Szpieg na Facebooku ochroni twoją markę

opublikowano: 21-02-2013, 00:00

Strategie Monitoring mediów społecznościowych wykrywa źródła kryzysów, ale pokazuje też, kim są liderzy opinii o danych markach

Pani Kamila z Lublina lubi kupować w Biedronce. Wiadomo — tanio, szybko, bezproblemowo. Do czasu, gdy kilka tygodni temu zakupiła mleczną kaszkę Nestle o numerze partii 233803351. Po wysypaniu jej do talerza zobaczyła coś, co wyglądało na szczura. Co tu zrobić? Pani Kamila zrobiła zdjęcie feralnego posiłku i zamieściła je na Facebooku.

Zobacz więcej

Michał Sadowski, twórca Brand24, podkreśla, że to właśnie w mediach społecznościowych rozmawia się o tysiącach marek, ich plusach i minusach. Błędem jest więc pozostać głuchym na te głosy. [FOT. BS]

— Założę im sprawę, nie może tak być, że będą narażali życie dzieci — skomentowała pod spodem. A że miała wielu znajomych, na Facebooku, potem na Twitterze, zawrzało. Przerażeni rodzice przekazywali sobie link do drastycznego zdjęcia.

Co w tym czasie robił producent kaszki? W pełni nieświadomości czekał na medialny lincz? Nic z tych rzeczy. Dział mediów społecznościowych Nestle o wzburzeniu pani Kamili wiedział wcześniej niż większość jej znajomych. Po prostu monitorował media.

System na bryłę

— Jesteśmy w kontakcie z panią Kamilą, staramy się rozwiązać problem, informujemy o tym na naszym profilu na Facebooku — to usłyszeli dziennikarze, dzwoniący do Nestle z prośbą o komentarz w sprawie burzy wokół kaszkowego szczura, który okazał się… bryłą ciasta.

Nestle doskonale wiedziało o wszystkim, bo od miesięcy korzysta z jednego z kilku obecnych na rynku narzędzi do monitorowania internetu. To Brand24, którego ponad połowę udziałów kontroluje giełdowy CAM Media.

Za jego pośrednictwem szwajcarski potentat spożywczy w Polsce monitoruje na bieżąco kilkadziesiąt haseł związanych z produktami spółki w zależności od potrzeb, może dostawać co minutę aktualizowane powiadomienia o wynikach dla hasła „szczur kaszki” i przeciwdziałać rozlaniu się fali krytyki w internecie.

— W tym przypadku monitoring treści w internecie to taki system wczesnego ostrzegania o nadciągających problemach — tłumaczy Katarzyna Przewuska, dyrektor zarządzający agencji Havas Worldwide Warsaw.

— Im dłużej testuję Brand24, tym bardziej nie rozumiem, jak można prowadzić działania w social media bez tego narzędzia — dodaje Mariusz Pełechaty z agencji interaktywnej Lemon Sky.

Szukanie lidera

To właśnie Brand24 w ostatnich miesiącach zdominował rynek monitoringu społecznościowej części internetu w Polsce. W zeszłym roku spółka miała 0,7 mln zł przychodów, w tym roku będzie to już powyżej 1 mln zł.

— Przez dwa lata działalności dla naszych klientów przeanalizowaliśmy 200 mln wpisów. A to dopiero początek. Np. w Stanach, podczas Super Bowl, wygenerowano 25 mln wpisów na Twitterze tylko o tym wydarzeniu — tłumaczy Michał Sadowski, szef i twórca Brand24. Średnio jeden klient rocznie zostawia w kieszeni Brand24 kilka tysięcy złotych. Dużo? Katarzyna Przewuska przekonuje, że szpieg w społecznościówkach jest dziś tak samo potrzebny jak monitoring prasy dekadę temu. A do tego daje więcej możliwości.

— To nie tylko źródło wykrywania kryzysów, ale też i dostrzegania szans. Monitorując np. Facebooka, możemy ustalić, kto jest liderem opinii, jeśli chodzi np. o korzystanie z produktów danych marek. Możemy też na bieżąco korzystać z analiz dotyczących odzewu na inicjatywy firm w internecie, dowiedzieć się, jakie są prognozy dla takich działań — tłumaczy Katarzyna Przewuska.

Usługi monitoringu w internecie nie są przy tym sprofilowane jedynie na duże firmy. Podstawowy pakiet, w którym możemy monitorować kilka kluczowych haseł i dostawać maksymalnie 1000 wyników tygodniowo aktualizowanych co 24 godziny, to wydatek rzędu 25-80 zł miesięcznie.

Opcja, w której monitorujemy 10 haseł, dostajemy nieograniczoną liczbę wyników co godzinę, a do tego korzystamy z narzędzi analitycznych, to już koszt rzędu 300 zł. Full serwis z osobistym doradcą to wydatek na poziomie niemal 3 tys. zł co miesiąc. Brand24 nie jest oczywiście jedyną firmą, która zajmuje się monitoringiem internetu.

Usługi takie oferuje np. Centrum Monitorowania Opinii Internautów (CMOI), firma ze stajni Akceleratora Innowacji NOT, która działa pod marką SentiOne. Najtańszy pakiet, w którym monitorowany jest tylko jeden temat, kosztuje 99 zł. Pakiet advanced (5 tematów) to koszt 499 zł. W przypadku pakietu pro cenę negocjuje się indywidualnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu