S&P500 i średnia Dow Jones zaliczyły szósty spadek z rzędu. Pierwszy z
indeksów miał ostatni raz tak słabą serię w lutym 2009 roku. Indeks blue chipów
ostatni raz spadał przez kolejnych sześć sesji w lipcu ubiegłego roku.
Inwestorzy nadal nie znaleźli wyraźnej zachęty do kupowania akcji. Nic dziwnego,
wciąż nierozwiązana pozostała kwestia zwiększenia pułapu wydatków budżetu. Fitch
ostrzegł w środę, że jeśli dojdzie nawet tylko do "technicznej" niewypłacalności
USA, obniży rating AAA kraju. Nie wiadomo także co dalej po zakończeniu programu
QE2. Wtorkowe wystąpienie szefa Fed rozczarowało, bo nie pojawił się w nim żaden
sygnał zapowiadający kolejną rundę ilościowego luzowania polityki pieniężnej.
„Beżowa księga” Fed, opublikowana na dwie godziny przed końcem środowej sesji,
potwierdziła jedynie, że brak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy
amerykańska gospodarka rośnie, czy hamuje. Inwestorzy są ostrożni i zakładają,
że to drugie. Dlatego w środę wzrosły indeksy wszystkich „defensywnych”
segmentów S&P500: usług telekomunikacyjnych, ochrony zdrowia, dóbr
codziennego użytku i spółek użyteczności publicznej. Najmocniej szedł jednak w
górę segment energii (0,4 proc.), co było reakcją na blisko 2 proc. wzrost
notowań ropy po tym, jak wbrew oczekiwaniom OPEC nie zdołał uzgodnić
podwyższenia kwoty wydobycia. Najmocniej spadały segmenty materiałowy (0,95
proc.), finansowy (0,9 proc.), IT i consumer discretionary (po -0,8 proc.). Z 30
spółek wchodzących w skład średniej Dow Jones spadła wartość 18. Najmocniej
traciły Alcoa, Caterpillar i American Express. Największym popytem cieszyły się
akcje koncernu naftowego Exxon Mobil, producenta sprzętu medycznego i środków
pielęgnacji Johnson & Johnson oraz największego amerykańskiego telekomu
Verizon Communications.
MD
Szósty spadek z rzędu
Dow Jones spadał na zamknięciu o 0,2 proc. S&P500 stracił 0,4 proc. Przez wszystkie sześć sesji czerwca indeksy straciły odpowiednio 4,1 i 4,5 proc. Nasdaq spadł w środę o 1 proc., a od początku miesiąca aż o 5,6 proc.