W ostatnich dniach grudnia kalendarz makroekonomiczny był niemal pusty, a nieliczne publikacje nie wpływały zbyt silnie na decyzje inwestorów. Pierwszy tydzień stycznia obfituje już w odczyty interesujących wskaźników, a aktywność uczestników rynku stopniowo wzrasta. Zdążyliśmy poznać odczyt indeksu ISM dla amerykańskiego sektora przemysłowego. Wskazał on na wzrost tempa rozwoju przemysłu USA do najwyższego poziomu od 7 miesięcy. W wyższym tempie przyrastały nowe zamówienia. To sugeruje, że w I kwartale kondycja tego sektora w USA powinna się poprawić. W dalszej części roku symptomy poprawy stanu gospodarki przy zachowaniu łagodnej polityki pieniężnej powinny stanowić wsparcie dla światowych giełd. Nieco więcej o sytuacji w USA dowiemy się jeszcze po zaplanowanej na dzisiaj publikacji odczytu indeksu ISM dla sektora usług, który ma zdecydowanie większy wkład w PKB niż sektor przemysłowy.
Kluczowa dla oceny sytuacji w USA pozostaje jednak kondycja rynku pracy. Oficjalny, miesięczny raport z tego sektora to główna publikacja makroekonomiczna tego tygodnia. Przedstawione w grudniu kiepskie dane zmniejszyły oczekiwania. Obecnie jednak inwestorzy ponownie liczą na stosunkowo dobry odczyt. Prognozy zakładają wzrost liczby miejsc pracy o 140 tys., poprzednio przybyło ich tylko 39 tys. Wynik zgodny z przewidywaniami dałby szansę na spadek stopy bezrobocia, bowiem zakłada się, że aby rynek przyjął wszystkich nowych pracowników, liczba etatów powinna wzrastać co miesiąc średnio o 130 tys. Nadzieje na dobry odczyt są wynikiem stopniowego spadku liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA. Ponadto zgodnie z ostatnimi odczytami indeksów ISM zwiększa się tempo przyrostu zatrudnienia w sektorze usług, natomiast w przemyśle wciąż obserwowany jest niższy wzrost. Jeśli dane z amerykańskiego rynku pracy spełnią oczekiwania, powinniśmy obserwować kontynuację wzrostów na giełdach i umocnienie dolara, przynajmniej względem jena i franka szwajcarskiego. Światowym indeksom przydałaby się jednak korekta. W dalszej części miesiąca może ją przynieść powrót obaw związanych z sytuacją w mniej rozwiniętych gospodarkach strefy euro.