Szykuje się regionalny indeks giełdowy

Szefowie największych giełd w naszej części Europy zapalili się do współpracy. Mają też inne pomysły na rewitalizację swoich rynków.

Prezesi środkowoeuropejskich giełd z dumą mówią o ich początkach, sięgających XIX wieku, i niegdysiejszej znaczącej pozycji w Europie. — Warszawską giełdę uruchomiono w 1817 r., tym samym, w którym powstała giełda w Nowym Jorku — przypomina Marek Dietl, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW).

UTRUDNIENIA:
Zobacz więcej

UTRUDNIENIA:

Prezesi regionalnych giełd zidentyfikowali kilka barier ich rozwoju. W Polsce to skutki wprowadzenia dyrektywy MIFID II, a na Wegrzech — duża grupa największych firm skupiona w rękach zagranicznych koncernów. Fot. Marek Wiśniewski

— Giełda w Budapeszcie ruszyła w 1864 r. Wtedy był to główwnie rynek towarowy, drugi co do wielkości w Europie, po paryskim — mówi Richárd Végh, szef giełdy budapeszteńskiej.

Mimo chlubnych tradycji dziś rynki z naszego regionu są najwyżej europejskimi średniakami. Po okresie realnego socjalizmu odrodziły się dopiero w latach 90. zeszłego wieku — budapeszteńska w 1990 r., warszawska w 1991 r., a praska i bratysławska — w 1993 r. Wszystko musiały budować od początku, a nie zawsze szło jak po maśle.

— Przez 26 lat nie mieliśmy żadnego debiutu — mówi Peter Kubrický, prezes giełdy w Bratysławie.

— Nasz problem polega na braku odpowiedniej edukacji ekonomicznej, w efekcie aktywnych jest tylko ok. 15 tys. indywidualnych inwestorów. Celem powinno być osiągnięcie co najmniej 100 tys. — dodaje Adrian Tanase, szef giełdy w Bukareszcie.

Sytuacja jednak się zmienia. Po latach posuchy zaczyna przybywać IPO, poprawia się sytuacja ekonomiczna, rosną ambicje firm. Rozszerza się też oferta giełd.

— W zeszłym roku stworzyliśmy projekt, który ma przyciągnąć na parkiet małe i średnie przedsiębiorstwa. W jego ramach w tym roku mieliśmy już dwa IPO, a wkrótce spodziewamy się kolejnych dwóch — mówi Jiří Kovařík, dyrektor komunikacji giełdy w Pradze.

Mniejsze firmy wzięły ostatnio na celownik także Bratysława, Budapeszt i Bukareszt, a polski NewConnect, przeznaczony dla niewielkich emitentów, właśnie obchodził 11 urodziny. Jest też kolejny pomysł na wzmocnienie rynków w regionie — i to wszystkich jednocześnie. Chodzi o współpracę, której przejawem będzie m.in. stworzenie regionalnego indeksu giełdowego.

— Dla nas jedyną szansą jest skonsolidowanie i zwieranie szeregów — ocenia Marek Dietl.

Pomysł podoba się szefom innych parkietów.

— Współpraca w regionie byłaby dla nas korzystna pod wszelkimi możliwymi względami. Indeks regionalny to dobry pomysł, który popieramy — zapewnia prezes rumuńskiej giełdy.

Na horyzoncie rysują się też inne nadzieje na rozwój. Na to liczy m.in. szef giełdy w Budapeszcie.

— Doszło też do zmian na rynku pracy: coraz trudniej znaleźć odpowiedniego pracownika, rośnie presja płacowa — zauważa Richárd Végh.

W tej sytuacji firmy muszą coraz bardziej stawiać na efektywność, a do tego będą potrzebowaćkapitału.

— Dotychczas przedsiębiorstwa na Węgrzech mogły korzystać z taniego finansowania bankowego, ale to się prawdopodobnie zmieni. Przez ostatnie kilkanaście lat biznes finansował się również w bardzo dużym stopniu darmowymi lub prawie darmowymi i łatwo dostępnymi pieniędzmi z funduszy europejskich. W unijnym budżecie po 2020 r. nie będzie ich już jednak tak dużo — twierdzi Richárd Végh, podkreślając, że wtedy oczy firm zwrócą się ku giełdzie.

Jego zdaniem, dla części przedsiębiorców poważnym problemem była konieczność ujawniania wielu informacji.To jednak również może się zmienić.

— Mieliśmy na Węgrzech w ostatnim okresie zmiany systemu podatkowego, obniżono m.in. o 1 punkt procentowy stawkę CIT. Myślę, że w tej sytuacji niechęć przedsiębiorców do płacenia podatków, a przez to także do przejrzystości, jakiej wymaga giełda, będzie odchodzić w przeszłość — twierdzi szef rynku w Budapeszcie.

Jego kolega z Pragi ma nawet nadzieję na giełdowe prywatyzacje.

— Nasze rynki tracą coraz bardziej miano rynków wschodzących, które cechuje potencjał bardzo dużego wzrostu, a stają się w coraz większym stopniu rynkami rozwiniętym — zwraca uwagę Jiří Kovařík, podkreślając, że pozwala to łączyć zalety jednych i drugich.

O wykorzystaniu tej wyjątkowej sytuacji wspomina też Richárd Végh, ale w innym kontekście. Jego zdaniem, przedstawiciele środkowoeuropejskich giełd powinni przekonać emitentów, że wybierając notowanie w Londynie lub na innej wielkiej europejskiej giełdzie, tracą wiele lokalnych możliwości.

— Także dlatego współpraca i wspólny indeks giełdowy mogą nam wszystkim dużo pomoc — podsumowuje szef węgierskiej giełdy debatę „Kooperacja rynków kapitałowych regionu Europy Środkowo-Wschodniej”. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Szykuje się regionalny indeks giełdowy