Różnica w koszcie, po jakim inwestorzy pożyczają pieniądze Niemcom i Szwecji, jest na korzyść Skandynawów największa w historii. To nagroda za zmniejszenie zadłużenia do pułapu o połowę niższego niż unijna średnia i narzucenie podwyższonych wymagań bankom. — Inwestorzy uciekają ze strefy euro, ale nie można powiedzieć, że uciekają z całej Europy. Skandynawia stała się bezpiecznym schronieniem — zauważa Georg Andersen, dyrektor w kopenhaskim oddziale banku Nykredit. Od początku roku szwedzkie obligacje o najdłuższych terminach zapadalności dały zarobić aż 28 proc., a pod koniec zeszłego miesiąca rentowność obligacji 10-letnich była o 64 pkt baz. niższa od dochodowości papierów niemieckich. W tym roku szwedzki budżet centralny oraz saldo rachunku bieżącego zanotują nadwyżkę, stosunek długu do PKB spadnie do 36,3 proc., a podatnicy będą liczyli zyski z udzielonej trzy lata temu pomocy dla sektora finansowego. Doceniają to inwestorzy, którzy za zabezpieczenie przed niewypłacalnością szwedzkiej Nordei płacą o 15 proc. mniej niż za zabezpieczenie przed niewypłacalnością Deutsche Banku – największej instytucji nad Łabą.
Szwecja rajem obligacyjnym
FINANSE