Tak się bawi spekulant

Adrian Boczkowski
17-02-2009, 06:53

W tym tygodniu euro kosztowało już  nawet 4,8 zł.  To cena z początku 2004 r. Wtedy zachęciła ona zagranicę do  zakupów polskich aktywów. Czy mamy szanse na powtórkę z rozrywki?

Weźmy zagraniczny fundusz, który zainwestował w polskie obligacje i akcje w momencie przystąpienia do Unii Europejskiej w 2004 r. Przyjęliśmy, że fundusz przegapił szczyt giełdowej hossy z połowy 2007 r. i dopiero rekordowo silny złoty w połowie zeszłego roku skłonił go do realizacji zysków (złoty był wtedy najmocniejszy w historii). Dzięki różnicom kursowym zysk z portfela polskich papierów skarbowych można szacować na 80 proc. W przypadku portfela akcji naśladującego skład  WIG20było to 150 proc. Gdyby hipotetyczny fundusz miał korzenie za Atlantykiem, jego wyniki inwestycyjne byłyby jeszcze lepsze.

Obecne kursy euro i dolara mogą wydawać się już atrakcyjne dla zagranicy. To przecież poziomy sprzed naszej akcesji do UE, a fundamenty Polski przez blisko pięć lat zdecydowanie się poprawiły. Być może duzi globalni gracze wykonają więc podobny manewr jak w 2004 r. Zamienią teraz na złotego euro i dolary należące do polskich firm, które właśnie przymusowo rozliczają się z zawartych opcji walutowych, i rozpocznie się gra na umocnienie złotego. GPW szoruje po dnie, a papiery skarbowe są przecież relatywnie wysoko oprocentowane. To, przynajmniej teoretycznie, powinno zachęcać do inwestycji nad Wisłą. Jest tylko jedna, ale zasadnicza różnica: sytuacja gospodarcza na świecie jest zupełnie inna niż ta z 2004 r., a nasi sąsiedzi — Ukraina czy Węgry — stąpają wręcz po kruchym lodzie.

Wypowiedzi ekspertów na temat przyszłości złotego znajdziesz we wtorkowym „Pulsie Biznesu”. Kliknij link na stronie lub obraz pod spodem żeby zobaczyć poniższą grafikę w pełnym rozmiarze.

Tak się bawi spekulantTak się bawi spekulant

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Tak się bawi spekulant