Statystyki czytelnictwa w Polsce z roku na rok wyglądają gorzej, ale wyniki finansowe dużych graczy na rynku książki wyglądają nieźle. Białostocka spółka Glosel, do której należy m.in. duża księgarnia internetowa TaniaKsiazka.pl, przed pandemią notowała przychody rzędu 125 mln zł, teraz są prawie trzykrotnie większe.
— Bardzo mocno urośliśmy w pierwszym roku pandemii. Teraz tempo wzrostu jest mniejsze, ale nadal solidne. W 2021 r. zwiększyliśmy przychody spółki Glosel o 28 proc., do 320 mln zł. W tym roku mamy już za sobą bardzo udany sezon podręcznikowy i przewidujemy, że dynamika wzrostu sięgnie 17-18 proc. — mówi Łukasz Kierus, założyciel i prezes TaniaKsiazka.pl.
W 2020 r. zysk przekroczył 5 mln zł, wcześniej był poniżej 1 mln zł rocznie. To oczywiście efekt pandemii, podczas której sprzedaż książek wzrosła o 75 proc. w porównaniu z 2019 r.
— Na internetowym rynku książkowym trzeba mocno inwestować w nowe technologie, poprawę doświadczenia użytkowników i skrócenie czasu dostaw. To wszystko trudno sfinansować z bieżących zysków, więc jako organizacja doszliśmy do momentu, w którym zaczynamy szukać inwestora. Chodzi o kogoś, kto mógłby wesprzeć nas nie tylko finansowo, ale też technologicznie, byśmy mogli skupić się na sprzedaży książek, na czym znamy się najlepiej — mówi Łukasz Kierus.

Niestabilne otoczenie
Po co spółce inwestor, skoro bez niego szybko rośnie?
— Sprzedaż jest wysoka, ale w sytuacji, gdy klienci szukają okazji i oszczędności, presja na marże jest coraz większa. Działamy na bardzo konkurencyjnym internetowym rynku książki, więc marże już są niskie, a będą jeszcze niższe. Potrzebujemy większego brata, który zapewni nam stabilizację biznesu. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w obecnym otoczeniu aktywność transakcyjna jest mniejsza, więc nasz podstawowy plan przewiduje rozwój bez inwestora — mówi Łukasz Kierus.
Wysoka inflacja, pogarszająca się koniunktura i psujące się nastroje konsumentów odbijają się również na branży księgarskiej.
— Najmocniej odczuwamy wzrost cen opakowań do wysyłki książek — w praktyce co kwartał mamy do czynienia z podwyżką rzędu 20-30 proc. Rosną też koszty najmu ze względu na osłabienie złotego. Klienci natomiast są bardziej oszczędni w zakupach. Widzieliśmy to wyraźnie w sezonie podręcznikowym — wyprawki były skromniejsze, wybierano tańsze rzeczy niż w poprzednich latach, kupowano to, co niezbędne. Z drugiej strony może to przełożyć się dla naszego segmentu rynku na udany sezon świąteczny — książki będą zapewne jednymi z najtańszych prezentów — mówi szef spółki.
Internetowa dywersyfikacja
Łukasz Kierus handluje w internecie od prawie dwóch dekad.
— Zaczynałem od sprzedaży książek i akcesoriów ezoterycznych i okultystycznych. Założyłem e-sklep CzaryMary.pl, który działa do dziś. Trzy lata później uznałem, że skoro mam dobre relacje z dystrybutorami książek, to równie dobrze mogę sprzedawać całą ich ofertę, a nie tylko pozycje o magii. Tak powstała TaniaKsiazka.pl, która z roku na rok zwiększa skalę — jesteśmy silni przede wszystkim w podręcznikach, literaturze dziecięcej, kryminałach i poradnikach, ale w ofercie mamy wszystko. Z żoną założyliśmy też Wydawnictwo Kobiece, kilka lat temu ruszył też sklep Bee.pl, w którym sprzedajemy artykuły spożywcze, głównie żywność bio i eko — opowiada Łukasz Kierus.
Z rodzinnego projektu firma przeistoczyła się w duże przedsiębiorstwo.
— Zatrudniamy 450 osób, z czego 250 w logistyce, mamy własny magazyn w Białymstoku o powierzchni 10 tys. m kw. Półtora roku temu otworzyliśmy też biuro w Warszawie. Rozwijaliśmy się stabilnie i organicznie, mamy bardzo niską rotację pracowników. Pracowaliśmy też mocno nad budowaniem własnej marki — nigdy nie byliśmy mocnym sprzedawcą na Allegro, zawsze zależało nam na tym, żeby klienci wchodzili na naszą stronę i kupowali na niej. To zaprocentowało — zbieramy bardzo wysokie oceny w badaniach satysfakcji użytkowników — mówi szef TaniaKsiazka.pl.
Fundamentem biznesu jest internet, ale TaniaKsiazka.pl otworzyła też kilkanaście księgarni stacjonarnych.
— Chcieliśmy przede wszystkim mieć własną sieć punktów odbioru osobistego i zwiększyć rozpoznawalność marki, wykorzystaliśmy okazję i przejęliśmy w pandemii kilka lokalizacji. Polacy wciąż większość książek kupują poza internetem, ale nadal pracujemy nad modelem funkcjonowania księgarń, który byłby rentowny. W sieci stacjonarnej nie da się sprzedawać książek w cenach z internetu, koszty są zbyt wysokie, więc placówki nie mogą się utrzymać bez rozszerzenia oferty o inne kategorie — mówi Łukasz Kierus.
