Szpital nie musi być synonimem długów, a prywatyzacja — zawłaszczania. Udowadniają to samorządowcy z Wrześni.
„Kiedy słyszę hasło prywatyzacja w służbie zdrowia, to zastanawiam się, czy komuś nie pomyliła się Warszawa z Chicago” — mówił w piątek Zbigniew Religa, minister zdrowia. Dzień wcześniej Września zdecydowała się przekształcić miejscowy szpital w spółkę prawa handlowego, żeby potem szukać prywatnego inwestora. Bynajmniej nie dlatego, że ma długi. Odwrotnie — dobrze sobie radzi, a chce jeszcze lepiej.
Szpital sp. z o.o.
Od 1999 r. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej we Wrześni (SPZOZ) przeszedł głęboką restrukturyzację. Większość usług nie związanych z opieką zdrowotną poszła w outsourcing. Zatrudnienie spadło z 645 do 300 pracowników, liczba pacjentów się potroiła: z 5 do 15 tys. Efekt — trzeci rok z rzędu szpital kończy na plusie.
— Szpital zrobił się za mały. Obecnie mamy 180 łóżek. Zgodnie z nowymi przepisami część musielibyśmy zlikwidować, bo nie możemy zapewnić odpowiedniego metrażu wymaganego dla jednego łóżka — mówi Zbyszko Przybylski, dyrektor szpitala.
Wrzesiński szpital potrzebuje około 6 tys. mkw. dodatkowej powierzchni. Władze powiatu od dwóch lat głowiły się, skąd wziąć pieniądze na rozbudowę. Koszt inwestycji to około 40 mln zł.
— Zdecydowaliśmy się przekształcić szpital w spółkę prawa handlowego, bo to otwiera przed nim zupełnie nowe możliwości — mówi Paweł Guzik, wicestarosta Wrześni.
Łatwiej będzie nim zarządzać czy nawet ubiegać się o pieniądze w banku. Żaden kredyt nie wystarczy jednak na sfinansowanie planowanych inwestycji, dlatego dalszym krokiem po utworzeniu spółki będzie poszukiwanie inwestora. Dokładnych planów, jak poprowadzić inwestycję, Września jeszcze nie ma, bo na krajowym rynku zdrowia nikt takich rozwiązań jeszcze nie przećwiczył. Samorządy, owszem, przekształcają szpitale w spółki, ale zwykle podejmują takie działania, gdy SPZOZ przytłoczony długami trzeba zlikwidować.
— Być może powołamy spółkę z prywatnym inwestorem, która zajęłaby się rozbudową szpitala. My dalibyśmy działkę, inwestor pieniądze — mówi Zbyszko Przybylski.
Z kolei Paweł Guzik zapewnia, że samorząd na pewno nie straci kontroli nad nowym szpitalem sp. z o.o. Odżegnuje się też od słowa „prywatyzacja”. Woli mówić o partnerstwie publiczno-prywatnym.
Wszyscy „za”
Za przekształceniem szpitala głosowali w czwartek wszyscy radni we Wrześni — niezależnie od politycznych barw.
— Trudno, żeby ktoś był przeciwny rozwojowi szpitala — wyjaśnia Paweł Guzik.
Tym bardziej że samorząd ma wobec niego dalekosiężne plany. W sąsiednim powiecie ma stanąć duża baza wojskowa: stacja kontroli powietrznej. Personel razem z rodzinami może liczyć nawet 10 tys. osób. To potencjalni klienci szpitala.