Szlak wytyczą decyzje kadrowe

opublikowano: 01-01-2020, 22:00

Zmieniło się centrum nadzoru nad firmami spod szyldu PKP. Kierunek rozwoju zależy od tego, czy dojdzie w nich do zmian personalnych.

Kolejowy nadzór od lat mieścił się przy warszawskiej ulicy Chałubińskiego, czyli w Ministerstwie Infrastruktury (MI). Po powołaniu pod koniec ubiegłego roku nowego rządu nadzór nad spółkami spod szyldu PKP przeszedł jednak do Ministerstwa Aktywów Państwowych (MAP). W kompetencjach MI pozostaną regulacje rynkowe. W 2020 r. okaże się, jak zmiana centrum dowodzenia sprawdzi się w praktyce.

— To duże zaskoczenie. Dzięki przeniesieniu nadzoru nad spółkami z logo PKP resort infrastruktury nie musi podchodzić do nich jako właściciel, lecz jako instytucja stawiająca im rynkowe wymagania i egzekwująca ich spełnianie — uważa Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.

Ma nadzieję, że teraz MI będzie bez taryfy ulgowej rozliczać PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) z realizacji zapisów umowy dotyczącej finansowania i utrzymania infrastruktury, a PKP Intercity — z dotacji na przewozy wykonywane w służbie publicznej. Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego i były członek zarządu PKP, uważa, że lepszym rozwiązaniem byłoby przeniesienie do MAP jedynie PKP oraz Intercity i Cargo, a pozostawienie w MI PKP PLK jako niezależnego od nich zarządcy infrastruktury.

Niemal wszyscy branżowi eksperci i menedżerowie zastanawiają się też, czy w ślad za ubiegłoroczną zmianą nadzoru nad kolejowymi firmami pójdą zmiany kadrowe w ich zarządach. Od tego zależy kierunek ich rozwoju. Część naszych rozmówców uważa, że celem przeniesienia kolejowych spółek do MAP jest właśnie zmiana kierownictwa. Wielu twierdzi jednak, że na roszady, zwłaszcza w zarządzie PKP, nie godzą się związkowcy, więc w tym roku do nich nie dojdzie.

W 2020 r. okaże się też, które inwestycje przygotowywane przez PKP PLK otrzymają unijne dofinansowanie w przyszłej perspektywie. Spółka zapowiadała m.in. przystosowanie kilku odcinków linii kolejowych do jazdy z prędkością 200 km/h. Dowiemy się także, czy unijne fundusze uda się pozyskać na budowę szybkich linii do Centralnego Portu Komunikacyjnego. Na początku 2020 r. spodziewana jest również decyzja Komisji Europejskiej w sprawie programu restrukturyzacyjnego i otrzymanej przez spółkę pomocy publicznej.

Jeśli będzie pozytywna, przewoźnikowi łatwiej będzie pozyskać fundusze na odnowę taboru. W tym roku dostawców nowych pociągów powinny też wybrać Koleje Dolnośląskie oraz stołeczna Szybka Kolej Miejska. Jeśli zrobią to szybko, wykorzystają unijne dofinansowanie. Jeśli nie — mogą je stracić. Wybór będzie sporym wyzwaniem, producenci taboru mają bowiem sporo zamówień w portfelach i niechętnie podejmują się zadań z krótkim terminem realizacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu