Teatr jednego aktora

A-Z Finanse
opublikowano: 27-01-2011, 20:31

Czwartek na rynkach rozpoczął się dość niespodziewanym wydarzeniem, ponieważ agencja Standard&Poors obniżyła raiting Japonii. Na razie to obniżka o zaledwie jeden, ale inwestorzy dość jasno dostali do zrozumienia, że wysokie oceny nawet największych gospodarek świata nie są dane raz na zawsze. Po tej pierwszej od 9 lat zmianie oceny Japonii jest ona „porównywalna” ryzkiem  do Chin.

Reakcja rynków na ten komunikat była prawie żadna, ponieważ większość tamtejszego zadłużenia przypada na obywateli Japonii, którzy nie zamierzają sprzedawać swoich obligacji. Na otwarciu nie poświęcano też uwagi na komunikat po środowym posiedzeniu FED, które nie zmieniło sytuacji nawet na jotę, bo wszystkie wypowiedziane przez Bena Bernanke stwierdzenia są już od kilku miesięcy utartymi schematami.

W Europie początek notowań wypadł neutralnie i nikt nie przejmował się sytuacją w Egipcie, gdzie tylko dziś rynek stracił 10,5 proc. To największy spadek od dwóch lat, ale na tyle egzotyczny i na tyle mało znaczący, że trudno oczekiwać reakcji.  WIG20 bez problemy do południa odrobił wszystkie poranne straty, jednak kilkanaście punktów powyżej granicy 2700 pkt. popyt był bardzo wstrzemięźliwy. Na nasz parkiet nie wpłynęły nowe rekordowe poziomy niemieckiego DAX ani amerykańskiego S&P500. Bez emocji i zmienności dryfowaliśmy sobie w bok.

Dzień był pełen raportów amerykańskich spółek, ale przeważająca większość z nich była całkowicie zgodna z prognozami. Z części makro natomiast nie było już tak dobrze, bo po pierwsze tygodniowy odczyt ilości nowych bezrobotnych w USA pokazał wzrost ich liczby do 454 tysięcy, podczas gdy oczekiwano zaledwie 405 tysięcy. Po drugie słabe były także dane o ilości zamówień na dobra trwałego użytku w USA, które w ujęciu miesięcznym spadły o 2,5 proc., a w istotniejszej części po wyłączeniu środków transportu nieznacznie powiększyły się o 0,5 proc. Nie są to informacje, które mogły doprowadzić do przeceny, bo dotyczyły grudnia, a miesiąc wcześniej zamówienia wzrosły o 4,5 proc. Zwyczajnie fimy mają jeszcze niesprzedane świąteczne zapasy i krótkoterminowo składają mniejsze zamówienia.

Nasz rynek zakończył wzrostem na fiksingu, który sprawia, że ponownie jesteśmy w punkcie zakończenia poprzedniego tygodnia. Jedyny wniosek jaki płynie z czwartkowej sesji to, że poziom 2700 pkt. po raz n-ty sprawdził się jako twarde dno, chociaż już przed południem był w małych opałach. To w połączeniu z solidnymi obrotami sugeruje, że podaż powinna mieć kłopoty w przejęciu inicjatywy, jednak martwi fakt, że cały rynek trzyma się na jednym filarze jakim jest KGHM, który zakończył dzień na ponad 4 proc. plusie. Tak rekordów zdobywać się nie da, więc albo byki zainteresują się innymi walorami i będą rekordy albo ten teatr jednego aktora szybko się skończy. Rozstrzygnięcie w następnym tygodniu.

Paweł Cymcyk
Analityk
Makler Papierów Wartościowych
A-Z Finanse

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: A-Z Finanse

Polecane