T-Mobile kończy z rządami Excela

opublikowano: 19-07-2017, 22:00

Nowy prezes czwartego operatora zapowiada, że zatrudni setki pracowników, by walczyć o odzyskanie klientów poprawą obsługi

Zwalniali, więc będą zatrudniać. Pod rządami poprzednich prezesów polski oddział T-Mobile przeprowadził proces „restrukturyzacji i optymalizacji”, znacznie redukując liczbę pracowników. Andreas Maierhofer, Austriak kierujący siecią od trzech miesięcy, zapowiada, że teraz kierunek będzie przeciwny.

INNE PODEJŚCIE: T-Mobile nadal przynosi duże zyski, ale w ostatnich latach stracił dużo klientów. Teraz, pod kierunkiem Andreasa Maierhofera, ma zwiększać zatrudnienie, które wcześniej ciął. Nowi pracownicy mają przyprowadzić nowych klientów.
Wyświetl galerię [1/2]

INNE PODEJŚCIE: T-Mobile nadal przynosi duże zyski, ale w ostatnich latach stracił dużo klientów. Teraz, pod kierunkiem Andreasa Maierhofera, ma zwiększać zatrudnienie, które wcześniej ciął. Nowi pracownicy mają przyprowadzić nowych klientów. Fot. Marek Wiśniewski

— Nie jestem typem CEO, który codziennie siedzi z dyrektorem finansowym nad tabelkami i w ten sposób zarządza firmą. Żeby poprawiać wyniki, trzeba zdobywać klientów, a nie da się tego zrobić, jeśli nie poprawi się ich obsługi i działalności operacyjnej firmy. Już zatrudniamy pracowników w call center, kilkaset osób dołączy też do nas w rozbudowywanej stacjonarnej sieci sprzedaży — zapowiada Andreas Maierhofer.

Odbudowywanie bazy

T-Mobile w ostatnich latach z pozycji lidera polskiego rynku pod względem liczby klientów spadł poza podium, pogorszyły się też jego przychody i marże. Na koniec pierwszego kwartału miał około 10,2 mln klientów, co dawało mu niespełna 20 proc. udziału w rynku. W ubiegłym roku przychody sieci sięgnęły 6,5 mld zł, a wynik EBITDA — 2,5 mld zł. Wśród czterech największych telekomów T-Mobile ma najmniejszą stacjonarną sieć sprzedaży — zgodnie z danymi, zawartymi w prospekcie emisyjnym Play Communications, ma około 600 punktów, podczas gdy Plus ma 730, Orange — 800, a Play — ponad 850.

— Do końca pierwszego kwartału przyszłego roku zamierzamy otworzyć około 150 sklepów, co wiąże się z zatrudnieniem około 700 pracowników. Chcemy też zmodyfikować strukturę sieci. Uważam, że tak ważna działalność powinna być w jak największym stopniu realizowana własnymi zasobami, dlatego więcej będzie placówek własnych niż partnerskich — docelowo 75 proc. punktów z logo naszej sieci ma należeć do T-Mobile — mówi Andreas Maierhofer. W ostatnich miesiącach sieć zmodyfikowała ofertę i strategię marketingową, rezygnując z kampanii z udziałem celebrytów.

— Na bardzo konkurencyjnym polskim rynku wszyscy upodobnili się do siebie, a by zdobywać klientów, trzeba się odróżnić. Zmieniamy pozycjonowanie marki, próbujemy dotrzeć do milenialsów, upraszczamy też taryfy. Priorytetem jest segment abonamentowy i na razie rezultaty są optymistyczne, co potwierdzają statystyki przenoszenia numerów — twierdzi szef T-Mobile. Zgodnie z danymi Urzędu Komunikacji Elektronicznej, w drugim kwartale operator przejął od konkurentów niemal tyle samo numerów, ile utracił na ich rzecz. To znaczny postęp, bo rok temu z 63 tysiącaminumerów na minusie był rynkowym outsiderem. Teraz gorzej od niego wypadają Orange i Plus, liderem pod względem odbierania klientów wciąż jest Play.

Plan na nadbudowę

W odbudowie pozycji operatorowi ma pomóc rozszerzenie oferty.

— Nie będziemy już graczem czysto mobilnym. Szczegóły nowej oferty przedstawimy jesienią. Priorytetem jest szerokopasmowy internet mobilny dla gospodarstw domowych, który będzie można łączyć np. z telewizją. Nie zamierzamy sprzedawać energii czy gazu. Rozbudujemy natomiast usługi dla biznesu i segment ICT. Jesienią wchłoniemy zajmującą się tym spółkę T-Systems Poland, która do tej pory działała niezależnie — deklaruje Andreas Maierhofer. Stanowczo zaprzecza, by analizowano sprzedaż polskiego biznesu T-Mobile.

— Tylko od 2011 r. zainwestowaliśmy w infrastrukturę w Polsce około 12 mld zł. Deutsche Telekom jest strategicznym i długoterminowym inwestorem, nie ma planów sprzedaży polskiej spółki. Właściciel oczekuje, że będziemy się rozwijać i zdobywać klientów na bardzo konkurencyjnym rynku i na tym się koncentrujemy — zapewnia prezes.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu