezpodstawne i oczywiście nieprawdziwe. Umowa dzierżawy została zawarta przez moich poprzedników, a ja nie mogłem jej wypowiedzieć. Kwestia porozumienia z najemcą natomiast jest przedmiotem sporu sądowego. To cały mój komentarz — ucina Jerzy B., prezes ZRP. Nie zamierza podawać się do dymisji czy zawiesić funkcji do czasu wyjaśnienia sprawy.

— Musiałby chcieć tego zarząd czy kongres ZRP. Proszę pamiętać, że to śledztwo było już kilka razy umarzane — tłumaczy Jerzy B.

Okazyjne ceny

Umowę wynajmu budynku o powierzchni ponad 7 tys. mkw. przy ul. Brackiej ZRP podpisał w styczniu 1992 r. ze spółką Konsbud-Rzemiosło, kontrolowaną przez Jerzego Kowalewskiego. To właśnie firmy powiązane z tym kontrowersyjnym biznesmenem (patrz ramka) były też kolejnymi najemcami DTBJ. Przez cały czas czynsz był wyjątkowo niski. Początkowo wynosił 35, potem urósł do 60, by ostatecznie spaść do 10 tys. zł miesięcznie.

Tymczasem specjaliści rynku nieruchomości szacowali, że ZRP z wynajmu mógłby (średnio, w całym okresie) pozyskiwać co miesiąc nawet 500-600 tys. zł! Mimo tak niskiego czynszu spółki powiązane z Kowalewskim permanentnie zalegały z płatnościami, a to — zdaniem prokuratury — dawało kolejnym szefom ZRP, w tym obecnemu, możliwość wypowiedzenia niekorzystnej umowy. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Z protokołów z zarządu związku rzemiosła, do których dotarł „PB”, wynika, że Jerzy B. przekonywał na nich, że rozwiązanie umowy uniemożliwi ściągnięcie jakichkolwiek pieniędzy.

I że lepszym rozwiązaniem jest negocjowanie zmniejszenia zadłużenia. Tyle że ono zamiast spadać, systematycznie rosło.

Długie losy długów

Mimo to ZRP podpisywał kolejne, zazwyczaj niekorzystne dla siebie, aneksy do umowy i porozumienia. Ostatnie było z grudnia 2008 r. Jerzy B. zgodził się w nim na rozłożenie 1,15 mln zł długu na nieoprocentowane raty po 10 tys. zł miesięcznie, czyli na prawie 10 lat! Co więcej — zmniejszył miesięczny czynsz ponadpięciokrotnie: do zaledwie 10 tys. zł miesięcznie. Uzasadnieniem był fakt, że z powodu roszczeń reprywatyzacyjnych rodziny Jabłkowskich ZRP stracił tytuł prawny do nieruchomości przy Brackiej (patrz ramka obok). Kiedy „PB” pisał o sprawie w 2009 r., Jerzy Kowalewski zapewniał, że śledztwo dotyczące umowy ZRP z powiązanymi z nim spółkami będzie umorzone.

Niski czynsz, jego zdaniem, wynikał z faktu, że budynek był całkowicie zrujnowany i wymagał kapitalnego remontu, a do nieruchomości były roszczenia reprywatyzacyjne. Przyznał też, że występowały „zatory płatnicze”, ale „ostatecznie czynsz był zawsze zapłacony”. Tymczasem w sądzie jest sprawa (obecnie zawieszona), w której ZRP domaga się od ostatniego najemcy ze stajni Kowalewskiego spłaty prawie 0,5 mln zł zaległości. © Ⓟ

Budynek z historią

Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy (DTBJ) zbudowano przy ul. Brackiej w latach 1913-14. Okres prosperity spółki (zatrudniała 650 osób, otworzyła drugi dom handlowy w Wilnie) skończył się wkrótce po II wojnie światowej. W 1950 r. firma została obciążona wielomilionowym podatkiem, a jej majątek przejęło państwo. Rok później sąd ogłosił upadłość DTBJ, a w 1965 r. wykreślił ją z rejestru handlowego. W 1984 r. władze miasta oddały nieruchomość w wieczyste użytkowanie Związkowi Rzemiosła Polskiego. Na początku lat 90. spadkobiercy przedwojennych właścicieli zaczęli starania o odzyskanie nieruchomości. Wieloletnie zabiegi formalnie zakończyły się w sierpniu 2010 r., kiedy władze Warszawy oddały nieruchomość w użytkowanie wieczyste DTBJ. Rodzina Jabłkowskich budynek przejęła jednak dopiero we wrześniu 2013 r., kiedy komornik w asyście policji przeprowadził eksmisję Traffic Clubu.

Biznesmen z wyrokiem

Jerzy Kowalewski zaczął robić interesy jeszcze w PRL. Już w 1986 r. założył firmę Konsbud, która na przełomie lat 80. i 90. stała się potentatem handlu hurtowego towarami importowanymi. Już w 1992 r. straciła jednak płynność, a jej upadkiem zajął się Urząd Ochrony Państwa. W rezultacie biznesmen został prawomocnie skazany za wykorzystanie kredytów niezgodnie z przeznaczeniem, przekroczenie granic ryzyka gospodarczego i kilka naruszeń prawa dewizowego. Potem angażował się w wiele firm, z których najbardziej znane to Konsmetal (producent kas pancernych i sejfów), Traffic Club i giełdowa ŁDA Invest. Większość z kontrolowanych przez niego spółek zbankrutowało, zostawiając po sobie długi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu