Deweloperzy muszą mieć na uwadze, że przy okazji stawiania budynków znajdą w ziemi pamiątki odległej przeszłości. Zwykle to niewybuchy, ale czasem trafiają się skarby.
Wykopane pozostałości średniowiecznych naczyń użytkowych umieszczono pod szklaną podłogą hotelu — opowiada Piotr Hanyż ze spółki Allcon Budownictwo. Znaleziska wcale nie muszą być wielkimi odkryciami archeologicznymi, by zostały uwzględnione w dalszej inwestycji nawet bez nadzoru architekta czy nakazów konserwatora — tak jak wielkie głazy, na które natknęli się budowlańcy w trakcie prac przy warszawskim „Galmoku”.
— Myśląc o architekturze budynku i planie zagospodarowania terenu wokół Galerii Mokotów, uznaliśmy, że głazy naturalnie wpisują się w jego otoczenie. Zostały więc wyeksponowane przy ul. Wołoskiej — mówi Piotr Kroenke, dyrektor generalny GTC w Polsce. Na gigantyczny głaz ważący ponad 22,5 tony natrafili również pracownicy Dom Development, szykując fundamenty dla osiedla Dom pod Zegarem na stołecznym Mokotowie.
— To wyjątkowe wykopalisko: piękny, rzadko spotykany granit alandzki o czerwonej barwie, który prawdopodobnie przywędrował tu wraz z lodowcem ze Skandynawii. To jeden z większych okazów skalnych znalezionych w Warszawie — zauważa Radosław Bieliński, rzecznik Dom Development. Spółka zdecydowała, że kamień stanie się dodatkową ozdobą osiedla Apartamenty Mokotów nad Skarpą, którego budowa ruszyła w tym roku.
Lista rzeczy znalezionych przez deweloperów jest długa — od fragmentów pradawnych osad po przedmioty osobistego użytku z czasów PRL i zwykłe śmieci. — Na placu budowy można też znaleźć bomby, moździerze, elementy starych mostów, torów, a nawet pociągów — wylicza Wojciech Szczupak, przedstawiciel Atrium Poland Real Estate Management.
Wkomponowane w projekt
Gdy budowlaniec natrafi na historyczne relikty, musi natychmiast przerwać pracę i zawiadomić konserwatora zabytków, który wyznacza nadzór archeologiczny (jeżeli go wcześniej nie było). Konserwator decyduje o dalszych losach znaleziska i inwestycji, może np. nakazać pozostawienie odkrytych elementów ze względu na ich wiek, charakter lub wartość. Jeśli w ziemi zaczną grzebać archeolodzy, deweloper czeka, aż zakończą badania, za które musi zapłacić z własnej kieszeni. Takie niespodzianki nikogo jednak nie zrażają, bo tereny o bogatej przeszłości historycznej to często doskonałe miejsca pod inwestycje.
— Pozostałości architektoniczne muszą być odpowiednio zabezpieczone i wkomponowane w nowy budynek. My np. wkomponowaliśmy w kompleks hotelu Radisson Blu w Gdańsku mury gotyckiej kamienicy.
Unikatowe odkrycia
Deweloper Ghelamco poświęcił aż cztery lata na prace badawcze, nim przystąpił do projektowania biurowca Senator w Warszawie. Wcześniej bowiem w tym miejscu znajdowało się wiele historycznych budowli: w czasach króla Stanisława Augusta Poniatowskiego — Mennica Państwowa, następnie rosyjski Bank Państwa, potem Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa, a od 1924 r. Bank Polski. Wprawdzie worka ze złotem nikt nie znalazł, ale inżynierowie wydobyli z ziemi złotego denara z 1775 r., pochodzącego z mennicy w Salzburgu, i miedzianą monetę z 1780 r.
— Wyjątkowym odkryciem podczas budowy Senatora była główka fajki z XVIII w. z bogatym zdobieniem z glinki kaolinowej oraz japońska porcelana. Dodatkowo dzięki kilkumiesięcznym pracom specjalistów z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie udało się nam odtworzyć z kilku znalezionych fragmentów oryginalną tablicę Banku Polskiego, wmurowaną 24 kwietnia 1924 r. — opowiada Jeroen van der Toolen, dyrektor zarządzający Ghelamco na Europę Środkowo-Wschodnią.
Na złotego guldena nadreńskiego z początku XV w. natknęli się natomiast archeolodzy na placu budowy biurowca Echo Investment — Tryton Business House w Gdańsku. W średniowieczu znajdował się w tym miejscu skład drewna, a złotą monetę prawdopodobnie zostawił przybysz z Nadrenii. — Gulden nadreński z początku XV w., który na awersie ma podobiznę św. Jana Chrzciciela, to zdaniem fachowców unikat — zapewniają przedstawiciele dewelopera.
Plac budowy Trytona skrywał więcej skarbów: cynową łyżkę datowaną na XV w., ołowianą plombę z odciśniętym herbem Gdańska również z tego okresu oraz złotą aplikację floralną do ozdobienia ubrań z przełomu XIV i XV w. — Jeśli inwestycja jest realizowana w strefie konserwatorskiej, nad pracami ziemnymi czuwają archeolodzy. Opisane i skatalogowane przedmioty wędrują do muzeum, a prace na budowie zostają wznowione. W przypadku Trytona odkrycie cennych skarbów nie miało wpływu na harmonogram i losy inwestycji — wyjaśnia Mirosław Nowak, menedżer ds. projektów z działu biur Echo Investment. Odkryciem XV-wiecznego złotego guldena może się również pochwalić ekipa archeologów prowadzących prace naziemne dla spółki Allcon Budownictwo.
— Na terenach budów natrafiliśmy również na narzędzia ceramiczne i pozostałości osady sprzed naszej ery. Oprócz tego wykopujemy sporo przedmiotów z mniej odległych czasów, m.in. pociski artyleryjskie, granaty, hełmy, drobną amunicję — wylicza Piotr Hanyż. Marcin Tymiński, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gdańsku, dodaje, że to miasto to eldorado dla archeologów.
— Praktycznie prawie w każdym miejscu można się spodziewać ciekawych odkryć. Sprzyja im właśnie duża liczba inwestycji prowadzonych także na terenach wcześniej nie rozpoznawanych archeologicznie. Badania odkrywają przed nami zarówno Gdańsk średniowieczny, jak i nowożytny — zauważa Marcin Tymiński.
Ślady starych murów
Sporą dawkę historii zaserwowały spółce Budimex Nieruchomości działki w Poznaniu, na których wyrasta Osiedle na Smolnej. Na części terenów archeolodzy kolejno odkrywali i zabezpieczali pozostałości osad z różnych okresów — od neolitu po koniec epok brązu i żelaza. A że osada „na Smolnej” została ponownie zasiedlona we wczesnym średniowieczu (VII-IX w.), wydobyto też i pozostałości kilku półziemianek, fragmenty naczyń ceramicznych oraz tajemniczy szkielet małego dziecka ukryty pod podłogą jednego z domostw.
— Odkryte ślady historii zainspirowały nas do przygotowania wystawy — opowiadają przedstawiciele Budimeksu. Również Skanska ma na koncie kilka arcyciekawych znalezisk, np. piec hutniczy do wytopu żelaza odkryty podczas budowy kanalizacji sanitarnej w miejscowości Kanie. Na tym terenie między II w. p.n.e. a IV w. n.e. znajdowało się tzw. Mazowieckie Centrum Metalurgiczne, uchodzące za jedno z największych zagłębi hutniczych w Europie.
— Zdaniem archeologów, odkrycie pieca potwierdziło duże znaczenie i rozmiar istniejących w tym rejonie w przeszłości osad hutniczych — zauważa Iwona Walczak ze spółki Skanska. Z kolei podczas prac wodociągowych w Częstochowie ekipy budowlane natrafiły na mury zapomnianego kościoła św. Barbary z XVI w. i odnalazły kilkadziesiąt starych monet. W trakcie prac w Chełmnie odkopano fundamenty cerkwi garnizonowej 65. Moskiewskiego Pułku Piechoty, a w Toruniu odkryto fragmenty kościoła św. Jerzego, który został zburzony na początku XIX w.
— Jednym z najbardziej spektakularnych znalezisk było odkrycie fragmentu muru Twierdzy Poznań podczas budowy naszego biurowca Maraton. Fragment umocnień fortu zwanego Bastionem II został zbudowany przez Prusaków w połowie XIX w. Podczas prac pozostałości muru zostały rozebrane, ale z uwagi na ogromną wartość historyczną jego oryginalne cegły posłużą do budowy w tym miejscu pamiątkowej tablicy informacyjnej. Z kolei na podłożu patio przed wejściem do budynku zaznaczymy symbolicznym obrysem historyczny przebieg umocnień — opowiada Karolina Talarek, menedżer ds. projektów w Skanska Property Poland.
Niebezpieczne wykopy
Pracownicy Grupy Waryński, przystępując do budowy Miasta Wola i Stacji Kazimierz na stołecznej Woli, w jednym ze starych magazynów znaleźli popiersie Ludwika Waryńskiego, które w 1974 r. zostało odsłonięte przed biurowcem zakładów Bumar-Waryński. Rzeźba dłuta Kazimierza Gustawa Zemły zachowała się w niemal nienaruszonym stanie. Spółka przekazała ją miastu i teraz monument stoi na skwerze u zbiegu ulic Kasprzaka i Bema.
— Jeszcze przed ponownym odsłonięciem pomnik brał udział w wyjątkowym projekcie zorganizowanym przez Centrum Sztuki Współczesnej, Polski Związek Podnoszenia Ciężarów i jednego z najciekawszych twórców postkonceptualnych — Christiana Jankowskiego. Sportowcy próbowali siłą własnych mięśni podnieść najważniejsze warszawskie monumenty, w tym właśnie pomnik Ludwika Waryńskiego — opowiada Jarosław Jankowski, prezes Waryński Grupa Holdingowa. Jednak znacznie częściej zamiast renesansowych guldenów, neolitycznych dzbanków czy chociaż peerelowskich pamiątek można dokopać się do niewybuchów. Na takie „skarby” natrafili budowlańcy Atala podczas prac przy wrocławskich inwestycjach Ville Murano, Zielone Wojszyce, Dmowskiego 19 i warszawskiej Atal Marinie.
— Takie znaleziska wstrzymywały prace budowlane do przyjazdu odpowiednich służb. Pociski były zabezpieczane i zabierane przez saperów — opowiada Mateusz Juroszek, wiceprezes spółki Atal. Dodaje, że często w ziemi kable lub rury znajdują się w miejscach, w których zgodnie z mapą zasadniczą miasta nie powinno ich być. — Wynika to z bałaganu w urzędach, ale też z tego, że kilkadziesiąt lat temu kompletnie inaczej prowadzono i dokumentowano prace. To poważny problem w miejscach mocno zurbanizowanych od wielu lat. Rozpoczynając kolejne inwestycje, zawsze mamy nadzieję, że nic nietypowego w ziemi nie znajdziemy, ponieważ może to być niebezpieczne i spowodować wstrzymanie prac budowlanych, co się wiąże z nieprzewidzianymi i często sporymi kosztami — sumuje Mateusz Juroszek. &
Działania inwestycyjne w strefie objętej ochroną konserwatorską bądź w obszarze, gdzie istnieje spore prawdopodobieństwo trafienia na fragmenty historycznych zabudowań lub szczątków przedmiotów, są trudne i kosztowne, jednak w dużej mierze przewidywalne. Jeszcze przed przystąpieniem do projektu wykonywane jest opracowanie konserwatorsko-historyczne, zawierające wytyczne postępowania z obiektem czy inwestycją. Jeśli jednak znalezisko jest przypadkowe, inwestor musi wstrzymać budowę i po konsultacjach konserwatorskich przeprojektować obiekt. Oczywiście inwestycja się przedłuża, gdyż trzeba ponownie przejść całą procedurę administracyjną pozwolenia na budowę. To często zmartwienie dla inwestora, bo przyjęty plan realizacji obiektu upada i zaczyna się niebezpiecznie wydłużać. Zaplanowana funkcja ulega zmianie albo inwestycja nie osiągnie przyjętej we wstępnych obliczeniach powierzchni zabudowy, która w prosty sposób przekłada się na zysk ze sprzedaży lub wynajmu lokali. To z jednej strony strata finansowa inwestora, ale z drugiej — nowa, bezcenna wiedza historyczna dla ogółu. Bez wątpienia obiekt zyskuje marketingowo, gdy ma swoją historię. Namacalne dowody w postaci zachowanych fragmentów ścian, sklepień, malowideł czy stropów podnoszą wartość inwestycji. To wspaniałe tło do stworzenia niezwykłego miejsca, mającego oryginalną legendę. Na ogół odkrycie fragmentów starych zabudowań wiąże się z ich całkowitym odsłonięciem i sprawdzeniem stanu technicznego. Jeżeli istnieje jakiekolwiek zachowane opracowanie fotograficzne bądź rysunkowe kształtu obiektu, inwestor próbuje go odtworzyć, jeśli konstrukcyjnie jest to możliwe. Wówczas ostatecznie projektowany obiekt albo przyjmuje formę rekonstrukcji historycznej w całości, albo przynajmniej we fragmentach. Jeśli jednak przekaz historyczny jest niejasny, odkryte fragmenty stanowią niezależną formę, która z reguły jest atrakcją nowego obiektu: fragmentem podziemnej restauracji czy muzeum. Najczęściej projektuje się wówczas nowe fundamenty odsunięte od znalezionych fragmentów ścian — jeśli na to pozwala powierzchnia działki — by nowa konstrukcja ich nie naruszyła.