Jak wynika z raportu „Transport Market Monitor” (TMM), przygotowywanego cyklicznie przez platformę logistyczną Transporeo i firmę doradczą Capgemini Consulting, główną przyczyną utrzymywania się wysokich stawek za transport w krajach Unii Europejskiej jest… mała podaż odpowiednich pojazdów.

Niezauważalne korekty
Informacje wykorzystane do przygotowania raportu pochodzą z firm, które świadczą usługi łącznej wartości około 2 mld euro. Dla wszystkich wskaźników jako podstawę porównania (100) przyjęto średnie z pierwszego półrocza 2008 r. Z najnowszego TMM wynika, że w trzecim kwartale 2015 r. wskaźnik cen co prawda spadł o 4,1 proc. w porównaniu z drugim kwartałem, ale i tak był wyższy o 1,2 proc. od zanotowanego w takim samym okresie 2014 r. Jednocześnie w trzecim kwartale 2015 r. wskaźnik możliwości przewozowych (relacja całkowitego popytu na transport do podaży usług) wzrósł do 77,5 pkt. (o 14,4 proc. w porównaniu z drugim kwartałem). Mimo to wciąż był niski i aż o 10,5 pkt. proc. niższy niż w trzecim kwartale 2014 r. Co ważne: wskaźnik możliwości przewozowych osiągnął drugą najniższą wartość od trzeciego kwartału 2011 r. (76,5 pkt.). I we wrześniu znowu malał. Od pół roku podobna jest różnica między najdroższą i najtańszą ofertą transportu drogowego — w trzecim kwartale wyniosła 16,6 proc. Korzystny dla transportu był systematyczny spadek cen oleju napędowego (o 5,4 proc. — do wartości najniższej od sześciu lat). Tylko że nie powoduje zmniejszenia cen transportu.
— Większość operatorów stosuje mechanizm korekty paliwowej, który modyfikuje stawkę transportową w razie zmian cen paliw — również w dół, gdy ceny paliw spadają. Zatem wahania cen oleju napędowego są neutralne dla klienta — twierdzi Marcin Turski, dyrektor do spraw obsługi klienta we Fresh Logistics. Takie korekty paliwowe stosują niemal wszyscy operatorzy logistyczni.
— Mechanizm ten powoduje, że wraz ze spadkiem cen paliw maleją wydatki naszych klientów na transport. Korekta jest automatyczna, naliczana w cyklach miesięcznych. Podstawą tego mechanizmu jest hurtowa cena paliwa u największego dostawcy w Polsce — wyjaśnia Piotr Mroczka, dyrektor do spraw operacji transportu krajowego FM Logistic.
Zmiana kierunku
Dlaczego w takim razie koszty firm transportowych w ostatnim czasie znacznie wzrosły? Jest kilka czynników gospodarczych, dotyczących całej Europy, które wpływają negatywnie na działalność takich przedsiębiorstw.
— Pierwszym elementem, znacząco ograniczającym podatność firm transportowych na obniżanie stawek za ich usługi, jest coroczny wzrost popytu na samochody ciężarowe w czwartym kwartale. To od wielu lat stałe zjawisko. Ewentualne efekty obniżenia cen oleju napędowego możemy więc odczuć dopiero w pierwszym kwartale 2016 roku — mówi Artur Pohl, dyrektor zarządzający Ekol Polska.
Nie bez znaczenia jest także zawieszanie działalności transportowej firm o mniejszym potencjale operacyjnym i finansowym. Ich właściciele wolą przenosić swoje zaangażowanie do mniej wymagających obszarów gospodarczych, a to niestety zwiększa jeszcze bardziej popyt na transport.
— Dodatkowo ustawa o płacy minimalnej w Niemczech spowodowała, że część małych i średnich przewoźników zajmujących się transportem międzynarodowym znacząco ograniczyła lub wręcz zaprzestała działalności gospodarczej albo zmieniła dotąd obsługiwane kierunki — informuje Artur Pohl.
Coraz bardziej widać także różnicę w masie transportowej między Wschodem i Zachodem. Polska, Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia stały się dla Zachodu miejscami, do których przeniósł wiele swoich fabryk. Efektem jest coraz większa nierównowaga przepływu towarów w obu kierunkach. A to powoduje wzrost stawek dla polskich eksporterów.
— Do tego wszystkiego dochodzi dotykający Europę Wschodnią i Środkową brak kierowców. Był to jeden z głównych tematów odbywającego się w zeszłym tygodniu spotkania branżowego Translog w Budapeszcie — dodaje Artur Pohl. Marcin Turski także mówi o malejącej w Polsce liczbie kierowców z prawem jazdy kategorii C+E, ale dodaje do tego jeszcze kilka elementów z rodzimego podwórka.
— Chodzi między innymi o wiele upadłości i zmniejszającą się liczbę przedsiębiorców ubiegających się o pozwolenie na prowadzenie działalności transportowej. Wszystko to powoduje ograniczenie dostępności zasobów. Również regulacje dotyczące ryczałtów za noclegi czy coraz większe kary nakładane przez ITD wpływają negatywnie na branżę — uważa Marcin Turski.