W piątek, 9 stycznia, minął termin konsultacji społecznych projektu ustawy o osobistych kontach inwestycyjnych (OKI). Wśród zgłoszonych uwag jest szereg zmian czysto technicznych, porządkujących prawne aspekty funkcjonowania OKI, jak np. postulat wykreślenia numeru NIP z danych identyfikujących inwestującego w umowie o prowadzenie konta.
„Osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej w kontaktach z administracją skarbową posługuje się numerem PESEL. Wielu podatników ma nadany numer NIP, bo kiedyś był on wymagany, ale obecnie się nim nie posługuje. Obecny zapis może budzić wątpliwości, czy inwestujący powinni podać NIP, skoro mają nadany, nawet jeżeli w kontaktach z administracją skarbową od wielu lat się nim nie posługują” – argumentuje Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFiA).
Wśród zgłoszonych uwag są jednak również takie, których uwzględnienie wpłynęłoby na istotę produktów finansowych sprzedawanych pod formalnym parasolem OKI. W tym zakresie podstawowe postulaty rynku sprowadzają się do zmian dotyczących zasad opodatkowania OKI, w tym poluzowania limitu inwestycji zagranicznych.
Podstawowe postulaty rynku sprowadzają się do zmian dotyczących zasad opodatkowania OKI, w tym poluzowania limitu inwestycji zagranicznych.
Najciekawszą propozycję wychodzącą zarazem poza bezpośredni interes własnego środowiska zgłosiła Izba Domów Maklerskich (IDM). Chodzi o wprowadzenie umowy ramowej zawieranej z jedną instytucją finansową, na podstawie której mogą funkcjonować subrachunki maklerskie, funduszowe i techniczne. Byłoby to zupełnym przełomem na polskim rynku. Bo choć głównym kanałem dystrybucji usług finansowych są banki, a nawet te z drugiej ligi mają własne TFI i biura maklerskie, to z każdą z tych bankowych odnóg inwestycyjnych trzeba było dotychczas podpisywać odrębną umowę.
- W projekcie OKI jest opisane jako wyodrębniony rachunek albo zapis, zależnie od typu instytucji. Zatem klient budujący portfel z różnych typów aktywów - np. łączący rachunek maklerski, fundusze inwestycyjne i komponent gotówkowy – będzie musiał funkcjonować w kilku równoległych reżimach umownych i operacyjnych. Zwiększa to liczbę czynności formalnych, ryzyko błędów oraz utrudnia przesuwanie środków i aktywów między elementami portfela. Przesunięcia aktywów między tymi elementami powinny być kwalifikowane jako zwykła realokacja w ramach jednego OKI, bez uruchamiania procedur wypłat transferowych oraz bez ryzyka utraty preferencji podatkowych – tłumaczy Waldemar Markiewicz prezes Izby Domów Maklerskich.
Wszyscy chcą otwarcia OKI na świat
Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) oczekuje, by jako firmy prowadzące działalność maklerską były traktowane nie tylko spółki z siedzibą w Polsce, ale też podmioty wykonujące nad Wisłą działalność maklerską przez oddział działający na podstawie przepisów unijnych. Dokładnie tego samego oczekuje IDM. To pochodna oczekiwań większego otwarcia OKI na inwestycje zagraniczne.
IDM postuluje, by wprost przesądzić, że instrumenty dopuszczone do obrotu na rynkach regulowanych w innych państwach oraz instrumenty rejestrowane w odpowiednikach KDPW w Unii Europejskiej mogły być utrzymywane w OKI, ale pod warunkiem objęcia ich podatkiem od aktywów już od pierwszego złotego.
Propozycja rządu zakłada, że zwolnione z jakiegokolwiek podatku są papiery wartościowe denominowane w złotych, co w praktyce zawęża to zwolnienie do instrumentów z GPW. Nie precyzuje jednak, co z instrumentami w innych walutach i notowanymi na innych giełdach – czy tylko nie wchodzą one do limitu nieopodatkowanych aktywów o wartości 100 tys. zł, czy w ogóle nie można ich mieć na rachunkach OKI.
Pomysł IDM można więc uznać za kompromis między projektem rządu a oczekiwaniami drobnych graczy giełdowych. SII chce bowiem, by inwestycje zagraniczne wchodziły w skład niepodatkowanych aktywów, tak samo jak inwestycje na GPW.
