Tajemnicze siły kręcą notowaniami

opublikowano: 2009-02-11 17:27

W końcówce sesji duże zlecenie koszykowe załamało indeks WIG20, a z nim kurs kontraktów terminowych. W tym samym momencie jakaś niewidzialna ręka na potęgę handlowała na rynku terminowym.

Po wtorkowych, mocnych spadkach w USA początek sesji na GPW nie mógł być inny. Indeksy zaczęły od sporej przeceny. Szybko jednak się pozbierały, w czym pomogły lepsze nastroje w Londynie, Paryżu i we Frankfurcie. Obroty na GPW były mizerne, co sprzyjało w falowaniu indeksów. Po południu do głosu doszli pesymiści. I to duzi. Inwestorów parzyły papiery banków (rosną obawy o ich wyniki IV kwartału). Chętnie realizowano zyski na akcjach KGHM.

Dużo ciekawsze rzeczy działy się na krajowym rynku futures. Zwłaszcza w końcówce sesji. Na rynek akcji trafiło duże zlecenie koszykowe, które załamało indeks WIG20 (o ok. 15 pkt), a z nim kurs kontraktów terminowych na WIG20. Na dogrywce kończącej sesję ktoś z kolei dokupił akcji blue chipów dźwigając WIG20 w górę o 12 pkt (różnica między indeksem a kursem kontraktu wzrosła do aż 41 pkt). W tym samym momencie jakaś niewidzialna ręką na potęgę handlowała na rynku terminowym. W jednym tylko zleceniu właściciela zmieniło 1 tys. kontraktów (ich wartość nominalna to około 15 mln zł).

 

Dziwną, końcówkę sesji można tłumaczyć na kilka sposobów. Niewykluczone, że jakieś dwie tajemnicze siły walczą ze sobą. Jedna broni rynek akcji przed spadkami, druga – zaniża indeksy bogacąc się na rynku futures. Bardziej jednak prawdopodobne, że duże, koszykowe zlecenia z rynku akcji mają jakiś związek z grubą rybą z rynku terminowego. Jeśli tak, to korzystając ze środowego zamieszania mogła ona bez większych problemów (kosztem day-traderów, którzy liczą na czwartkowe zmniejszenie się ujemnej bazy) otwierać na dogrywce kolejne, krótkie pozycje. Sugeruje to m.in. zwiększająca się liczba otwartych pozycji (LOP). W środę tzw. LOP przekroczył 90 tys. To o 12 proc. więcej, niż wynosi średnia z ostatnich 10 sesji.