Szukasz zysków, inwestuj w pracowników

Partnerem publikacji jest Rusak Business Services
opublikowano: 18-12-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Obsługujemy importerów, eksporterów, jak również najbardziej skomplikowane procedury specjalne. Mamy klientów nie tylko z Polski. Przewagę daje nam lojalność i zaufanie kooperantów – mówi Tomasz Rusak, prezes agencji celnej Rusak Business Services.

ZREALIZOWANY PLAN: Rusak Business Services w ciągu kilku lat urósł ponad trzykrotnie. To ogromny sukces całego naszego zespołu. Zwiększyła się liczba pracowników, wzrosły zyski, dzięki temu rozwijamy się i inwestujemy, otwierając m.in. kolejne biura – mówi Tomasz Rusak, prezes agencji celnej Rusak Business Services. [FOT. WM]
ZREALIZOWANY PLAN: Rusak Business Services w ciągu kilku lat urósł ponad trzykrotnie. To ogromny sukces całego naszego zespołu. Zwiększyła się liczba pracowników, wzrosły zyski, dzięki temu rozwijamy się i inwestujemy, otwierając m.in. kolejne biura – mówi Tomasz Rusak, prezes agencji celnej Rusak Business Services. [FOT. WM]

W 1996 r. „Gazeta Wyborcza” opublikowała „Słownik biznesmenów polskich”. O Andrzeju Rusaku, założycielu Rusak Business Services, pisała m.in. tak: „Absolwent Wydziału Ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim, przez półtora roku był w Iraku. W 1995 r. obroty jego agencji celnej wyniosły około miliona dolarów”. Jest też o jego życiu rodzinnym: „Z żoną Anną mają dwoje dzieci, w tym dorosłego syna Tomasza, studenta SGH”. Czy ojciec od początku szykował pana na sukcesora?

Tomasz Rusak: Podsumował pan prawie całą moją młodość (śmiech). A czy byłem przygotowany na przejęcie sterów firmy? Szczerze mówiąc, w wieku dwudziestu paru lat, ale także trochę później, miałem inne pomysły na to, jak będzie wyglądała moja kariera zawodowa.

Ojciec z pewnością miał wpływ na wybór uczelni, czyli Szkoły Głównej Handlowej, i kierunku studiów. SGH przygotowuje młodego człowieka do prowadzenia biznesu, uczy ekonomii i zarządzania. Zaraz po zdobyciu dyplomu zacząłem pracę w firmie audytorskiej z tzw. wielkiej czwórki. Deloitte dało mi mocne podstawy do dalszego rozwoju. Potem przeniosłem się do branży deweloperskiej, gdzie pracowałem jako dyrektor finansowy w trzech kolejnych funduszach nieruchomościowych. To było bardzo interesujące doświadczenie. Współpracowałem m.in. z Francuzami, Anglikami, Izraelczykami i Niemcami. Poznałem różne kultury pracy.

Jednak w 2015 r. mój ówczesny pracodawca zdecydował o zamknięciu oddziału w Polsce. I od tamtej pory szukałem zatrudnienia. Agencja celna wciąż nie była moim priorytetem, choć był to trudny czas, aby znaleźć pracę. Realizowałem krótkie projekty, ale bez perspektywy na stałą współpracę.

W końcu na mojej drodze zawodowej pojawił się Andrzej Rusak, prezes Rusak Business Services (śmiech). Zaproponował mi posadę, mówiąc: „Mamy dobrze prosperującą firmę, zainteresuj się nią, spróbuj swoich sił”. I tak oto poznałem nową branżę. Dość szybko zrozumiałem, jak działa nasza firma i co można zrobić, aby funkcjonowała jeszcze lepiej. Pomogło wcześniejsze doświadczenie.

Bliskiemu trudno powiedzieć coś przykrego, a jeszcze trudniej, kiedy pracuje się w tej samej firmie. Czy tak było w waszym przypadku?

Tata bywał nieugięty. Miał sprawdzone metody prowadzenia biznesu. Jego podejście było raczej konserwatywne, zachowawcze. Ja byłem młodym śmiałkiem gotowym do podejmowania nowych wyzwań i ryzyka.

Innymi słowy, doszło między wami do sporu pokoleniowego. Udało się znaleźć porozumienie?

