Sztuka ulicy wzbogaca portfel

Weronika Kosmala
opublikowano: 11-02-2015, 00:00

Banksy częściej niż nielegalne murale tworzy dziś prace na aukcje. Polski street art wysokiej jakości może kiedyś zrobić to samo

28 stycznia w londyńskim domu aukcyjnym Bonhams po raz kolejny można było stać się właścicielem pracy najsłynniejszego, jednocześnie zupełnie anonimowego, twórcy sztuki ulicy. Trudno nazwać to szczególnym wydarzeniem, jeśli w ciągu ostatnich 10 lat prace Banksy’ego były przedmiotem aukcyjnych transakcji ponad tysiąc razy — według portalu Artnet. Chociaż jeden z obiektów osiągnął cenę około 60 tys. USD, warto przyjrzeć się też temu, który sprzedano relatywnie tanio, bo za około 5 tys. USD.

„Crash Dummies” duetu Chazme/Sepe w ramach Richmond Mural Project.
Wyświetl galerię [1/2]

POLSKIE MURALE W USA:

„Crash Dummies” duetu Chazme/Sepe w ramach Richmond Mural Project. ARC

Obraz ze ścianą

Cenowy rekord brytyjskiego artysty padł w 2008 r. w Nowym Jorku, kiedy za płótno „Keep it Spotless” anonimowy inwestor zapłacił 1,87 mln USD. Jeśli jednak podchodzimy do tematu z większą rezerwą, możemy zacząć od kupna podobnej pracy nie za milion, ale za kilkaset dolarów. Wydawane w limitowanych seriach grafiki przedstawiają popularne motywy. Myśląc jednak o nich inwestycyjnie, zwracajmy uwagę szczególnie na sygnowane. Chociaż w czasie kryzysu ceny większości takich odbitek znacznie spadły, eksperci byli zgodni, że nawet jakbynurt sztuki ulicy miał nie przetrwać tej recesji, to przetrwa Banksy. Wątpliwości rozwiały kolejne rekordy aukcyjne, które padły zaraz po tym, jak murale artysty zaczęto odrywać od ścian z kawałkami muru. Kontrowersje wzbudziło na przykład malowidło „Slave Labour”, które wyrwane z elewacji marketu w północnym Londynie pojawiło się na aukcji w Miami.

Z uwagi na protesty mieszkańców dzielnicy obiekt w ostatniej chwili wycofano, nie wrócił jednak na swoje miejsce, tylko został sprzedany za 1,1 mln USD na prywatnej aukcji. Spornych kwestii ciągle przybywa, do decydowania o losie murali upoważnieni są bowiem właściciele nieruchomości, a dla lokalnych społeczności każda taka praca jest bezcenna. W przypadku tak gło- śnych transakcji zastanawiać mogłaby też autentyczność — zarówno powstających bezprawnie w nocy murali, jak i łatwych do podrobienia grafik. Żeby więc sprawnie regulować rynek swoich prac, Banksy powołał Pest Control, grupę ekspertów, która certyfikuje nawet jego nielegalne prace.

Polski muralizm

Na polskim rynku wzrost cen dotyczy raczej poszczególnych twórców, a nie street artu jako zjawiska.

— Mowa szczególnie o artystach, którzy przenoszą się w obszar tradycyjnych mediów — mówi Marcin Rutkiewicz, prezes Fundacji Sztuki Zewnętrznej.

Tradycyjne medium to na przykład malarstwo, warto więc sprawdzać, czy obraz któregoś z cenionych polskich muralistów nie trafił właśnie do aukcyjnego katalogu. Chociaż najbardziej radykalni krytycy są zdania, że tego, co nie powstało na ulicy, nie można nazywać street artem, Marcin Rutkiewicz tłumaczy, że wyrażać swój indywidualny styl można niezależnie od podłoża. Do przedstawicieli złotego wieku polskiego muralizmu zalicza na przykład takich twórców, jak Sepe, Chazme, M-city czy Nawer. Marcin Gołębiewski z galerii Art Agenda Nova dodaje do tego grona między innymi Sławka Zbioka Czajkowskiego czy Pikaso. Wskazuje też, że największym problemem polskiego rynku sztuki ulicy jest to, że brakuje wyspecjalizowanych w tym nurcie galerii. Często zdarza się, że prace naszych muralistów dostępne są na aukcjach. Do tej pory odbyły się jednak tylko dwie aukcje poświęcone wyłącznie tej dziedzinie, a ich rezultaty nie wzbudziły większych emocji. Rodzimy street art odnaleźć można też na aukcjach sztuki najnowszej, a powoli rosnące ceny utrzymują się jeszcze na poziomie kilku tysięcy.

— Widząc ciągły rozwój polskich twórców związanych z tą sceną i ogólne zainteresowanie, jakim cieszą się na Zachodzie, liczę, że wkrótce zostaną docenieni także w swoim kraju, stanowiąc tym samym dobrą inwestycję — komentuje Chazme, którego murale są na szczęście za duże, żeby je odrywać z budynków i licytować.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy