Polska wieprzowina skusiła Szwajcarów. Ale to bardzo trudny rynek. Oby nie okazał się wirtualny.
Zasmakowali w przetworach i teraz chcą mięsa. Szwajcarzy, bo o nich mowa, już w wkrótce będą mogli delektować się polską wieprzowiną, przynajmniej teoretycznie.
Berno mówi tak
Decyzja już jest na papierze.
— Po ustaleniu warunków sanitarno-weterynaryjnych otrzymaliśmy z Berna decyzję o otwarciu szwajcarskiego rynku. To dobra wiadomość, bo relacje cenowe w Szwajcarii są bardzo korzystne — mówi Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.
Gorzej może być z praktyką. Witold Choiński, prezes Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa, ostrzega, że Szwajcaria jest trudnym rynkiem.
— Produkcja mięsa i wyrobów w tym kraju podlega silnej ochronie państwa przed tańszym importem. Jest to ścisła kontrola w formie kontyngentów przyznawanych tylko tym wytwórcom miejscowym, którzy udokumentują podobne wielkości zakupu lub przetwórstwa droższych produktów krajowych — tłumaczy Witold Choiński.
Kwoty preferencyjne przyznawane na wyroby wędliniarskie nie są wysokie i od lat dotyczą tylko kilku krajów, m.in. Hiszpanii, Włoch i Węgier. To głównie wyroby tradycyjne, regionalne, takie jak salami czy szynka parmeńska.
— Konsumpcja mięsa w Szwajcarii nie jest wysoka, a klient szwajcarski jest głęboko przekonany o wyższej jakości oraz przewadze sanitarnej i ekologicznej krajowych produktów — podkreśla Witold Choiński.
Jakość, nie ilość
Zdaniem Krzysztofa Jażdżewskiego krajowi przedsiębiorcy będą musieli przestawić produkcję na wysoką jakość. Widać to po zamówieniach na rynkach dalekowschodnich (Korea, Japonia). Z kolei Rosja i Ukraina zablokowały krajowe mięso, stawiając na samowystarczalność.
Do tej pory Polska wpasowywała się w szwajcarskie nisze rynkowe. Z sukcesem eksportowaliśmy np. drób (ponad 6 proc. całego eksportu).
— Jeśli chodzi o wieprzowinę stopień samowystarczalności Szwajcarii jest bardzo wysoki, a mechanizmy protekcyjne na tyle szczelne, że wejście na ten rynek będzie trudne. Nie wiemy, czy się opłaca, mimo iluzorycznie wysokich cen detalicznych. Mechanizmy rynkowe w Szwajcarii działają tak, by import jedynie uzupełniał produkcję krajową, stanowił swojego rodzaju bonus, poprawiający kalkulację kosztów przetwórców krajowych — tłumaczy Witold Choiński.