Tomasz Błeszyński
niezależny ekspert rynku nieruchomości
Moim zdaniem ciężkie chwile, jakie przeżywają deweloperzy i nabywcy nieruchomości, potrwają do marca. Wtedy instytucje finansowe dumnie ogłoszą swoje wyniki finansowe, pochwalą się, kto ile zarobił, kto kogo kupił. Przed świętami wielkanocnymi wszystko powoli zacznie wracać do normy, kredyty hipoteczne staną się dostępniejsze, oprocentowanie ulegnie kolejnej korekcie, a rynek odzyska równowagę. Sądzę też, że banki stopniowo będą zwiększać dostępność kredytów mieszkaniowych, aby nie dopuścić do zawładnięcia rynkiem przez fundusze pożyczkowe, systemy argentyńskie i inne instytucje parabankowe.
Taką ofertę banki skierują głównie do ludzi młodych, którzy muszą gdzieś mieszkać, i jeśli nie zostaną wsparci rodzinną pożyczką, trafią na rynek spekulacyjnych kredytów.