„Powyższe stanowisko dodatkowo uzasadnione jest przewidzianym swoistym przywilejem dla funduszy inwestycyjnych, który wymagałby lokowania w aktywach denominowanych w złotych jedynie 70 proc. aktywów, umożliwiając bardziej swobodne dysponowanie pozostałymi 30 proc., jednocześnie dopuszczając zwolnienie podatkowe. Pozostawienie takiej preferencji dla zarządzających funduszy, przy jednoczesnym pozbawieniu takiej możliwości inwestorów indywidualnych, jest niezgodne z celem regulacji i niekorzystne dla osób inwestujących na własny rachunek” – napisał do resortu finansów Jarosław Dominiak.
Tyle że środowisko funduszy inwestycyjnych ma zgoła odmienny pogląd na swój limit inwestycji zagranicznych. Wskazując na cherlawy na razie rynek GlobalConnect oraz instrumenty strukturyzowane z GPW, twierdzi, że korzystając z rachunku maklerskiego, można w praktyce ulokować za granicą całe zwolnione z jakiegokolwiek podatku 100 tys. zł. W konsekwencji oczekuje zniesienia limitu inwestycji zagranicznych w funduszach dostępnych w ramach OKI. GlobalConnect i instrumenty strukturyzowane to przy tym niejedyny argument IZFiA.
„W ocenie izby mechanizm zwolnienia podatkowego uzależniony od przestrzegania limitów inwestycyjnych nie będzie prosty i jasny dla masowego klienta, który nie zrozumie, że ma zapłacić podatek od aktywów ze względu na to, że fundusz, w który zainwestował, dokonywał lokat zagranicznych albo przekroczył ich dozwolony limit” – napisała Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, w liście do Juranda Dropa, wiceministra finansów.
Waloryzacja nieopodatkowanych aktywów OKI
SII oraz IDM postulują waloryzację kwoty aktywów całkowicie zwolnionych z jakiegokolwiek podatku.
„Jeżeli początkowy limit 100 tys. zł nie zostanie wyposażony w mechanizm waloryzacji, to atrakcyjność i sam sens istnienia OKI będą maleć z każdym rokiem – zarówno na skutek inflacji, jak i bogacenia się polskiego społeczeństwa” – czytamy w piśmie wysłanym do Juranda Dropa przez Jarosława Dominiaka, prezesa Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
SII oraz IDM postulują waloryzację kwoty aktywów całkowicie zwolnionych z jakiegokolwiek podatku.
- Brak waloryzacji limitu będzie prowadził do jego systematycznej erozji w ujęciu realnym, w szczególności w warunkach inflacji, wzrostu wynagrodzeń, rosnącej wartości aktywów – wtóruje mu Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich.
Podatek od aktywów OKI musi mieć granice
Środowisko samodzielnie inwestujących na giełdzie z funduszami inwestycyjnymi połączył z kolei postulat wprowadzenia maksymalnej stawki podatku od aktywów.
Projekt ustawy zakłada, że aktywa powyżej 100 tys. zł (25 tys. zł w przypadku lokat bankowych, obligacji skarbowych i najbezpieczniejszych funduszy inwestycyjnych) będą opodatkowane stawką równą 19 proc. stopy referencyjnej NBP (z zaokrągleniem w dół do dwóch miejsc po przecinku), przy czym nie będzie to mniej niż 0,1 proc.
SII chce, by do ustawy wpisano również, że będzie to nie więcej niż 1 proc. IZFiA jest gotowa przystać na 1,1 proc. Argumentacja obu organizacji jest w zasadzie taka sama. Podkreślają, że obecna konstrukcja przepisu sprawia, że stawka podatku od aktywów może ulegać sporym wahaniom, zwłaszcza jeśli do góry pójdą stopy procentowe NBP.
„Brak ustalenia maksymalnego wynikowego pułapu stawki podatku od wartości aktywów może powodować niepewność inwestorów co do możliwej rzeczywistej kwoty opodatkowania, konieczność każdorazowej analizy opłacalności inwestycji, w szczególności w razie znacznego podniesienia stopy referencyjnej NBP, co może negatywnie wpłynąć na wybór OKI jako produktu inwestycyjnego” – napisał Jarosław Dominiak do Ministerstwa Finansów.
„Powyższe rozwiązanie wprowadza niepewność wysokości stawki podatku, a w konsekwencji wysokości zobowiązań podatkowych i zwrotu z inwestycji. Tego rodzaju rozwiązanie nie jest spójne z logiką systemu podatkowego zakładającą, że wysokość podatku powinna być przewidywalna. Ponadto naraża inwestujących na niekorzystne skutki związane z funkcjonowaniem w środowisku wysokich stóp procentowych” – wtórują drobnym inwestorom przedstawiciele funduszy inwestycyjnych.
