Szwajcarski frank pręży muskuły

Marek Wierciszewski
opublikowano: 2010-06-30 00:00

Waluta alpejskiego kraju nie jest już tak atrakcyjna dla kredytobiorców, jak to było jeszcze dwa lata temu. Inwestorzy wolą obecnie w Szwajcarii lokować swoje środki w oczekiwaniu, że bank centralny tego kraju podniesie stopy procentowe.

Szef centralnego banku Szwajcarii twierdzi, że presja deflacyjna praktycznie znikła. Jean-Pierre Danthine nie wyklucza więc podniesienia stóp procentowych, co w strefie euro wydaje się scenariuszem science fiction. Inwestorzy odczytują to jako sygnał, że Szwajcarzy nie będą interweniować i przyzwolą na dalsze umocnienie swojej waluty. Rezultat jest taki, że frank jest najmocniejszy w stosunku do euro od wprowadzenia wspólnej waluty.

Kupno franka przeciwko euro zaleca Commerzbank. Interwencyjny skup euro przez bank centralny doprowadził do wzrostu bazy monetarnej. To grozi inflacją. Ożywienie w gospodarce postępuje, a po presji deflacyjnej nie pozostał ślad — uważają analitycy tej instytucji.

Tymczasem umocnienie franka boleśnie odczuwają polscy kredytobiorcy. Od marcowego dołka wzrósł on wobec złotego o 19 proc. Przyczynia się do tego globalna awersja do ryzyka, problemy Rumunii z wprowadzaniem cięć budżetowych oraz to, że rynek złotego jest stosunkowo płynny na tle regionu. Pozwala to zawierać duże transakcje spekulacyjne.

Szwajcarska waluta na równi z japońskim jenem była w ostatnich latach używana w transakcjach typu carry trade. Polegają one na zapożyczaniu się w nisko oprocentowanych walutach w celu zakupu ryzykownych aktywów. Podobnie postąpiły dziesiątki tysięcy nabywców mieszkań w Polsce, którzy skusili się niskimi stopami w Szwajcarii.

Teraz, gdy Europa stała się czarną owcą wśród światowych gospodarek, coraz częściej mówi się, że to właśnie euro może stać się na wiele lat walutą, w której prowadzony będzie tzw. carry trade. Franka wzmacnia nie tylko lokowanie funduszy w aktywach alpejskiego kraju, wzmacniane przez lepsze perspektywy gospodarki, ale i pospieszne odwracanie krótkich pozycji.

Na nieszczęście polskich kredytobiorców gospodarka Szwajcarii wygląda zbyt dobrze na tle sąsiadów ze strefy euro. Na tyle dobrze, że kapitałowi opłaca się płynąć do Szwajcarii, a nie odwrotnie.