Brak książki telefonicznej obejmującej użytkowników wszystkich sieci, i komórkowych i stacjonarnych, skończy się dla Polski sprawą przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu - poinformowała w piątek Komisja Europejska.
Komisja uważa, że istnienie w Polsce kilku oddzielnych spisów abonentów jest niewystarczające. Polska jest zobowiązana unijnym prawem do zapewnienia konsumentom dostępu do jednego spisu, obejmującego różnych operatorów. Forma udostępniania danych jest bez znaczenia: może to być tradycyjna książka telefoniczna, infolinia albo strona internetowa.
KE ubolewa, że w Polsce w prowadzonym przez Telekomunikację Polską ogólnokrajowym biurze numerów nie ma możliwości uzyskania informacji np. o abonentach sieci Plus. Tymczasem ktoś, kto szuka numeru telefonu znajomego, nie musi wiedzieć, z jakiej sieci on korzysta.
Zgodnie z unijnym prawem, w spisie telefonów powinny być dane wszystkich użytkowników sieci stacjonarnych (chyba że tego nie chcą - zasada opt-out) oraz komórkowych, w tym tych, którzy używają telefonów "na kartę" - o ile wyrażą takie życzenie (tzw. zasada opt-in).
Z tych samych powodów KE skierowała też do Trybunału sprawę przeciwko Łotwie. W sumie na różnym etapie są postępowania przeciwko pięciu krajom; pozostała dwudziestka respektuje unijne przepisy o dostępie do informacji o numerach.
Polsce grozi jeszcze jedna sprawa w Luksemburgu z zakresu telekomunikacji - chodzi o to, że mimo ponagleń KE polskie prawo nie respektuje wszystkich unijnych przepisów o zakresie uprawnień regulatora rynku, czyli obecnego Urzędu Komunikacji Elektronicznej, a także o stosunkach panujących między operatorami.
W piątek Komisja Europejska poinformowała o wysłaniu drugiego listu w tej sprawie - tzw. uzasadnionej opinii - który wzywa do podporządkowania się prawu UE.
Polska przoduje w statystykach postępowań za brak poszanowania dla unijnego prawa z zakresu telekomunikacji. W sumie KE wszczęła przeciwko Warszawie siedem procedur za niewdrożenie przepisów albo ich łamanie. Otwartych jest jeszcze pięć, dwa zostały zamknięte - w tym głośna sprawa dotycząca funkcjonowania numeru alarmowego 112.
"Mamy znaczne problemy z Polską" - przyznał ekspert KE Wolf- Dietrich Grussmann, odmawiając jednocześnie wskazania Polski jako "złego ucznia". "Trudno mówić o najgorszych i najlepszych, ponieważ wszędzie występują problemy" - powiedział.
Naciski Komisji Europejskiej przynoszą efekty - wszystko wskazuje na to, że zamknięte zostanie postępowanie, które miało zmusić polskie władze do zapewnienia prawa do zachowania numeru telefonu przy zmianie operatora - taka możliwość już istnieje. Dla Brukseli to jedno z zasadniczych uprawnień użytkowników telefonów; by je wyegzekwować, KE była gotowa skierować sprawę do Luksemburga.
Po wielokrotnych upomnieniach Polska zaczęła też nadsyłać analizy tzw. rynków telekomunikacyjnych. Pokazują one, czy krajowe regulacje służą dotrzymaniu kroku zmianom na rynku, są stosowane jedynie w przypadku braku konkurencji i nie przynoszą szkody konsumentom. Z drugiej strony analizy pozwalają nakładać zobowiązania na podmioty dominujące na rynku.