IDM chce, by jakiekolwiek zwolnienie podatkowe nie obejmowało lokat bankowych.
- Taka konstrukcja lepiej zrealizuje cel OKI, ponieważ tworzy bodziec do zwiększania udziału inwestycji w portfelach gospodarstw domowych i sprzyja budowaniu trwałego popytu na instrumenty rynku kapitałowego – zaznacza Waldemar Markiewicz.
Specyfika TFI i domów maklerskich
Środowisko domów maklerskich chce także usunięcia z projektu ustawy o OKI możliwości objęcia zwolnieniem podatkowym transakcji na rynku instrumentów pochodnych. To o tyle ciekawe, że dla domów maklerskich instrumenty pochodne są takim samy źródłem przychodów jak handel akcjami czy obligacjami. Waldemar Markiewicz zwraca jednak uwagę na główny cel OKI w wymiarze makroekonomicznym, czyli transfer oszczędności z lokat bankowych do realnej gospodarki.
- OKI ma budować powszechność inwestowania długoterminowego. Tym samym nie powinno wspierać spekulacji ani nadmiernego ryzyka – zaznacza prezes IDM.
IZFiA i IDM mają przy tym zastrzeżenia do samego mechanizmu obliczania podatku od aktywów zawartego w projekcie ustawy związane ze specyfiką działalności TFI i domów maklerskich, ale istotne nie tyle dla tych firm, co ich klientów.
Z projektu ustawy wynika, że podatek od aktywów ma być obliczany na podstawie wartości dziennych wycen aktywów zgromadzonych na OKI powiększonej o sumę wpłat dokonanych na OKI w ciągu roku. IZFiA chce wykreślenia tego ostatniego w przypadku funduszowych OKI.
„W ocenie izby przepis nie uwzględnia specyfiki inwestycji w fundusze inwestycyjne. Wartość jednostek uczestnictwa zgromadzona na rejestrze uczestnika, którym będzie OKI, stanowi saldo tego rejestru, które obliczane jest jako iloczyn wartości jednostki uczestnictwa i ich liczby. Nie może być przy tym mowy o doliczaniu do salda rejestru wpłat (jak rozumiemy, wpłat na nabycie jednostek uczestnictwa), gdyż prowadziłoby to do dublowania (podwójnego liczenia) tych samych środków, a w konsekwencji do zawyżania podstawy opodatkowania podatkiem od wartości aktywów.” – głosi stanowisko IZFiA przedstawione Ministerstwu Finansów.
IDM chce z kolei zwolnienia z opodatkowania środków utrzymywanych na rachunku pieniężnym powiązanym z maklerskim wyłącznie w celu rozliczenia transakcji.
- Te środki mają charakter techniczny i wynikają z procesu rozliczenia transakcji, a nie z decyzji o utrzymywaniu gotówki jako składnika portfela. Limit zwolnienia powinien odzwierciedlać wartość aktywów inwestycyjnych, a nie przejściowe saldo środków pieniężnych niezbędnych do rozliczeń. W przeciwnym razie klient będzie mógł wyczerpywać limit lub go przekraczać z przyczyn technicznych, mimo braku wzrostu wartości inwestycji – przekonuje Waldemar Markiewicz.
Dodaje, że chodzi o środki nieoprocentowane. Jeżeli dom maklerski oferuje oprocentowanie rachunku pieniężnego, to trzymane na nim pieniądze powinny uszczuplać limit aktywów nieobjętych jakikolwiek podatkiem.
Postulat zaliczania do nieopodatkowanych aktywów OKI gotówki zdeponowanej na rachunkach pieniężnych powiązanych z maklerskimi może mieć zastosowanie np. w trakcie IPO. Tylko że na pewien niuans projektu ustawy związany z tym zagadnieniem nie zwróciły uwagi ani IDM, ani SII, lecz IZFiA. Organizacja inwestorów instytucjonalnych postuluje, by do aktywów zgromadzonych na OKI zaliczane były nie tylko instrumenty finansowe „będące przedmiotem obrotu” na rynku regulowanym lub w alternatywnym systemie obrotu, ale „dopuszczone do obrotu”. Ta drobna na pozór zmiana powodowałaby, że inwestorzy indywidualni i fundusze działające pod parasolem OKI mogliby brać udział w IPO. Wyjściowa propozycja resortu finansów to uniemożliwia.
