Tarnów odpowiada Wassermannowi

ABT
opublikowano: 03-07-2008, 00:00

Nie ma powodów do podejrzeń w sprawie naszego debiutu — uważa spółka i wytyka PiS odebranie jej inwestora w 2006 r.

Nie ma powodów do podejrzeń w sprawie naszego debiutu — uważa spółka i wytyka PiS odebranie jej inwestora w 2006 r.

Nieudany debiut Azotów Tarnów wzbudził niepokój posłów PiS.

— Podejmiemy decyzję w sprawie zawiadomienia organów ścigania. Powinny zbadać, czy nie doszło do działania na szkodę spółki. Dobrze by było, żeby takie organy kontrolne, jak NIK, również przypatrzyły się tej prywatyzacji —mówił Zbigniew Wassermann.

Podejrzenia posła PiS budzi m.in. to, że akcje Tarnowa kupiły Ciech oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG).

— Czy minister nie wykorzystał pozycji członka rządu i nie nakłonił Ciechu i PGNiG do tego, żeby zainwestowały te pieniądze (łącznie 128 mln zł — przyp. red.) w ryzykowną procedurę ? — zastanawia się Zbigniew Wassermann.

Tarnów wyjaśnia:

— Wszyscy inwestorzy podejmowali decyzje na podstawie prospektu emisyjnego i naszej strategii rozwoju na lata 2008-11. Ciech i PGNiG od dawna deklarowały ambicje konsolidacyjne w branży chemicznej. Wykorzystały one możliwość nabycia akcji, kiedy zaproszone instytucje finansowe nie objęły pełnego pakietu akcji w transzy instytucjonalnej —podkreśla Jerzy Jurczyński, rzecznik spółki.

Azoty Tarnów wytknęły też politykowi PiS unieważnienie przez rząd PiS prywatyzacji spółki w 2006 r.

— Umowę zawarto między Naftą Polską a PCC. Za 80 proc. akcji inwestor miał zapłacić 365,7 mln zł. A w listopadzie 2006 r. resort skarbu (kierował nim Wojciech Jasiński —przyp. red.) odstąpił od sprzedaży akcji spółki na rzecz PCC — mówi Jerzy Jurczyński, rzecznik Azotów Tarnów.

Teraz — biorąc pod uwagę cenę emisyjną 19,5 zł — kapitalizacja spółki sięgnęła 770 mln zł, a więc jej 80 proc. było wycenione na 616 mln zł.

Robert Gwiazdowski, który doradzał przy debiucie Tarnowa, broni z kolei Aleksandra Grada, ministra skarbu.

— Minister Grad w tej akurat sprawie nie podejmował żadnej decyzji. To nie była sprzedaż akcji skarbu państwa, tylko podwyższenie kapitału akcyjnego spółki. O cenie emisyjnej decydowała sama spółka na podstawie rekomendacji doradców — przekonuje Robert Gwiazdowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ABT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu