Szwedzi wzięli Polifarb Dębica
KOLEJNY ETAP: Całkowite przejęcie kontroli nad Polifarbem Dębica, którym kieruje Bolesław Ryndak, może oznaczać nowy rozdział w historii spółki. Bardzo prawdopodobne, że rozpocznie się on od wycofania walorów przedsiębiorstwa z publicznego obrotu. fot.ARC
We wczorajszych transakcjach pakietowych właściciela zmieniły 572 744 akcje Polifarbu Dębica, które stanowią ponad 28 proc. kapitału akcyjnego spółki. Swoje udziały sprzedało Ministerstwo Skarbu Państwa oraz Narodowe Fundusze Inwestycyjne.
Nabywcą jest Alcro Beckers, szwedzki udziałowiec Polifarbu. Za każdy walor płacił on po 72 zł, na co wydał ponad 41,2 mln zł. Jest to pewnego rodzaju zaskoczenie, choć zapowiadać to mogło zeszłotygodniowe wycofanie się Skarbu Państwa z planów zwiększenia liczby swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej.
Cena sprzedaży jest znacznie wyższa od zaproponowanej przez Szwedów w wezwaniu z marca (42 zł za akcję).
— Kurs transakcji nie jest wielkim zaskoczeniem. Co prawda MSP i NFI żądały wcześniej znacznie wyższej ceny, nieoficjalnie mówiło się nawet o 90 zł. Ta, po jakiej handlowano akcjami spółki, jest konsensusem pomiędzy oczekiwaniami Skarbu Państwa a możliwościami Alcro — twierdzi jeden z analityków.
Z poglądem tym zgadza się Aleksander Panek z biura zarządu Polifarbu Dębica. Uważa on, że zamknięty został pewien okres w historii dębickiej firmy.
— Zwiększenie udziałów przez Alcro Beckers gwarantuje, że spółka będzie dalej dynamicznie się rozwijała — tłumaczy przedstawiciel Polifarbu.
Kolejne wezwanie
Drobni akcjonariusze spółki, w rękach których znajduje się jeszcze około 13 proc. akcji, mogą prawdopodobnie liczyć na ogłoszenie kolejnego wezwania. Będzie to zresztą konieczne, jeśli Szwedzi w dalszym ciągu myślą o wycofaniu Polifarbu z warszawskiej giełdy. Potwierdza to zresztą Andrzej Raniszewski, członek zarządu Alcro Beckers Polska.
— Szwedzki właściciel zapewne będzie chciał zachować się elegancko wobec pozostałych udziałowców i zdecyduje się na ogłoszenie kolejnego wezwania. Trudno jednoznacznie przesądzać, jaką zaproponuje on cenę, ale z tego, co wiem, będzie na tyle atrakcyjna, że nie pozwoli na pozostanie w obrocie żadnych papierów — tłumaczy Andrzej Raniszewski.
Linia obrony
Zdaniem analityków, obecna kondycja dębickiej spółki nie jest dobra. Trudna sytuacja na rynku farb i lakierów doprowadziła do silnego wzrostu konkurencji, co z kolei spowodowało spadek marż i rentowności. Dopiero pod koniec I półrocza 1999 spółka zaczęła odrabiać poniesione wcześniej straty. Dlatego tak ważna jest kwestia odpowiedniej strategii, a upublicznienie spółki nie pozwala na pełne zachowanie tajemnicy. W takim kontekście nie dziwi więc decyzja właścicieli Polifarbu.
— Dużo zależeć jednak będzie od stanowiska KPWiG, która może nie zgodzić się na takie rozwiązanie. Widać to na przykładzie OPG i Orfe — konkluduje analityk.



