Szorstka kohabitacja czy już zimna wojna

Jacek Zalewski
opublikowano: 29-11-2007, 00:00

Od razu 21 października wieczorem obstawiałem, że pierwszym polem konfrontacji rządu Donalda Tuska z przegranym obozem przyprezydenckim — celowo nie odnoszę tego wprost do osoby Lecha Kaczyńskiego — będzie polityka zagraniczna i obronna. Konstytucja z 1997 r. stworzyła w Polsce ustrojową hybrydę — mamy ustrój w zasadzie parlamentarno-gabinetowy, ale z domieszką prezydencką, silną zwłaszcza we wspomnianych dziedzinach. Ten dualizm pogłębiły niektóre ustawy, na przykład wypracowany przez Aleksandra Kwaśniewskiego i Jerzego Buzka kompromis w sprawie wysyłania wojska za granicę — decyduje prezydent na wniosek rządu.

Prezydent Lech Kaczyński od dwóch tygodni zupełnie nie może poradzić sobie z nową dla niego sytuacją — przez dwa lata rząd wykonywał wszystkie jego dyrektywy, a w zamian otrzymywał konstytucyjne wsparcie. Było to wzajemne świadczenie sobie politycznych usług. Sytuacja stała się anormalna po objęciu premierostwa przez Jarosława Kaczyńskiego, kiedy bracia podejmowali strategiczne decyzje przez komórkę. W czerwcu zakpili sobie z całej Unii Europejskiej, trzymając ją do samego końca w niepewności, który pojedzie na szczyt Rady Europejskiej — a w końcu się okazało, że prawdziwy decydent Jarosław Kaczyński nie był w Brukseli, lecz podejmował decyzje z Warszawy.

Powrót do konstytucyjnej normalności istnienia dwóch niezależnych ośrodków władzy państwowej spowodował nieuchronny konflikt, niesłużący Polsce. Może szansą na stworzenie choćby płaszczyzny bezpośredniej dyskusji byłaby zmiana zadań oraz obecnego składu przyprezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (RBN). Lech Kaczyński kiedyś wprowadził do niej premiera, marszałków izb parlamentu, najważniejszych ministrów — ale skład się zdezaktualizował. Niektórzy członkowie zostali skreśleni z wielomiesięcznym opóźnieniem, jak choćby zapomniany Kazimierz Marcinkiewicz, inni zaś dyscyplinarnie usunięci za zdradę, ale nie stanu, lecz PiS — jak urzędujący marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Najwyższy czas na powrót do normalności także w składzie RBN, która stała się opozycyjnym pararządem.

Miejmy chociaż nadzieję, że w Polsce nie dojdzie do sytuacji tak tragikomicznej, jak kilka lat temu w Czechach. Socjaldemokratyczny premier Jirzi Parobek ostrzegł wówczas konserwatywnego prezydenta Vaclava Klausa, że jeśli za granicą nie będzie on realizował polityki rządu, to minister obrony więcej nie udostępni głowie państwa samolotu sił powietrznych i niech sobie lata rejsówką.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu