Choć w ostatnich dniach cena złota nieco spadła, to bilans dwóch tygodni jest wyraźnie pozytywny. Kruszec zyskiwał, bo wśród inwestorów rosła awersja do ryzyka po zaostrzeniu konfliktu w Jemenie. Arabia Saudyjska i jej sojusznicy przeprowadzili naloty na szyicki ruch Huti, który obalił prezydenta Abd ar-Raba Mansura al-Hadiego.
— Po tym jak sytuacja na Półwyspie Arabskim się zaogniła, o kilkanaście procent w ciągu tygodnia podskoczyła cena baryłki ropy. To natomiast doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen złota. Popyt na ten cenny kruszec rośnie w chwilach niepewności gospodarczej i przy okazji zamieszania na rynkach surowcowych — wyjaśnia Paweł Grubiak, członek zarządu Superfund TFI.
Drugi ważny czynnik to kurs dolara. Maciej Kołodziejczyk, zarządzający z Investors TFI, tłumaczy, że nadzwyczajna siła amerykańskiej waluty powoduje, że notowania kruszcu w dolarze znajdowały się w lekkimtrendzie spadkowym, choć w pozostałych walutach światowych trend wzrostowy utrzymuje się już od ponad roku.
— W ciągu ostatnich dwóch tygodni nastąpiło odwrócenie się tych tendencji — euro umocniło się o około 4 proc. i ten ruch został odzwierciedlony w wycenie złota, które wzrosło z 1155 USD do około 1200 USD za uncję — dodaje Maciej Kołodziejczyk.
Dalsze zachowanie żółtego kruszcu będzie zależało od dwóch czynników. Paweł Grubiak uważa, że w krótszym terminie ważna jest sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz nastroje inwestujących na światowychgiełdach. Spadki na parkietach będą zachęcały inwestorów do kupowania złota.
— W nieco dłuższym terminie kluczowa powinna być forma dolara. Osłabianie się amerykańskiej waluty powoduje, że zagraniczni inwestorzy kupują złoto po niższych cenach — kruszec ten jest notowany w dolarach i stanowi zabezpieczenie przed spadkiem wartości papierowej waluty. Dużo w tej kwestii będzie więc zależeć od polityki Fedu i perspektywy ewentualnych podwyżek stóp procentowych za oceanem — uważa Paweł Grubiak.
Sebastian Słomka, zarządzający Eques TFI, uważa, że cykl podwyżek stóp procentowych za oceanem rozpocznie się później, niż oczekuje większość uczestników rynku — być może dopiero w 2016 r., a zacieśnianie polityki pieniężnej będzie się odbywać w wolnym tempie.
— W najbliższych tygodniach, a być może także miesiącach, należy się liczyć z wyraźną korektą notowań amerykańskiej waluty, niezależnie od tego, że pozostaje ona w długoterminowej hossie. Jeśli do tego doszło, to pojawiłaby się szansa na odbicie cen surowców i wzrost zainteresowania inwestorów rynkami wschodzącymi — prognozuje Sebastian Słomka.