Sztuka odpoczynku: jak ją posiąść

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 2023-08-11 14:15

Urlop, nawet krótki, to doskonała inwestycja. Nie tylko w zdrowie, lecz także w efektywność w pracy po powrocie z wakacji. Dlatego nie żałujmy czasu na słodkie nicnierobienie, bo gdy mózg się nudzi, wpadamy na najlepsze pomysły.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Mózg to skomplikowana maszyneria, która pozostaje w stanie ciągłej gotowości nie tylko w dzień, ale także w nocy, nawet gdy śpimy. Nic zatem dziwnego, że choć waga tego organu stanowi zaledwie 2 proc. całkowitej masy ciała, to zużywa on aż 20 proc. energii niezbędnej człowiekowi do funkcjonowania. W korze mózgowej, gdzie zachodzą procesy odpowiedzialne m.in. za naszą pomysłowość, zdolności intelektualne, logiczne myślenie, działają skomplikowane sieci neuronalne. Jedna z nich określana jest jako sieć stanu spoczynkowego. Uaktywnia się, gdy nie mamy niczego konkretnego do wykonania, leniuchujemy, wręcz się nudzimy.

– Aktywacja tej właśnie sieci sprzyja większej kreatywności, znajdowaniu nieoczywistych rozwiązań. Mówiąc nieco żartobliwie, gdy mózg pozornie nie pracuje, możemy wpaść na najlepsze pomysły – wyjaśnia dr hab. n. med. Sławomir Murawiec, specjalista psychiatrii.

Kiedy organizm wysyła sygnały, że czas na wakacje

Trudno o lepsze warunki do nicnierobienia niż wakacyjny urlop. Praca na najwyższych obrotach nawet po kilkanaście godzin na dobę, niekończące się deadline’y, wyśrubowane cele, a do tego setki bodźców bombardujących nas zewsząd – to wszystko generuje przewlekły stres, który odbija się na zdrowiu. Fizycznym i psychicznym.

– Gdy jesteśmy przemęczeni i przepracowani, organizm wysyła sygnały, że czas zwolnić. Mogą w takim stanie pojawić się zaburzenia snu, problemy z uwagą i koncentracją, większa drażliwość, uczucie ciągłego zmęczenia. Warto wówczas zatrzymać się w codziennym pędzie. Urlop to nie fanaberia, tylko pragmatyczne działanie. Gdy trafiają do mojego gabinetu ludzie sukcesu i pytam ich, kiedy ostatnio gdzieś na dłużej wyjeżdżali, ale nie w interesach, to nierzadko po dłuższym zastanowieniu mówią: – trzy lata temu, pięć…, nie pamiętam – mówi dr Murawiec i podkreśla, że w stanie permanentnego przemęczenia łatwiej o chybioną decyzję – życiową, biznesową.

Wypoczywaj tak, jak lubisz

Decyzja o wyjeździe na urlop to jednak dopiero połowa sukcesu. Problem bowiem w tym, że wielu z nas… nie potrafi wypoczywać. Grzech kardynalny? – Często zabieramy pracę ze sobą. Zdarza się to szczególnie osobom, dla których wizja utraty kontroli nad firmą, pracownikami jest nie do zniesienia – wyjaśnia specjalista.

Czy należymy do tej grupy? Zróbmy prosty rachunek sumienia: czy wakacyjny dzień zaczynamy od sprawdzenia poczty? Czy nie rozstajemy się ze służbowym telefonem? Jeżeli odpowiedzi są twierdzące, no cóż, „Houston, mamy problem!”. W literaturze naukowej mówi się już o syndromie lęku przed byciem wykluczonym, w skrócie FOMO, co jest skrótem od angielskiego terminu Fear of Missing Out.

Zatem, jak wypoczywać?

– Po pierwsze tak, jak naprawdę lubimy, a nie jak nakazuje sezonowa moda. Podejmując decyzję o sposobie spędzenia wolnego czasu, warto zadać sobie pytanie, czego naprawdę potrzebuję, bo może decyzja o wczasach ultra all inclusive gdzieś na końcu świata to tak naprawdę efekt społecznych oczekiwań, a nie naszych faktycznych potrzeb – mówi dr Sławomir Murawiec.

W muzeum spada stężenie hormonu stresu

Wciąż nieprzekonani? Warto wiedzieć, co się dzieje w naszym organizmie, gdy odpoczywamy. Jest wiele badań, które poświęcono temu zagadnieniu. Na przykład oglądanie dzieł sztuki obniża stężenie kortyzolu, czyli tzw. hormonu stresu, oraz poprawia samopoczucie, co wykazali włoscy badacze. Na potrzeby eksperymentu zaprosili 100 osób do zabytkowego sanktuarium Vicoforte, które słynie z największej na świecie eliptycznej kopuły i pięknych fresków. Od uczestników pobrano próbkę śliny przed i po wizycie w zabytkowym gmachu. Dodatkowo zwiedzających pytano o samopoczucie, które istotnie poprawiło się po kontakcie ze sztuką. Najbardziej spektakularne były jednak wyniki dotyczące zmian w stężeniu kortyzolu. Odnotowano jego średni spadek aż o 60 proc.!

Leśne kąpiele obniżą ciśnienie

Receptą na stres i sposobem na wakacje może być także shinrin-yoku, czyli tzw. kąpiele leśne. Są specjalnością Japończyków, zresztą jednej z najbardziej zapracowanych nacji świata. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni w otoczeniu natury szukają wytchnienia od codziennego zabiegania i nadmiaru bodźców. Środowisko leśne oddziałuje na nas kojąco poprzez jednoczasową stymulację wielu zmysłów. Po pierwsze wzroku, bo podziwiamy otaczający krajobraz. Po drugie węchu, gdy czujemy zapach drzew, ściółki. Po trzecie słuchu kojonego odgłosem strumienia, śpiewem ptaków lub szelestem liści. Po czwarte dotyku, gdy zbieramy liście, muskamy korę drzewa. Wykazano, że na skutek leśnych kąpieli tętno zwalnia i zmniejsza się ciśnienie krwi. I tu ciekawostka: podobne efekty obserwowano, gdy do testów wykorzystano filmy przyrodnicze. Dlaczego tak się dzieje?

– Znaczenie mają zapewne uwarunkowania ewolucyjne. Dla naszych praprzodków np. śpiew ptaków oznaczał, że w pobliżu jest bezpiecznie. A gdy ptaki milkną, to niechybny znak, że coś wisi w powietrzu. Z kolei szum wody oznaczał jej bliskość. A woda to przecież życie – wyjaśnia dr Murawiec.

Każdy wolny dzień ma znaczenie

Przed nami długi weekend. Czy kilka dni wolnych od pracy wystarczy, by zregenerować witalne siły?

– Czasem już kilka dni oderwania od codziennych obowiązków pozwala podładować akumulatory, jednak od okazjonalnych zrywów ważniejsze jest znalezienie stałego balansu między pracą a czasem na odpoczynek. Ważna jest zmiana optyki. Zamiast myśleć, że coś nas omija, gdy zwalniamy życiowe tempo, warto pomyśleć, jak wiele zyskujemy, pozwalając sobie na odpoczynek – podsumowuje dr Murawiec.