Myślę, że ojca przekonało moje zaangażowanie. Kiedy poznałem już dobrze firmę, znalazłem w sobie ogromne pokłady energii. Poczułem głód pracy. Pojawiła się we mnie chęć, aby zrobić dla naszej firmy coś więcej. Mam taki charakter, że wciąż chcę coś usprawniać, rozwijać. Choć oczywiście takie parcie do przodu, a także perfekcjonizm czasami prowadzą na manowce.

Ojciec był zdania, że skoro w firmie jest dobrze, to należy trzymać się tego, co już mamy, pozostać w bezpiecznej strefie, utrzymując status quo. Wychodzę z założenia, że gdy stoisz w miejscu, to tak jakbyś się cofał, a to może doprowadzić do straty udziałów w rynku. Przekonywałem więc, że najpierw musimy zainwestować w ludzi, zwiększyć zatrudnienie, zbudować nowy zespół – składający się z dynamicznych osób. Głodnych sukcesu. Dla ojca było to trudne do zaakceptowania, bo oznaczało wzrost kosztów bez natychmiastowego przełożenia na przychody.

Ten pomysł okazał się jednak strzałem w dziesiątkę. I w pewnym momencie lody puściły: nawiązaliśmy z tatą porozumienie. To nie jest tak, że ja przekreślałem jego dokonania czy też pogrzebałem przeszłość. Wręcz przeciwnie. Wielu pracowników jest z nami od ponad 15–20 lat, w tym roku dwie osoby obchodzą jubileusz 30-lecia pracy w naszej firmie. Bardzo je cenimy, wnoszą do naszej firmy niezbędne doświadczenie, posiadają umiejętność radzenia sobie w sytuacjach, gdy zawodzą standardowe metody działania. Tyle że czasy się zmieniają, pewne procesy należy przebudować. Zmienić strategię. Wyjść na zewnątrz. Dzięki połączeniu tradycji z nowoczesnością wykreowała się nam interesująca kultura organizacyjna. Z przeprowadzonej ostatnio ankiety satysfakcji pracownika wynika, że nasi ludzie są zadowoleni z pracy w Rusak Business Services.

Lojalność to największa przewaga firm rodzinnych?

Myślę, że to bardzo ważny czynnik sukcesu, a w parze z lojalnością idzie zaufanie. Poza tym w firmie rodzinnej dużo łatwiej niż w wielkich korporacjach skrócić proces decyzyjny, lżej traktując hierarchiczność stanowisk i biurokratyczne procedury. Przykładowo akceptacja nowego klienta lub też zwiększenie wydatków inwestycyjnych zajmuje nam kilka chwil, podczas gdy w korporacjach konieczne bywa przejście specjalnej ścieżki autoryzującej dany temat – znacznie wydłużającej proces.

Bardzo sobie cenię relacje międzyludzkie w naszej firmie. Drzwi do mojego gabinetu są najczęściej otwarte. Nie mamy ustrukturyzowanych zasad funkcjonowania. Innymi słowy nie musimy działać w jeden konkretny sposób, dopasowujemy postępowanie do bieżących okoliczności, staramy się elastycznie podchodzić do naszych klientów i sytuacji biznesowych.

Jakie są obecnie główne obszary działalności firmy, co przyczyniło się do jej rozwoju i sukcesu?

Przedmiotem działalności Rusak Business Services jest wyspecjalizowana obsługa celna. Stoi za nami bardzo duża wiedza poparta ponad 30-letnim doświadczeniem. Musimy być jednak elastyczni i otwarci na zmieniające się potrzeby, ponieważ zgłaszają się do nas klienci reprezentujący bardzo różne branże. Obsługujemy zarówno importerów, eksporterów, jak i najbardziej skomplikowane procedury specjalne. Z usług Rusak Business Services korzystają duże korporacje i małe przedsiębiorstwa. Wśród naszych klientów są firmy nie tylko z Polski. Wiemy, jak poruszać się w gąszczu przepisów, znamy doskonale wymogi legislacyjne poszczególnych krajów. Dostosowujemy się do potrzeb klienta. Jednocześnie doskonale orientujemy się w procesach magazynowych, logistycznych i transportowych. Dzięki naszemu działowi marketingu tę różnorodność, otwartość na klienta i zmiany rynkowe udało się pokazać na zewnątrz.

Nasz rozwój widać m.in. po strukturze zatrudnienia. Kiedy zaczynałem swoją działalność w Rusak Business Services, w firmie pracowało mniej więcej 60 osób, a obroty wynosiły ok. 7 mln zł. Dzisiaj zatrudniamy blisko 200 pracowników, a obroty w tym roku przekroczą 40 mln zł.

Właśnie. W październiku 2020 r. Rusak Business Services otworzyło swoje pierwsze biuro w Wielkiej Brytanii. Jaki był dla was czas brexitu?

Paradoksalnie to był dla nas bardzo dobry okres, a nowy oddział okazał się dużym sukcesem. Jesteśmy chyba jedną z nielicznych branż, które zyskały na wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Wprowadzono zaktualizowane przepisy, pojawiły się nowe wzory dokumentów. Zgłaszali się do nas klienci, którzy nie mieli pojęcia, jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości. W tym momencie my byliśmy już gotowi do działania, wiedzieliśmy, że otwiera się nowy rynek i dobrze się do tej zmiany przygotowaliśmy. To, co nastąpiło później, było dla nas skokowym wzrostem biznesu.

Czy wobec tego planujecie dalszą ekspansję?

Mamy różne pomysły. Oddział w Wielkiej Brytanii to już dojrzały biznes i jego powodzenie zachęca do tego, aby pójść dalej. Proszę jednak pamiętać, że brexit to było raczej zdarzenie z gatunku tych dziejących się raz na kilkadziesiąt lat. Jednak bacznie obserwujemy inne rynki. Ekspansja może okazać się także koniecznością, ponieważ polska gałąź naszego biznesu jest już dosyć mocno poukładana i dojrzała, a rynek – nasycony.

Nowe szanse daje nam ogarnięta w tej chwili wojną Ukraina. Obserwujemy ogromny ruch przy granicy z Polską. I nie chodzi wyłącznie o pomoc humanitarną czy wojskową. Do naszych sąsiadów jeżdżą także inne towary wymagające obsługi celnej. I my w tym procesie uczestniczymy. Na wschodnich przejściach granicznych mamy dwa działające prężnie biura, obsługujące przedsiębiorców zarówno polskich, jak i ukraińskich.

Zostańmy na chwilę przy wojnie. Obecnie gorącym tematem jest kryzys energetyczny i zwiększony import węgla do Polski. Czy tu też jesteście obecni?

Dostajemy jako agencja celna dużo zapytań w tej sprawie. Obsługa szeroko rozumianego obszaru energetycznego nie jest łatwa, wymaga dużej wiedzy, znajomości przepisów, ogromu formalności do załatwienia.

My się tego jednak podjęliśmy. Wiąże się to bezpośrednio ze strategią działania naszej firmy – nie boimy się trudnych tematów, a tym samym szukamy nowych szans. O pomoc w imporcie węgla do Polski proszą nas firmy, które dotychczas w ogóle nie zajmowały się takimi zagadnieniami, ale teraz w obliczu nowej sytuacji chciałyby wejść w ten biznes. Podobna sytuacja miała miejsce dwa lata temu, kiedy różni przedsiębiorcy postanowili sprowadzać z zagranicy kombinezony ochronne, płyny dezynfekujące, maseczki czy rękawiczki, czyli towary związane z pandemią koronawirusa.

Jak obecna działalność firmy Rusak ma się do pojawiających się na rynku nowych trendów? Chodzi mi m.in. o digitalizację oraz automatyzację wymiany danych i odpraw celnych.

Namawiamy naszych klientów, by porzucili przestarzałe rozwiązania. Obecnie nie trzeba już np. korzystać z papierowych dokumentów, wiele procesów można realizować zdalnie, dokumenty wypełniać i przesyłać elektronicznie. Nasi najbardziej zadowoleni klienci to ci, którzy zdecydowali się zautomatyzować swoje procesy celne, także korzystając z naszego autorskiego systemu workflow „Rusałka”. To sytuacja typu win-win. Klienci obniżyli swoje koszty, a my jako przedsiębiorstwo możemy realizować naszą marżę.

Niezmiennie chcemy rozwijać się w kierunku technologicznym. Korzystamy, jak już wspomniałem, z własnych systemów, które opracowaliśmy z firmami tworzącymi oprogramowanie, ale też cały czas je modyfikujemy. Pracujemy nad efektywnością i metodologią świadczenia usług, aby móc przeprocesować więcej transakcji na tej samej platformie usługowej. To kolejny dowód na rozwój, jaki przez ostatnie lata dokonał się w Rusak Business Services.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane